logo
logo

Zdjęcie: Aciprensa.com/ -

Módlcie się za kapłanów

Sobota, 26 października 2019 (02:11)

Homilia ks. kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wygłoszona 28 września 2019 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie

Eminencje,

Drodzy Bracia w Biskupstwie,

Panowie Ambasadorowie,

Najdrożsi Kapłani,

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Zgromadziliśmy się tutaj, w Bazylice św. Piotra, aby sprawować Eucharystię, to znaczy, by dziękować Bogu, a okazją jest jubileusz pięćdziesiątej rocznicy święceń kapłańskich i czterdziestej rocznicy biskupstwa, jaki obchodzę. Centralnym punktem tej celebracji jest Jezus Chrystus, Najwyższy Niebiański Kapłan – „święty, niewinny, nieskalany, oddzielony od grzeszników i ponad niebiosa wywyższony” (Hbr 7,26). Także Maryja Dziewica, nasza Najświętsza Matka, jest pośród nas i wyprasza nam wylanie Ducha Miłości, Prawdy i Świętości.

Zanim przystąpię do tego, co jest dla mnie radością i przywilejem i zaproszę Was do krótkiej medytacji na temat kapłaństwa, opartej na tekstach biblijnych, które słyszeliśmy, pragnę przede wszystkim podziękować Wam z całego serca za to, że zebraliście się tutaj, aby otoczyć mnie Waszą miłością, Waszą modlitwą i mocą Waszej wiary: naprawdę potrzebuję Waszej wiary, wsparcia Waszej przyjaźni i Waszego chrześcijańskiego zapału, bym w tym szczęśliwym dniu z Waszą pomocą mógł wyrazić wdzięczność Bogu. Sam bym temu nie podołał, pełen niedoskonałości i grzechów, sam jestem niczym, by móc stanąć przed Bogiem i wyrazić Mu ogromną wdzięczność za powołanie mnie do kapłaństwa i za niezliczone cuda, jakich we mnie dokonał w ciągu całego mojego życia. Bóg zadziwia swoimi wyborami, jest cudowny i zaskakujący w swojej hojności i miłości do każdego z nas.

Bóg mnie ukształtował

Ta pięćdziesiąta rocznica to właściwie jubileusz nas wszystkich. Zobaczcie, co mówi dziś każdemu z nas: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię; prorokiem dla narodów ustanowiłem cię” (Jr 1,5). Oto czym Pan był dla mnie: urodziłem się w skromnym i ubogim środowisku, takim jak Nazaret, w animistycznej i pogańskiej kulturze, a On uczynił mnie chrześcijaninem, kapłanem i biskupem. Przez chrzest i święcenia kapłańskie przemienił mnie z niczego w swego pokornego sługę, w swego ukochanego syna. To, czym się stałem, jest naprawdę dziełem Boga i owocem ogromnych ofiar i heroicznego wyrzeczenia misjonarzy ze Zgromadzenia Ducha Świętego. To, czym się stałem, zawdzięczam również moim rodzicom: Alexandre i Marie Claire. Kapłan jest najwspanialszym dziełem, najhojniejszym darem, jaki Bóg podarował ludzkości, jest najcenniejszym i niesłychanym skarbem, jaki istnieje na ziemi: Proboszcz z Ars, św. Jan Maria Vianney, był głęboko o tym przekonany.

Powiedział: „Gdybyśmy mieli wiarę, zobaczylibyśmy Boga ukrytego w kapłanie jak światło za szkłem, jak wino zmieszane z wodą. O kimże wielkim jest kapłan! Gdyby tylko to zrozumiał, pomarłby. […] Bóg jest mu posłuszny: wypowiada dwa słowa, a Pan Nasz zstępuje z nieba na ten głos i zamyka się w małej hostii”. Kapłan jest „człowiekiem, który stoi na miejscu Boga, człowiekiem obleczonym we wszystkie moce Boga”. „Spójrz na moc kapłana! Wypowiadając słowo, z kawałka chleba czyni Boga!”.

Dzieje się tak jednak tylko wtedy, gdy my, kapłani, zgodzimy się zostać ukrzyżowani z Chrystusem, jeśli każdy z nas będzie gotów powiedzieć jak św. Paweł, w konkretnym położeniu swojego istnienia: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (por. Ga 2,19-20). Chrystus, Boży Syn, właśnie poprzez krzyż i po nadzwyczajnym zstąpieniu w otchłań upokorzeń, przekazuje kapłanom Boską moc sprawowania Eucharystii i wyrywa ludzi, jego ziemskich braci, spod niewoli grzechu i śmierci, aby uczynić ich uczestnikami Jego Boskości.

Twarzą w twarz z Jezusem

Eucharystia dokonuje się tylko wtedy, gdy nasze życie jest naznaczone krzyżem. Według św. Josemaríi Escrivy de Balaguera, krzyż naszego Pana Jezusa Chrystusa jest żywotną sprężyną kapłana, filarem, na którym zbudowana jest jego kapłańska egzystencja. W swoim motcie wyraża to tak: „In laetitia nulla dies sine cruce” (W radości nie ma dnia bez krzyża). Kapłan żyje radością w pełni podczas Mszy Świętej, która jest racją bytu jego istnienia, co nadaje sens jego życiu. Podczas Mszy Świętej, na patenie i w kielichu, kapłan jest blisko Hostii, jest naprawdę przed naszym Panem Jezusem Chrystusem i razem z Nim: Jezus patrzy na niego, a on patrzy na Jezusa. Czyż jesteśmy w pełni świadomi, co tak naprawdę oznacza prawdziwa obecność samego Chrystusa, jaka dokonuje się na naszych oczach, pod postaciami eucharystycznymi? Podczas codziennej Mszy Świętej kapłan staje twarzą w twarz z Jezusem Chrystusem i dokładnie w tym momencie zostaje uidentyczniony, utożsamia się z Chrystusem, stając się nie tylko alter Christus, innym Chrystusem, ale tak naprawdę jest ipse Christus, tym samym Chrystusem. Ma świadomość, że został przejęty przez Osobę Chrystusa, przemienioną w sposób szczególny w sakramentalnej identyfikacji z Najwyższym Kapłanem wiecznego Przymierza (por. Ecclesia de Eucharistia nr 29).

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Nasz Dziennik