logo
logo

Zdjęcie: Arch./ -

Całkowicie oddany Panu Bogu

Sobota, 20 października 2018 (16:55)

Był sługą Boga, który ze swego życia uczynił nieustanną, przykładną i heroiczną drogę całkowitego oddania się Panu i braciom, szczególnie tym najsłabszym – tak o wyniesionym dziś na ołtarze nowym błogosławionym Tyburcjuszu Arnaizie Muñozie mówił kard. Angelo Becciu.

W hiszpańskiej Maladze prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przewodniczył w imieniu Papieża Mszy św. beatyfikacyjnej.

Ksiądz kard. Becciu podkreślił, że nowy błogosławiony czuł się współodpowiedzialny za zło duchowe i moralne swoich czasów i wiedział, że nie zbawi się bez zbawienia innych. Wskazał też na aktualność przesłania błogosławionego jezuity, którego nazywano „Jezusowym szaleńcem”.

– Jest on przykładem człowieka, który nie zadowala się tym, co już osiągnął, ale posłuszny pragnieniom serca pragnie się powierzyć Bogu z jeszcze większą radykalnością – mówił w homilii beatyfikacyjnej ks. kard. Becciu. Wskazał, że odpowiedział on na miłość Boga poprzez coraz większe oddanie się służbie i miłości do ostatnich, odrzuconych. – Jak bardzo nasze czasy potrzebują coraz większych serc, otwartych na potrzeby duchowe i materialne tak wielu braci, którzy oczekują od nas słów wiary, pocieszenia i nadziei, jak również troskliwych gestów przyjęcia i wspaniałomyślnej solidarności – podkreślił prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Błogosławiony Tyburcjusz Arnaiz Muñoz żył w Hiszpanii na przełomie XIX i XX w. Po 12 latach posługi jako ksiądz diecezjalny wstąpił do zakonu jezuitów, aby doskonalej wypełnić swoje pragnienie służby Bogu i ludziom. Czynił to poprzez bardzo głębokie i intensywne życie duchowe, które pomagało mu w pełnym oddaniu się tym, którzy potrzebowali jego posługi szczególnie w szpitalach i więzieniach.

Gdy przełożeni wysłali go do Malagi, zaangażował się w pomoc i formację najuboższych robotników w najbardziej peryferyjnej części miasta, gdzie Kościół praktycznie był nieobecny, a przechodzących tamtędy kapłanów obrzucano zdechłymi szczurami. Swoją działalnością apostolską objął także biedaków mieszkających w wioskach okalających miasto. Dla nich utworzył grupę katechistów i katechistek, którzy docierali tam z Ewangelią. Analfabetów i biedaków uczył czytać i pisać. Szybko stał się znany oraz kochany i szanowany przez wszystkich. Zmarł w 1926 r. W czasie Mszy św. pogrzebowej nazwano go „Jezusowym szaleńcem”, który nawet jeżeli osierocił swoje miasto, to z Nieba nie przestaje go chronić i wspierać.

JG, KAI

NaszDziennik.pl