logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: Arch./ Inne

Święty adwokat sumienia

Poniedziałek, 22 marca 2021 (07:32)

Aktualizacja: Poniedziałek, 22 marca 2021 (09:21)

Z o. prof. Andrzejem Wodką CSsR, dyrektorem Agencji Stolicy Apostolskiej ds. Oceny i Promocji Jakości Kształcenia na Uniwersytetach i Wydziałach Kościelnych, rozmawia Sławomir Jagodziński

Mija 150 lat od ogłoszenia św. Alfonsa Liguoriego doktorem Kościoła. Co sprawiło, że założyciel redemptorystów otrzymał taki tytuł?

– Można rzeczywiście tak stawiać pytanie: „co sprawiło”, że były adwokat, późniejszy neapolitański kapłan o zapędach misyjnych (pragnął udać się do Chin) w rzeczywistości skończył na ołtarzach jako „ze wszystkich neapolitańczyków największy święty, a spośród świętych – największy neapolitańczyk”?

Pytanie narzuca jednak pewien odcień znaczeniowy, moim zdaniem, bardziej pierwotny. Może warto je przeformułować i zapytać najpierw o to, „kto (lub Kto) sprawił”, iż gorliwy misjonarz ubogich pasterzy kóz i owiec z amalfitańskich wzgórz został ostatecznie nazwany doktorem Kościoła?

Bulla papieska z 1871 r., zaczynająca się od słów: „Qui Ecclesiae suae”, którą Papież Pius IX, dziś błogosławiony, ogłaszał św. Alfonsa Liguoriego doktorem Kościoła, już w pierwszym zdaniu stwierdza, że to właśnie Chrystus Pan, powodowany własną niezawodną troską o swój Kościół, nieustannie wzbudza mężów wyróżniających się pobożnością i wiedzą, napełnionych duchem przenikliwego zrozumienia, którzy poniekąd jak obfity deszcz mają wylewać potoki mądrości, by Oblubienica Pana zachowała swoją nieskalaną formę.

Tylko w tej perspektywie możemy mówić o kategorii doktorów Kościoła, których dzisiaj mamy już 36, a od 1970 r., od niedawna, są pośród nich również kobiety (św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa z Ávila, św. Teresa z Lisieux i św. Hildegarda z Bingen). Chodzi o samą Mądrość Wcieloną, Jezusa Chrystusa, którego własne „skarby mądrości i umiejętności” nieustannie wylewają się na wspólnotę Kościoła poprzez te szczególne kanały ludzkiej świętości i wierności otrzymanej dzięki łasce Bożej.

Takim darem dla wspólnoty Kościoła stał się zatem św. Alfons Liguori.

– Alfons Liguori w swoim apostolskim pragnieniu dotarcia do „najbardziej opuszczonych”, a zwłaszcza ubogich, ostatecznie wygłosił ponad 500 misji i rekolekcji. Zasłużył się Kościołowi szczególnie jako pisarz, i to jeden z najpłodniejszych w dziejach chrześcijaństwa. Do najważniejszych dzieł należą: „Teologia moralna”, „Uwielbienia Maryi”, które doczekały się niemal 350 wydań w różnych językach. Największą bodaj popularność osiągnęły „Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu”, które osiągnęły liczbę ponad 2000 wydań w różnych językach. Łącznie wymienia się 160 tytułów dzieł napisanych przez św. Alfonsa, wydań, których liczba sięgnęła ponad 17 tysięcy w 60 językach świata…

Jego żarliwość o Boga i o człowieka oraz o ich pełną miłości wzajemną więź – jest tutaj motywem centralnym. Chyba ta nieposkromiona gorliwość o ludzi właśnie sprawiła, że już od czasów kanonizacji św. Alfonsa (1839) Episkopat światowy zaczął postulować, aby obfite nauczanie duchowe, moralne i pastoralne św. Alfonsa uzyskało aprobatę Urzędu Nauczycielskiego Kościoła przez formalne orzeczenie Papieża.

Istotnie, kiedy 11 marca 1871 r. kardynałowie Świętej Kongregacji ds. Obrzędów jednogłośnie o to poprosili, nie trzeba było już wiele czekać, aby Papież Pius IX oficjalnie ogłosił tę decyzję specjalną bullą. Stało się to 23 marca 1871 r., a do wiadomości całej wspólnoty wierzących Pius IX podał tę decyzję 7 lipca tegoż samego roku, podkreślając szczególną rolę św. Alfonsa jako obrońcy katolickiej wiary i moralności w trudnych czasach przekształceń kulturowych i wprost cywilizacyjnych.

Czy ta decyzja wytrzymała „próbę czasu”? Wszak to całe 150 lat, pełnych rewolucji politycznych, przemysłowych, światopoglądowych i obyczajowych?

– Lata siedemdziesiąte XIX wieku to czas ważnych wydarzeń, jak Sobór Watykański I, powstanie Królestwa Italii… To czas ogromnej apostolskiej prężności i rozkwitu zgromadzenia duchowych synów św. Alfonsa w Europie i na kontynentach. W podjęciu takiej decyzji „ciężar gatunkowy” zgromadzenia mógł odegrać pewną rolę. Obiektywnie jednak spuścizna św. Alfonsa miała swoje niezaprzeczalnie błogosławione skutki dla życia wierzących i całego Kościoła.

Potwierdzają to późniejsze wypowiedzi Papieży. Przekonanie co do szczególnej roli obfitej twórczości literackiej i misyjno-pasterskiej św. Alfonsa w trosce „o dusze”, która jest prawem praw w Kościele (cura animarum suprema lex), ujawniło się kilkadziesiąt lat później w decyzji Papieża Piusa XII, który (nie ujmując nic św. proboszczowi z Ars!) 26 kwietnia 1950 r. ogłosił św. Alfonsa patronem spowiedników, a także profesorów teologii moralnej i – ogólnie – moralistów.

Papież Paweł VI zaś, w przemówieniu do XVIII Kapituły Generalnej Redemptorystów, 6 października 1973 r., przypomniał, że św. Alfons otrzymał ten zaszczytny tytuł doktora Kościoła ze względu na wyjątkową świętość życia, miłość do Kościoła, szacunek i posłuszeństwo Stolicy Apostolskiej oraz obszerne i wierne nauczanie.

Bardzo charakterystyczne w posłudze św. Alfonsa Liguoriego było podkreślanie prawdy, że każdy chrześcijanin może osiągnąć świętość: „Zakonnik jako zakonnik, wierny świecki jako świecki, kapłan jako kapłan, żonaty jako żonaty, kupiec jako kupiec, żołnierz jako żołnierz, i podobnie jest z każdym stanem”.

– Cytowane wypowiedzi św. Alfonsa przede wszystkim pokazują, że nie dysponując jeszcze naszymi narzędziami interpretowania Słowa Bożego (egzegeza i hermeneutyka), święty Misjonarz miał już wówczas świetne „wyczucie” sensu Objawienia w jego całościowej wersji. Dziś nazywa się to teologią biblijną, która pokazuje, jak wszystkie detale historii zbawienia oscylują właśnie wokół intencji zbawczej Stwórcy i Odkupiciela człowieka. Chodzi o zbawienie każdej osoby ludzkiej w jej niepowtarzalnym pięknie i wartości jako zanurzonej we własnym kontekście kultury i łaski.

Kluczem do wszystkiego jest uznanie, iż każda osoba ludzka, odkupiona przez Chrystusa, jest swoiście „skonfigurowana” jako piękny plan, jako Boży projekt do zrealizowania w miłości Boga i bliźniego. Stąd wszystkie te „stany”, zawody i powołania społeczne mogą wpisać się w to, co Sobór Watykański II potwierdził jako „powszechne powołanie do świętości”, bez chrześcijan dzielonych na pierwszą i drugą klasę ważności.

Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w wydaniu papierowym „Naszego Dziennika” dostępnym w kioskach oraz w wydaniu elektronicznym TUTAJ.

SJ

Nasz Dziennik