logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Aby Bliski Wschód nie został bez chrześcijan

Środa, 10 listopada 2021 (20:07)

Aktualizacja: Środa, 10 listopada 2021 (20:53)

Liban mierzy się z kryzysem gospodarczym i migracyjnym. Wielu ludzi nie stać na żywność, leczenie czy edukację – zwraca uwagę ks. abp Georges Bacouni, katolicki arcybiskup Kościoła grecko-melchickiego Bejrutu i Byblos w Libanie. Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski ks. bp Artur Miziński zaapelował o wsparcie dla Libanu.

W drugą niedzielę listopada Kościół obchodzi Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku będzie przeżywany pod hasłem „Solidarni z Libanem”.

– Starajmy się myśleć o tych naszych siostrach i braciach, którzy pozostali w Libanie, ale nie zaznają pokoju i życia godnego warunków ludzkich. Dlatego też chcemy spieszyć im z pomocą, chcemy pomóc im odbudowywać zniszczone domy, by na ulicach nie pozostawały dzieci, ale mogły uczęszczać do szkół, by z upływem czasu coraz bardziej miała miejsce normalizacja warunków życia godnych człowieka – zaznaczył ks. bp Miziński w środę w czasie konferencji prasowej w Warszawie.

– Nie chcemy, żeby Liban był kolejnym krajem, który zostanie bez chrześcijan – podkreślił ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej PKWP.

–Bliski Wschód bez chrześcijan nie będzie tym samym Bliskim Wschodem – zaznaczył.

Przypomniał, że przez Liban szła pomoc do Syrii, w Libanie jest 1800 rodzin irakijskich, które uciekły z Iraku.

– Jako chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do tego, by nieustannie świadczyć pomoc tym, którzy jej potrzebują – powiedział ks. abp Tadeusz Wojda SAC, metropolita gdański i przewodniczący sekcji polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

Zaznaczył, że nie może to być tylko sporadyczny gest.

– Jesteśmy odpowiedzialni za drugiego człowieka. Pomoc jest naszym chrześcijańskim powołaniem – akcentował duchowny. Wskazał, że pomóc można duchowo i materialnie.

– Liban jest krajem, w którym nie ma planów emerytalnych, ubezpieczeń społecznych czy innych programów socjalnych, więc osoby starsze lub słabsze są utrzymywane przez swoje dzieci i krewnych. Jednak w obliczu kryzysu gospodarczego, na który nałożyła się pandemia i skutki uboczne wybuchu, stało się to obecnie niemożliwe. Dla 77 proc. libańskich rodzin brakuje pieniędzy na wyżywienie, a 60 proc. pożycza pieniądze albo kupuje na kredyt. Cena żywności wzrosła o 400 proc. (dane UNICEF). Bezrobocie sięga ponad 50 proc. Kraj zmaga się z notorycznym brakiem prądu, lekarstw i paliwa. Jest to największy kryzys gospodarczy od 150 lat – informuje PKWP.

Ksiądz abp Georges Bacouni, katolicki arcybiskup Kościoła grecko-melchickiego Bejrutu i Byblos w Libanie, powiedział, że ubiegłoroczny wybuch w Bejrucie, w wyniku którego 100 tys. Libańczyków zostało bez dachu nad głową, dotknął w większości chrześcijan zamieszkujących ten teren.

Dodał, że w wyniku spadku wartości funta libańskiego w stosunku do dolara wartość otrzymywanej pensji zmniejszyła się 14 razy. Pensja ok. 1 tys. dolarów dziś stanowi równowartość ok. 70 dolarów – zaznaczył ks. abp Bacouni.

Zwrócił uwagę, że większość żywności i leków jest importowana. Chorzy w 90 proc. muszą pokrywać koszt pobytu w szpitalu. W konsekwencji często ludzi nie stać, by odebrać np. zwłoki swoich krewnych ze szpitala i zrobić im pogrzeb, ponieważ nie mają środków, żeby opłacić ich pobyt w placówce – mówił hierarcha.

Wskazał, że duży problem jest również edukacją.

– Większość szkół w Libanie, podobnie jak w Syrii, to placówki prywatne. Jeśli chcielibyśmy uczciwie zapłacić nauczycielom za naukę, to trzeba byłoby podnieść opłaty za szkołę, tymczasem ludzi nie stać na opłacenie nauki.

– Pięcioosobowa rodzina, żeby przeżyć w ciągu 3-4 tygodnie, potrzebuje paczki żywnościowej za ok. 70 dolarów – stwierdził ks. prof. Waldemar Cisło. Zaznaczył, że obok lekarstw potrzebne jest także mleko w proszku dla małych dzieci.

– Pomoc potrzebującym muzułmańskich mieszkańców Libanu muzułmanom ze strony państwa, gdzie dominuje islam, jest zdecydowanie większa niż w przypadku państw, gdzie dominują chrześcijanie – zwrócił uwagę ks. abp Bacouni.

Decyzję o tym, aby każda druga niedziela listopada była w Kościele w Polsce Dniem Solidarności z Kościołem Prześladowanym podjęła Konferencja Episkopatu Polski podczas 346. Zebrania Plenarnego na Jasnej Górze 27 listopada 2008 r. Organizatorem tego dnia jest papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Co roku wybierany jest jeden kraj szczególnie doświadczany prześladowaniami. W tym roku krajem reprezentującym współczesne męczeństwo chrześcijan jest Republika Środkowoafrykańska.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (Kirche in Not) pomaga katolikom w 140 krajach. Zakres pomocy obejmuje: ewangelizację w mediach, kształcenie teologiczne, apostolat biblijny, pomoc duszpasterską, katechezę, stypendia mszalne, środki transportu, pomoc budowlaną. Pomoc Kościołowi w Potrzebie założył w 1947 r. holenderski norbertanin o. Werenfried van Straaten (1913-2003).

Od 2009 r. Sekcja Polska PKWP przy aprobacie Konferencji Episkopatu Polski organizuje Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Zainicjowała również wydanie publikacji „Prześladowani i zapomniani. Raport o prześladowaniu chrześcijan”. Wydało też „Wierzę. Mały Katechizm katolicki” i przetłumaczoną na 176 języków książkę dla dzieci „Bóg przemawia do swoich dzieci: wybrane teksty z Biblii”.

Wspierać można, wysyłając SMS o treści: RATUJE, pod numer 72405. Koszt to 2 zł plus VAT (2,46 zł brutto) lub wpłacając na nr konta: ING Bank Śląski o/ Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759 bądź PKO BP o/ Warszawa 87 1020 1068 0000 1402 0096 8990.

APW, PAP

NaszDziennik.pl