Chaldejski biskup podkreśla, że media popełniły ogromny błąd, nazywając to rozporządzenie zakazem dla muzułmanów. Takie postawienie sprawy jest bardzo niebezpieczne dla chrześcijan, a przy tym niezgodne z prawdą. Zakaz obejmował bowiem wszystkich obywateli wspomnianych krajów, w tym również chrześcijan, a zapowiedź wprowadzenia specjalnych procedur dla prześladowanych mniejszości nie dotyczy jedynie chrześcijan, ale również innych grup, choćby takich jak jazydzi.
– Cieszę się, że amerykański prezydent zdał sobie wreszcie sprawę z tego, że istnieją chrześcijanie i inne religijne mniejszości, które potrzebują pomocy – powiedział ks. abp Warda.
Przyznał zarazem, że irytują go masowe protesty przeciwko zarządzeniu Trumpa. Pyta się, dlaczego przeciwnicy tego dekretu nie manifestowali wcześniej, kiedy Państwo Islamskie zabijało chrześcijan i jazydów, a administracja Barcka Obamy nie interesowała się ich losem.
Dziwi go również postulat, by religia nie była brana pod uwagę przy przyznawaniu prawa do azylu. Przecież to właśnie ze względu na swą wiarę chrześcijanie i jazydzi stracili wszystko.
– Naprawdę bardzo trudno mi zrozumieć, dlaczego ci przywykli do wygody ludzie Zachodu uważają, że ci, którzy walczą o przeżycie wobec groźby ludobójstwa, a ich wspólnoty stoją wobec najwyższego zagrożenia całkowitej zagłady, nie powinni móc liczyć na specjalne względy – oświadczył melchicki arcybiskup Irbilu.
Przypomina, że to właśnie pod pretekstem niezważania na religię, chrześcijanie byli dyskryminowani przez Stany Zjednoczone i ONZ przy rozdziale pomocy humanitarnej.
– My nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia, choć to właśnie moja diecezja gości największą wspólnotę wygnanych chrześcijan – podkreślił ks. abp Warda w wywiadzie dla amerykańskiego portalu Crux.

