logo
logo

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 7 marca 2021 (10:20)

Aktualizacja: Niedziela, 7 marca 2021 (10:27)

J 2,13-25

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie”.

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo”.

Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”.

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.


Rozważanie

Poza schematy

Lubimy chodzić na skróty. Ułatwiać sobie życie, „cieniować” zasady, eliminować komplikacje i ujmować ciężaru. To żadna nowość. Taka jest ludzka natura. Tak myśleli Żydzi: po co wlec przez długą drogę zwierzęta, które miały być złożone na przypisaną ofiarę – nie lepiej kupić je na miejscu, aby dopełnić religijnego obowiązku? Również sykle świątynne można było wymienić w kantorach ulokowanych w krużgankach. Machina religijna świetnie funkcjonowała! Wszystko sprawnie, zgodnie z Prawem. Ale... bez ducha. Beż wewnętrznego żaru. On dawno zatracił się w rutynie. Gniew Jezusa tego problemu właśnie dotyczy. Reaguje surowo nie dlatego, że traci panowanie nad emocjami. Chodzi o ratowanie człowieka, przywrócenie blasku świętości i sensu ofiary. Czyni to, ponieważ szala fałszu, kunktatorstwa, jakie narosły, niebezpiecznie przechyliła się w stronę absurdu. W relację z Bogiem wdarła się mentalność handlowa. Jezus pragnie uwolnienia serc od takiego – nieobcego przecież również nam – myślenia. Dalekiego od ducha Ewangelii. Może nawet bluźnierczego. Miłości Boga nie można kupić. Jedyną odpowiedzią na nią może być tylko nasze życie, gotowość do złożenia siebie w ofierze. Bez sztuczek i cieniowania Prawdy.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik