logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 22 lipca 2018 (09:37)

Mk 6,30-34

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.


Rozważanie


Mądrość pustyni

Kilka dni temu serwisy podały informację o młodej kobiecie z Japonii, która w ciągu jednego miesiąca wypracowała blisko 150 nadgodzin. Zmarła z przemęczenia. To ekstremalny przypadek. Faktem jest jednak, że herezja aktywizmu (określenie wprowadzone do języka przez Papieża Pawła VI) stanowi dziś poważny problem. Nie potrafimy się zatrzymać. A niekiedy – nie chcemy. Bo kredyty, plany wakacyjne, nowe wydatki, realia firmy. Dalej, wyżej, mocniej! – praca nas nakręca, pobudza ambicje. Ale też wypala. I niszczy. Potwornie.

„Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco” – mówił Jezus do uczniów zmęczonych pracą apostolską. Czy to się udało? Nie wiemy. „Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło […] byli bowiem jak owce nie mające pasterza”. Zdarza się, że ludzie nie chcą odpoczynku, ponieważ boją się „pójścia osobno na pustkowie”. Dlaczego? Ponieważ wtedy trzeba stanąć oko w oko ze sobą, immanentnym światem: wypaloną miłością, rodziną, która stanowi już tylko zbiór nieprzekraczalnych samotności, pustym niebem i pytaniami, na które nie ma odpowiedzi… W niedziele (przynajmniej niektóre) można je zagłuszyć zgiełkiem galerii handlowych. W pozostałe dni, gdy jest praca – uciec. Utopić smutek w dobrze znanych obowiązkach, nie myśleć o sobie, o domu.

Boimy się ciszy. Okazuje się bowiem, że kiedy przychodzi, dają się słyszeć głosy, które budzą sumienie, generują wewnętrzny niepokój, nawet ból. Skuteczna na co dzień skorupka obojętności zaczyna pękać, odsłaniając wstydliwe skrywane zranienia, obnażając słabość. Pustynia ma swoje prawa. Na pustyni „słychać dzikie głosy”, jak pisze psalmista, wychodzi na jaw prawda o nas. Bycie sam na sam ze sobą wzmacnia lęki i generuje pytania o sens. Każe wznieść głowę w górę i szukać go poza sobą. Dlatego doświadczenie ciszy pustyni to wielka szansa na duchową odnowę. Może dlatego Pan Bóg tak wielką wagę przykłada do odpoczynku (por. Rdz 2,2), ponieważ on pomaga nam odnaleźć siebie. I Jego.

ks. Paweł Siedlanowski

Aktualizacja 22 lipca 2018 (09:37)

Nasz Dziennik