logo
logo

Synod

zdjęcie

Zdjęcie: Claudio Peri/ PAP/EPA

Nieprecyzyjne zapisy

Poniedziałek, 29 października 2018 (02:42)

Kilka punktów przyjętego dokumentu końcowego synodu biskupów spotkało się z głosami sprzeciwu. Chodzi o zapisy dotyczące homoseksualizmu. Co sprawiło, że tak wielu ojców synodalnych nie zagłosowało za takim ich brzmieniem, które ostatecznie i tak znalazło się w tekście?

 

Tylko kilka punktów dokumentu będącego owocem trwających w dniach 3-28 października br. obrad zostało przyjętych jednomyślnie. Najwięcej głosów sprzeciwu było przede wszystkim przy głosowaniu punktów: 39, 149, 150. Odnośnie do ostatniego z nich aż 65 ojców synodalnych wyraziło brak akceptacji. Jego brzmienie w języku polskim przytacza KAI. Czytamy w nim m.in.: „W wielu wspólnotach chrześcijańskich istnieją już procesy towarzyszenia w wierze osobom homoseksualnym: Synod zaleca wspieranie takich dróg. W procesach tych pomaga się osobom w zrozumieniu ich historii [osobistej]; w swobodnym i odpowiedzialnym wypełnianiu swojego powołania chrzcielnego; rozpoznaniu chęci przynależenia i wniesienia swego wkładu w życie wspólnoty; rozpoznaniu najlepszych sposobów, aby to osiągnąć. W ten sposób pomagamy każdej młodej osobie, nikogo nie wykluczając w coraz pełniejszym włączaniu wymiaru seksualnego do swej osobowości, wzrastając w jakości relacji i zmierzając w kierunku daru z siebie”.

Skąd tak wiele głosów przeciw przyjęciu tych punktów w takim brzmieniu?

– Zapewne obawa wielu biskupów wynika z faktu braku precyzji w zapisach tych punktów, a wiemy, że brak klarownych stwierdzeń może w przyszłości prowadzić do nadużywania ich interpretacji – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. dr hab. Wojciech Góralski, prawnik, kanonista. – Szkoda, że w tak ważnym dokumencie, w punktach, gdzie jest mowa o płciowości i seksualności człowieka, nie znalazły się jasne zapisy podkreślające, że w Kościele nie ma akceptacji dla homoseksualizmu, że nie została wprost przypomniana nauka zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego – dodaje ks. prof. Góralski. Warto zacytować tu np. punkt 2357 KKK: „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że ’akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane’”.

Punkty 149 i 150 dokumentu końcowego synodu biskupów umieszczone zostały pod wspólnym podtytułem: „Seksualność: słowo jasne, wolne, prawdziwe”.

– Rzecz w tym, że słowo „seksualność”, w przeciwieństwie do słowa „płciowość”, jest wręcz wzorcowo niejasne, a uwikłane w dyskurs ideologiczny sprawia, że nie jest ono prawdziwe. Niepokoi to, że w dokumencie znalazły odzwierciedlenie nurty akcentujące tzw. duszpasterstwo osób homoseksualnych. Oczywiście nie są one i nigdy nie były wykluczone z przestrzeni duszpasterskiej Kościoła, tak jak nie byli i nie są wykluczeni inni ludzie doświadczający swojej słabości i grzeszności, a są wezwani do nawrócenia – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” etyk i teolog ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr. Z dużym zaniepokojeniem przyjmując informację o aprobacie numeru 150 dokumentu synodalnego, pyta wprost, o jakie „towarzyszenie w wierze osobom homoseksualnym” tutaj chodzi.

– Synod wskazuje, że chodzi o pomoc „w zrozumieniu ich historii osobistej; w swobodnym i odpowiedzialnym wypełnianiu swojego powołania chrzcielnego” itd. Wolałbym, żeby chodziło w tym wszystkim o rozpoznanie Bożego planu dotyczącego tożsamości i miłości człowieka. Wolałbym, by mój Kościół prowadził mnie na spotkanie z Chrystusem, a nie zajmował się historią mojego życia i aktywnością we wspólnocie – podkreśla ks. prof. Bortkiewicz. Przypomina w tym kontekście, że gdy w Biblii młody człowiek pyta Pana Jezusa: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”, słyszy w odpowiedzi: zachowuj przykazania.

Jak podkreśla ks. prof. Bortkiewicz, nie po to młodzi i nie tylko młodzi przychodzili i przychodzą do Chrystusa i Kościoła, by dyskutować „na temat kwestii odnoszących się do różnicy między tożsamością męską a kobiecą, komplementarnością między mężczyznami a kobietami, oraz homoseksualizmu” (pkt 39). – Jestem pewien, że z tymi problemami mogą skierować się do kręgów dyskusyjnych. Chrystus daje odpowiedź na pytanie o sens życia. On jest odpowiedzią, a nie kwestią w dyskusji – zaznacza etyk i teolog. – Obawiam się, że część ojców synodalnych, a zwłaszcza moderujących prace synodalne ukierunkowane na dyskusję, słuchanie szumów i zgiełków świata, zapomniała chyba, czym jest chrześcijaństwo. A jest ono spotkaniem człowieka z Bogiem, w którym człowiek słyszy głos Boga i poznaje Prawdę – przypomina ks. prof. Bortkiewicz.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik