Wyraził w ten sposób uznanie dla ewakuacji do naszego kraju prawie dwustu osób narodowości polskiej z Mariupola i okolic, leżących na terenie jego diecezji. Podkreślił również, że obecna bieda i nieszczęścia, jakie spadły na Ukrainę, bardzo połączyły chrześcijan różnych wyznań, którzy chętnie pomagają sobie nawzajem.
Hierarcha, który o całej akcji dowiedział się z mediów we Lwowie, gdzie uczestniczy w obradach łacińskiego episkopatu Ukrainy, wyraził przekonanie, że ci – jeszcze do niedawna jego wierni – są obecnie bardzo szczęśliwi. Zaznaczył przy tym, że niezależnie od podejmowanych wysiłków trochę ludzi tam zostało.
– To trochę tak jak z ziemniakami, które zbiera się na polu, a potem jeśli się jeszcze trochę pokopie, to coś się znajdzie. I teraz też myślę, że znajdą się ludzie, którzy chętnie dostąpiliby takiej łaski, aby móc przyjechać do ojczyzny swych przodków – powiedział ksiądz biskup.
Jego zdaniem, państwo polskie bardzo pomaga swym rodakom, „jak chyba żadne inne”. Przypomniał, że Polacy w Donbasie otrzymują różną pomoc, nie tylko w postaci ewakuacji, ale także materialną, za pośrednictwem konsulatów polskich. – Dzięki temu nasi rodacy mogą tam spokojnie żyć – stwierdził rozmówca KAI. Wyraził przekonanie, że w najbliższym czasie rząd Polski będzie kontynuował taką pomoc.
Ksiądz biskup zwrócił uwagę, że niektórzy z ewakuowanych ucierpieli więcej, inni mniej, jedni mają większe potrzeby, a są pewnie też tacy, którzy nawet jeszcze nie wiedzą, że była taka ewakuacja. – I często zdarza się tak, że ci najbardziej potrzebujący dowiadują się najpóźniej, a nawet nie są w stanie uświadomić sobie, że mieli taką okazję. Są też tacy, którzy nie udokumentowali dotychczas swojego polskiego pochodzenia – mówił dalej ks. bp Sobiło.
Według niego, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych okazuje wielką chęć pomocy, toteż Polacy powinni być bardzo zadowoleni i są wdzięczni.
– W ich imieniu pragnę wyrazić tę wdzięczność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, naszej Ojczyźnie, za to, że nie zapomina o tych, którzy cierpią teraz tak dotkliwie – oświadczył kapłan, urzędujący na co dzień w Zaporożu.
Co pewien czas ks. bp Sobiło wyjeżdża na tereny niekontrolowane przez władze ukraińskie i na tej podstawie twierdzi, że w Donbasie pozostało jeszcze wielu Polaków potrzebujących pomocy.
– Najbardziej brakuje im pieniędzy – zaznaczył i podkreślił, że w zasadzie wszystko można kupić, ale towary są drogie. Zresztą w ogóle na Ukrainie wszystko jest droższe niż w Polsce, a na Donbasie jeszcze bardziej, często dwu- i trzykrotnie więcej. Dlatego ludzie potrzebują przede wszystkim środków materialnych i finansowych.
– Gdy się coś przewozi przez punkty kontrolne, żołnierze zaraz pytają, po co to wieziesz – opowiadał dalej ksiądz biskup. Zaznaczył, że najłatwiej jest przewieźć pieniądze i ludzie są bardzo wdzięczni za to, że już ponad rok żyją przede wszystkim dzięki pomocy rodaków z Polski.
Biskup pomocniczy dodał jeszcze, że również Kościół katolicki ciągle pomaga polskim rodzinom w Donbasie. Wyraził uznanie grekokatolikom, którzy również, gdy trzeba, odwiedzają naszych rodaków i przekazują swoje dary.
– Znam pewnego starszego Polaka, który tam mieszka, i jemu ksiądz greckokatolicki kupuje na Ukrainie lekarstwa i inne potrzebne rzeczy. Wszyscy chrześcijanie są bardzo solidarni i pomagają najbardziej potrzebującym – stwierdził ks. bp Sobiło.
Jego zdaniem, obecna bieda „cementuje jedność prawosławnych, grekokatolików, katolików łacińskich i protestantów i dziś nikt tu nie pyta, czy chodzisz do naszego kościoła czy innego. Jeśli czegoś potrzebujesz, a ja to mam, to się z tobą podzielę”.

