logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 29 sierpnia 2021 (09:32)

Mk 7,1-8a.14-15.21-23

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”.

Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: ’Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi’. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”.

Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: „Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.


Rozważanie

Źródła kryzysu

Chęć „pokazania się” za cenę wielkich wyrzeczeń, piarowskich zabiegów, celebryckich sztuczek – świetnie znamy to z codzienności! Często na zewnątrz wszystko jest dobrze, poprawnie – erozja zżera organizm, strukturę od środka. Ciekawe, że im bardziej zaawansowany jest proces destrukcji, tym intensywniej wzbiera pragnienie zamaskowania owego stanu rzeczy. Im sumienie bardziej zbrukane, tym intensywniej jego właściciel się stara, by na zewnątrz wyglądało na lśniąco białe, nieskalane!

Tacy też byli faryzeusze. Mieli Prawo. Było najważniejsze: organizowało życie, relacje z Bogiem i ludźmi, definiowało miłość. Ale też wystarczyło wyspecjalizować się w jego interpretacji i można było sięgnąć po rząd dusz! Przy zachowaniu pozorów ultrapobożności w istocie stało się formą ucieczki od prawdy. Ważna była fasada. Taki stan rzeczy zastał Jezus. „Z obfitości serca mówią usta”. Wiara bez bogactwa ducha, modlitwy, kontemplacji Bożego oblicza usycha. Nie można jej wzbudzić w swoich dzieciach, jeśli jej się od dawna nie ma. Nie da się kogoś obdarować czymś, czego samemu się nie posiada.

I to jest największy kryzys Kościoła.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik