logo
logo

Zdjęcie: / -

Cudowne uzdrowienie

Piątek, 9 marca 2018 (22:03)

Cud zatwierdzony do beatyfikacji siostry Marii Felicji „Chiquitungi” wydarzył się 14 sierpnia 2002 r. w szpitalu miejskim w San Pedro de Ycuamandyju w Paragwaju. Dotyczy uzdrowienia noworodka Anioła Romana Domíngueza Gonzáleza z zatrucia mazią płodową i niedotlenienia okołoporodowego.

– Jego szyja była okręcona pępowiną, brak było oddechu. Położna, Blanca Durate, która jako pierwsza zaczęła masować klatkę piersiową dzieciątka, by poruszyć akcję serca i czynić sztuczne oddychanie „usta usta”, nie widząc żadnego efektu, pobiegła do pokoju lekarzy, gdzie zastała anestezjologa. Udał się on pospiesznie do sali operacyjnej, z której zabrał butlę z tlenem, by podać go dziecku, kontynuując reanimację. Położna w tym czasie przywoływała wstawiennictwa Służebnicy Bożej – mówi o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD i dodaje, że położna dużo o niej słyszała i czytała zwłaszcza z okazji rozpoczęcia jej procesu beatyfikacyjnego w 1998 r.

– Była urzeczona jej postacią, w 2000 r. udała się do karmelitów bosych w Asunción, otrzymała książkę o Służebnicy Bożej i obrazki z modlitwą o jej beatyfikację i o łaski za jej przyczyną, które rozpowszechniała w szpitalu. Dlatego bardzo się ucieszyła, gdy po dziesięciu minutach anestezjolog stwierdził, że serce dziecka zaczęło bić. Pojawił się też oddech, gdy akurat przybyła wezwana z domu lekarz pediatra Nidia Fernández de Zara. Była ona przerażona wyglądem noworodka, który był bowiem cały zielony. Powiedziała więc do położnej, że to dzieciątko idzie do Nieba. Wówczas Blanca wzmogła swoje westchnienia do Służebnicy Bożej, prosząc, aby miała wzgląd na stroskanych rodziców, i oddała życie dziecka w jej ręce – mówi karmelita.

Lekarka przejęła od anestezjologa działania reanimacyjne, podając niemowlęciu adrenalinę poprzez pępowinę i kontynuując wspomaganie oddychania tlenem pod ciśnieniem. Dopiero około pół godziny po porodzie dziecko zaczęło oddychać o własnych siłach i jego serce podjęło regularnie funkcjonowanie. Rokowania nie były jednak najlepsze i niebezpieczeństwo utraty życia ciągle noworodkowi groziło. Przeniesiono go więc na salę intensywnej terapii i umieszczono w inkubatorze. Położna w międzyczasie zachęciła rodziców, babkę i krewnych niemowlęcia do modlitwy za wstawiennictwem Marii Felicji Guggiari Echeverría o jego zdrowie i życie, co ochoczo podjęli.

– Po czterech dniach dziecko zostało przewiezione do szpitala Lambaré w stolicy kraju, Asunción, gdzie było ono leczone przez kolejne 10 dni. Trosce lekarzy towarzyszyła równoczesna modlitwa najbliższych maleńkiego pacjenta i w czternastym dniu po przyjściu na świat został on wypisany ze szpitala w dobrym stanie. Położna Bianca o uzdrowieniu dziecka poinformowała klasztory karmelitanek i karmelitów bosych w Asunción, którzy włączyli się do modlitwy dziękczynnej za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Marii Felicji i poinformowali o uzdrowieniu Postulację Generalną Zakonu w Rzymie – zaznacza o. Praśkiewicz.

Po zaczerpnięciu rady lekarzy z konsulty medycznej przy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych postulator postanowił oficjalnie przedłożyć sprawę domniemanego cudu uzdrowienia Anioła Romana Domíngueza Gonzáleza do analizy kanonicznej. Zgromadzoną dokumentację przekazano Stolicy Apostolskiej. 17 czerwca 2017 r. Konsulta lekarska Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych jednogłośnie uznała, że wyzdrowienie chłopca jest cudem. Z kolei konsultorzy teolodzy, a później także biskupi i kardynałowie, członkowie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wykazali na podstawie zeznań świadków związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wyzdrowieniem, a wezwaniem wstawiennictwa Służebnicy Bożej Marii Felicji od Jezusa Eucharystycznego – „Chiquitungi”, co potwierdził Papież Franciszek.

Maria Felicja Guggiari Echeverría urodziła się w 1925 w Paragwaju. Kiedy miała szesnaście lat, wstąpiła do Akcji Katolickiej i bardzo się zaangażowała na polu religijnym, poświęcając Panu Bogu swoją młodość. Była katechetką, animatorką religijną w środowiskach akademickich oraz opiekunką chorych i starców. Gdy miała 30 lat, wstąpiła do klasztoru Karmelitanek Bosych w Asunción. Przyjęła wówczas imię zakonne: siostra Maria Felicja od Jezusa Eucharystycznego. Zmarła tam w opinii świętości zaledwie cztery lata później, 28 kwietnia 1959 r. Nazywana jest zdrobniale „Chiquitungą”, tzn. Maleńką: najpierw tak w dzieciństwie nazywał ją jej ojciec, a potem określenie to przylgnęło do niej ze względu na jej pokorę, prostotę i uniżoność. W 2010 r. Benedykt XVI zatwierdził heroiczność jej cnót. Zawołaniem tej najbliższej błogosławionej Karmelu Terezjańskiego były słowa: „Niech moje życie zatonie w nieskończonym morzu Jezusowej miłości”.

Beatyfikacja s. Marii Felicji odbędzie się najprawdopodobniej w czerwcu w Asunción, stolicy Paragwaju, gdzie spoczywają doczesne szczątki Służebnicy Bożej. „Chiquitunga” będzie pierwszą błogosławioną Paragwaju.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl