logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Wolontariat Misyjny Salvator/ Inne

Bóg skruszył serce zabójcy

Czwartek, 23 marca 2017 (21:10)

Aktualizacja: Piątek, 24 marca 2017 (13:09)

Kilka tygodni po tragicznej śmierci Heleny Kmieć, polskiej wolontariuszki z Boliwii, jej zabójca nawrócił się i przyznał do winy. O łaskę nawrócenia serca tego młodego człowieka modlili się bliscy i przyjaciele Heleny, prosząc ją o wstawiennictwo w tym względzie.

Zabójca Heleny długo nie chciał zgodzić się na przeprowdzenie wizji lokalnej. W końcu został przywieziony do ochronki, gdzie rozegrał się dramat. Początkowo nie przyznawał się do popełnionego czynu.

 – Po długich godzinach śledztwa, siostry, które tam pracują, podały mu picie oraz koc, ponieważ było zimno i ten gest sprawił, że coś drgnęło w sercu tego młodego człowieka, nieszczęśliwego i porzuconego przez rodziców. Wtedy postawił pytanie: „czy siostry i rodzice mi przebaczą?”. Zrozumiał, że już je otrzymał. Rzucił się na kolana i zaczął mówić, prosić, aby mu przebaczyć. Przyznał się do wszystkiego i chciał przyjąć każdą karę, nawet największą, aby mógł w jakiś sposób spłacić ten dług, jaki zaciągnął przez swoje złe postępowanie – wyjaśnia ks. bp Jan Zając, wujek Heleny.

Biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej ogromnie poruszony tym nawróceniem dodaje:

– Krew wylana przez Helenę wołała o przebaczenie, o darowanie, do Ojca bogatego w miłosierdzie. Życie oddane w ofierze przynosi takie efekty miłosierdzia Bożego. Miłość miłosierna to miłość bez granic, która leczy ludzkie serca, obala mury odgradzające nas od Boga i siebie nawzajem.

Zabójcy Heleny grozi kara nawet 30 lat pozbawienia wolności.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl