logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 27 października 2019 (08:56)

Łk 18,9-14

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

„Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: ’Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam’.

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: ’Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!’.

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.


 

Rozważanie

Warunek pokory

Tekst niedzielnej Ewangelii jest prosty w swojej wymowie. Skontrastowanie modlitwy faryzeusza i celnika to pretekst do przypomnienia po raz kolejny, iż warunkiem właściwej relacji z Ojcem jest pokora, uznanie prawdy o sobie. Ona kruszy mury i otwiera na Boże miłosierdzie.

Skoro to wiemy, dlaczego ciągle bliżej nam do faryzeusza niż nawróconego celnika? Dlaczego coraz krótsze są kolejki do konfesjonałów? Dlaczego przybywa zakochanych w przeciętności? Przekonanych, że nic nie muszą robić ze swoim życiem, nieustannie dostrzegających winę w innych? Zanik poczucia grzechu jest tragedią współczesnego chrześcijaństwa. I jedną z przyczyn pogrążania się w chaosie. Co robić, aby ocalić siebie, Kościół, przyszłość świata?

We wrześniu 1997 r. ks. kard. Joachim Meisner podczas Konferencji Episkopatu Niemiec, rozważając słowa Jezusa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48), mówił: „Te słowa zostały wpisane Kościołowi w jego metrykę. Wydaje się jednak, że Kościół stale, a dziś bardziej niż kiedykolwiek, oddala się od tego celu […]. Gdzie leży tego przyczyna? Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, że trudno w nią uwierzyć: przyczyną tego stanu rzeczy są puste konfesjonały […]. Wszystkie nasze wysiłki i reformy będą skierowane ku próżni, jeśli nie odkryjemy na nowo sakramentu pokuty jako źródła życia, odnowy i wszelkiej reformy. Pod tym względem jesteśmy mniej lub więcej dotknięci jakby jakąś chorobą, którą można by nazwać obłędem niewinności nowoczesnego człowieka […]. Odszukajmy więc zagubiony sakrament pokuty, a znajdziemy odnowiony i oczyszczony Kościół”.

 

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik