logo
logo

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA

zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 27 września 2020 (09:52)

Aktualizacja: 11 października 2020 (09:25)

Mt 21,28-32

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: »Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy«. Ten odpowiedział: »Idę, panie!«, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: »Nie chcę«. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?”. Mówią Mu: „Ten drugi”.

Wtedy Jezus rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.


Rozważanie

Posłuszeństwo wiary

Mamy z nim ogromny kłopot. Kojarzy się z życiem monastycznym, czasem ze skostnieniem i średniowieczną mrzonką o zachowaniu „rządu dusz”. W kontekście źle odczytanej wolności bywa interpretowane jako jej ograniczenie. Rzadko myśli się o nim jako pewnym sposobie na zbawienie. Tymczasem posłuszeństwo – bo o nim mowa – jest nie tylko upodabnianiem się do Jezusa, wyrazem całkowitego oddania się Jego prowadzeniu, ale też gwarantem bezpieczeństwa: oto kiedy składam swój los w Boże dłonie, nie muszę się niczego bać! Staje za mną cały autorytet Kościoła, rzesze świętych i błogosławionych, zastępy anielskie, a przede wszystkim Chrystusowa obietnica: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Święta Siostra Faustyna posłuszeństwo uważała za jedyną cnotę, pod którą nie mógłby się podszyć diabeł. I której panicznie się boi. Kiedy zachorowała, lekarz zadecydował, że nie będzie chodzić na Mszę św. Bardzo z tego powodu cierpiała. „Wolą Bożą jest, aby siostra była zdrowa, i nie wolno siostrze się w niczym umartwiać, niech siostra będzie posłuszna, a Bóg siostrze to wynagrodzi” – mówił spowiednik. „Czułam, że te słowa spowiednika to są słowa Pana Jezusa, i chociaż mi żal było opuszczać Mszy św., gdyż mi Bóg udzielał łaski, że mogłam widzieć małe Dziecię Jezus, ale jednak posłuszeństwo przekładam ponad wszystko. Pogrążyłam się w modlitwie i odprawiłam pokutę; wtem nagle ujrzałam Pana, który mi rzekł: »Córko moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz Mi przez jeden akt posłuszeństwa, aniżeli przez długie modlitwy i umartwienia«” (Dz. 894).

Warto o tym pamiętać. I choć to bardzo trudne – w epoce postprawdy, gdzie każdy ma „swoją” prawdę, gdy na ustach mamy tysiąc słów krytyki i jeszcze więcej recept na uzdrowienie rzeczywistości eklezjalnej – nie da się osiągnąć zbawienia bez posłuszeństwa Bogu, całkowitego zaufania Mu.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik