logo
logo

Zdjęcie: saintetunique/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Nie ulegajmy relatywizmowi

Sobota, 18 czerwca 2016 (02:07)

Homilia ks. kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wygłoszona w bazylice w Argenteuil (Francja) na zakończenie wystawienia Świętej Tuniki Chrystusa, 10 kwietnia 2016 roku

Drodzy Bracia i Siostry!

Wasz pasterz, ksiądz biskup Stanislas Lalanne pragnął, by Święta Tunika Chrystusa została wystawiona z okazji ogłoszonego przez Ojca Świętego Franciszka Roku Jubileuszowego Miłosierdzia, a także z okazji 50-lecia waszej diecezji (diecezji Pontoise) i 150. rocznicy powstania tej bazyliki. Jak wiecie, w opisie Męki Pańskiej święty Jan kieruje naszą uwagę na Tunikę Jezusa (J 19,23-24). Potwierdza, że słowa Pisma Świętego, czyli Psalmu 22 [Ps 22(21),19], które cytuje sam święty Jan – „moje szaty dzielą między siebie i losy rzucają o moją suknię” – wypełniły się w Wielki Piątek na Golgocie. Rzymscy żołnierze wzięli szaty Jezusa i podzielili je na cztery części, po jednej dla każdego. Wzięli też tunikę. Nie była ona szyta, lecz utkana w całości od góry do dołu. Powiedzieli wtedy: „Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”.

Jedność Kościoła

Ojcowie Kościoła, a zwłaszcza święty Augustyn i święty Jan Chryzostom, uważali epizod podziału szat i tuniki przez rzymskich żołnierzy za wyraz jedności Kościoła. Dla świętego Augustyna szaty, podzielone przez żołnierzy na cztery części, symbolizują powszechność Kościoła, który rozciąga się na cztery strony świata i jest jednakowo obecny w każdej ze swoich części. Toteż, jak mówi soborowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, Kościoły partykularne – a diecezja Pontoise jest jednym z tych Kościołów – są „uformowan[e] na wzór Kościoła powszechnego, w którym istnieje i z których się składa jeden i jedyny Kościół katolicki” (nr 23). Kościół jest jednak powszechny od chwili swojego zaistnienia: obejmuje wszystkie języki. Jak widać, Kościół powszechny poprzedza Kościoły partykularne; jedność istnieje najpierw, a poszczególne części potem. Kościół powszechny nie jest wtórnym połączeniem Kościołów lokalnych. Kościół powszechny, katolicki, rodzi Kościoły partykularne, one zaś mogą pozostawać Kościołami, tylko gdy zachowują jedność z powszechnością. Powszechność skądinąd wymaga wielości języków, by zaprowadzić jedność i harmonię ludzkich bogactw w miłości Ukrzyżowanego. Powszechność nie jest więc tylko czymś zewnętrznym, ale musi stać się cechą osobistej wiary: mamy wierzyć wraz z Kościołem wszystkich epok, wszystkich kontynentów, wszystkich kultur, wszystkich języków. Dlatego, dodaje święty Augustyn, w całości utkana tunika, o którą rzucono losy, obrazuje jedność wszystkich części Kościoła, czyli Kościołów partykularnych, zjednoczonych ze sobą więzią miłości.

Imię powszechności

Ukazując zbieżność dwóch wydarzeń w Waszym Kościele partykularnym – 50-lecia Waszej diecezji i 150-lecia tej bazyliki – z Rokiem Jubileuszowym obchodzonym w całym Kościele, pragniecie potwierdzić swoją jedność z Kościołem Rzymskim, który według słów świętego Ignacego Antiocheńskiego przewodzi w miłości. Chodzi konkretnie o Waszą jedność z Ojcem Świętym Franciszkiem, Następcą św. Piotra. Można zatem powiedzieć, że konkretnym imieniem powszechności jest Rzym.

Tunika w całości utkana, której oddajemy cześć w tej bazylice, jest wezwaniem do tego, by nie rozbijać jedności Kościoła, ale przeciwnie, pamiętać o tym, że „jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4,5-6).

Otóż stwierdzamy, że Mistyczne Ciało Chrystusa, Jego Przenajświętsza Oblubienica, jest poraniona egoizmem i słabościami swoich członków, pasterzy i wiernych. Jakże nie pomyśleć o nurtach głoszących nieposłuszeństwo, a także o licznych skandalach w życiu Kościoła? Święta Tunika, niepodzielona, jest ostrzeżeniem skierowanym do naszego Kościoła katolickiego, czyli powszechnego, a więc także do Waszego Kościoła partykularnego, do Waszej diecezji, by zyskała świadomość swojej jedności wokół swojego biskupa, który sam trwa w jedności „cum et sub Petro”, czyli z i pod Piotrem, Papieżem.

Co więcej, jedności Kościoła, czyli jego godności, nie można wydawać na pastwę powierzchownego osądu opinii publicznej, zastępowanej przez wiele środków przekazu. W dzisiejszym pierwszym czytaniu mszalnym usłyszeliśmy, jak Apostołowie głoszą to, co nosi miano „kerygmatu” naszej wiary, odpowiednik „Credo”, czyli wyznania wiary katolickiej, które za chwilę także i my wypowiemy głośno i całym sercem. Apostołowie stają przed najwyższą instancją religijną, Wysoką Radą i arcykapłanem Kajfaszem, przed tymi samymi ważnymi osobistościami, które skazały na śmierć Jezusa z Nazaretu. Zamiast zamilknąć lub osłabić przesłanie Ewangelii Życia i Zbawienia, wybierają męczeństwo, czyli świadectwo, które zaraz podpiszą własną krwią – zostaną ubiczowani tak jak Jezus podczas Męki, a później tak jak On oddadzą życie na czterech krańcach świata – oświadczając, że „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Innymi słowy, by sięgnąć do tytułu mojej książki, wywiadu rzeki: wobec Wielkiej Rady, a potem na czterech krańcach znanego wówczas świata, głoszą usque ad effusionem sanguinis (aż do przelania krwi): „Bóg albo nic”!

Nie ulec dyktaturze

Tak, Bracia i Siostry, nie ulegajmy wpływowi niektórych duchownych, którzy dla względów duszpasterskich zamierzają zmienić nauczanie Jezusa i wielowiekową naukę o sakramentach Kościoła; nie ulegajmy wpływowi wszechobecnego relatywizmu, który – jak stwierdził Ojciec Święty Benedykt XVI – jest prawdziwą dyktaturą, dyktaturą konktrkultury panującej w krajach Europy Zachodniej, i nie chowajmy światła naszej wiary pod korcem. Ponieważ zaś na mocy chrztu przyoblekliśmy się w Chrystusa jak w utkaną szatę, niech nasza wiara jaśnieje w naszych rodzinach i parafiach, nad naszymi miejscami pracy i na uniwersytetach, w naszych szkołach i w miejscach odpoczynku i kultury (w teatrach i salach koncertowych, na stadionach i w ośrodkach sportowych…), aby ludzi nam współczesnych, poszukujących racji życia i nadziei, przyciągnął Ten, który przyszedł wyzwolić człowieka z grzechu i „rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11,52), Ten, którego „Bóg wywyższył […] po prawicy swojej jako Władcę i Zbawiciela” (Dz 5,31). Jak słyszeliśmy w drugim czytaniu, właśnie Jemu, Barankowi złożonemu w ofierze za nasze grzechy, naprawdę są poddane wszystkie stworzenia na niebie i na ziemi… Tak, Jemu samemu błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc!

Jakże to kontrastuje z samowystarczalnością i pychą współczesnego człowieka, który chce rozsiąść się na tronie Boga, wydając na pośmiewisko czy wręcz pod pręgierz opinii publicznej chrześcijan, którzy bronią życia od poczęcia do naturalnej śmierci, odrzucają prometejski koszmar manipulacji ludzkim genomem, stają w obronie ubogiego człowieka i bezbronnego uchodźcy, głoszą chrześcijańskie korzenie Francji i Europy… A co znaczy „iść za Chrystusem”, jeśli nie „naśladować Chrystusa”, który mówi do nas tak jak do świętego Piotra: „Pójdź za Mną”, wcześniej zapytawszy trzykrotnie: „Czy miłujesz Mnie?”.

Tak, „czy miłujesz Mnie”… bardziej niż swoją wygodę? Czy miłujesz Mnie bardziej niż swoje dobra materialne, karierę, gry, telewizję, komputer i internet oraz przyjemności świata? Innymi słowy, czy moim życiem kieruje Boża Miłość? Czy Bóg jest w centrum naszych rodzin? Czy w każdym pokoju znajduje się krzyż, figurka Matki Bożej? Czy modlimy się w rodzinie, rodzice razem z dziećmi, w „kąciku modlitewnym” albo w rodzinnym oratorium, które jest miejscem ciszy i skupienia? Zwracam się do Was, obecni tu młodzi: czy naprawdę wsłuchuję się w Chrystusa, który do mnie przemawia w moim sercu, kiedy się modlę? Co mi przeszkadza odpowiedzieć Mu: „tak”, jeśli mnie wezwie, bym poszedł za Nim drogą najwyższej służby, drogą kapłaństwa lub życia konsekrowanego? Czy boję się trudności?

Nazbyt często nasze życie jest przeciążone tym, co drugorzędne; ilustrowane czasopisma, które kupujemy, bałwochwalczo wielbią ulotne sukcesy, a telewizyjne informacje sugestywnie pokazują to, co już jutro popadnie w zapomnienie… Przed tą kulturą tymczasowości wznosi się nasza wiara w Tego, do którego należy chwała i moc. Pokładamy pewność w Krzyżu Chrystusa Zbawiciela! Nasza pewność zawiera się całkowicie w okrzyku świętego Jana z dzisiejszej Ewangelii: „To jest Pan!”. A wtedy… Piotr rzucił się do wody… Tak jak on, jesteśmy wezwani, by rzucić się w Serce Jezusa, by żyć tylko Nim, tylko dla Niego… tak jak Maryja, Jego Matka i nasza Matka.

Nasza Matka

Według starożytnej tradycji Matka Najświętsza sama utkała Świętą Tunikę Pana. W tamtych czasach w Palestynie to kobiety sporządzały ubrania dla członków swoich rodzin. Właśnie dlatego tu, w Argenteuil, miejscowa tradycja zawsze uważała szatę noszoną przez Jezusa aż po Krzyż nie tylko za relikwię Męki, ale także za relikwię maryjną. A na fasadzie Waszej bazyliki znajduje się figura Matki Bożej zajętej szyciem…

Maryja, Matka Jezusa, jest też Matką Mistycznego Ciała Chrystusa, czyli Kościoła. Właśnie jako Matka Kościoła jest również Matką każdego z nas – członków Mistycznego Ciała Chrystusa. Z Krzyża Jezus powierzył Matkę każdemu z uczniów, a jednocześnie każdego z uczniów powierzył miłości swojej Matki. Jan Ewangelista zamyka swój opis Męki następującymi słowami: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,27). W szczytowym momencie wypełnienia mesjańskiej misji Jezus pozostawia więc każdemu z uczniów własną Matkę, Dziewicę Maryję, jako drogocenne dziedzictwo.

Drodzy Bracia i Siostry, jesteśmy zaproszeni do tego, by z uwagą rozważać znaczenie obecności Maryi w życiu Kościoła i w naszym życiu osobistym. Codziennie, w rodzinach lub indywidualnie, odmawiajmy Różaniec, modlitwę „Anioł Pański”… Powierzajmy Maryi siebie, poświęćmy się Jej Niepokalanemu Sercu i poświęćmy Mu nasze rodziny, a zwłaszcza wszystkich młodych przygotowujących się do małżeństwa: jesteśmy Jej umiłowanymi dziećmi! Niech Maryja pomaga nam być odważnymi świadkami Jej Syna, nieulękłymi misjonarzami Nowej Ewangelizacji, aby Chrystusowa, tkana Tunika przyoblekła każdego człowieka spragnionego prawdy. Amen.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Przełożyła Agnieszka Kuryś. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Nasz Dziennik