W sposób szczególny 73-letni hierarcha liczy na zmianę polityki Stanów Zjednoczonych, które od ponad 5 lat traktują Syrię jako miejsce walki o wpływy, władzę i pieniądze.
– Wojna, która miała nam przynieść demokrację i lepsze życie, doprowadziła do całkowitego zniszczenia – podkreślił arcybiskup Aleppo.
Przypomniał, że jego miasto należało do najzamożniejszych w Syrii.
– Wszystko nam zburzyli: przemysł, szkoły, szpitale. Nie ma nawet wody, prądu, jedzenia i lekarstw – powiedział ks. abp Jeanbart.
Obawia się całkowitej zagłady chrześcijan i muzułmanów, którzy nie chcą wojny. Podkreślił, że radykałowie szykują się do ludobójstwa.
Melchicki arcybiskup Aleppo przypomniał jednak, że chrześcijanie muszą pozostać na tej ziemi aż do powtórnego przyjścia Chrystusa. Syria była bowiem widownią wydarzeń biblijnych i tutaj rodził się Kościół. Mieszkańcy Syrii jako pierwsi przyjęli chrzest z rąk apostołów po zesłaniu Ducha Świętego.
– Jesteśmy prawdziwymi synami Abrahama, członkami narodu wybranego – zaznaczył ks. abp Jeanbart, podkreślając, że jako następca apostołów ma obowiązek przypominać światu o roli chrześcijan w Syrii.

