Syryjscy rebelianci, którzy połączyli siły z dżihadystami, tworząc tzw. Armię Podboju, od niedzieli prowadzą zmasowany atak w celu opanowania całego miasta. Wcześniej przełamali oblężenie jego wschodniej części, wypierając stamtąd wojska rządowe.
– Sytuacja jest dramatyczna. Bomby nieustannie spadają. Całe dzielnice zostały ewakuowane, ludzie śpią na ulicy – mówi o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz łacińskiej parafii w Aleppo.
Zakonnik dodaje, że mieszkańcom Aleppo brakuje podstawowych produktów do życia.
– Ludzie są przerażeni. Brakuje prądu, znów też jesteśmy bez wody. Ceny żywności poszybowały w górę. Prawdziwym cudem jest to, że jak co miesiąc udaje nam się przygotować paczki z pomocą dla najbardziej potrzebujących rodzin. Pojechaliśmy po żywność tuż przed tym, jak zamknięto jedyną drogę prowadzącą do Aleppo. Dzięki temu konkretne wsparcie otrzyma kilka tysięcy ludzi – mówi Radiu Watykańskiemu o. Ibrahim Alsabagh.
Jak stwierdził, nie wierzą w zawieszenie broni, dlatego proszą Boga o miłosierdzie.
– Nie wierzymy, że uda się wprowadzić proponowane przez ONZ humanitarne zawieszenie broni. Wokół miasta gromadzi się wiele wojska, a to nie zapowiada spokoju, tylko raczej totalną bitwę. Wojska rządowe chcą odbić teren, który utraciły, a rebelianci szykują się do podbicia miasta. Naprawdę nie wiemy, co nas czeka. Ogłosiliśmy wszystkim kapłanom i chrześcijanom rozpoczęcie 72-godzinnego postu i modlitwy, aby zapanował pokój a pragnienie pojednania przezwyciężyło chęć wojny – powiedział kapłan.

