logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Bóg paradoksów

Sobota, 25 grudnia 2021 (08:11)

Aktualizacja: Sobota, 25 grudnia 2021 (09:51)

Syn Boży wszedł w ludzką nędzę, grzeszność świadomie i dosłownie. Aby nas ośmielić, zaprosić.

Święty Łukasz opis Bożych narodzin rozpoczyna słowami „w owym czasie”. To samo określenie pojawia się w innych ważnych momentach historii zbawienia. Często posługuje się nim św. Paweł. Coś ważnego nam ono komunikuje: to moment, w którym Bóg działa. Bardzo konkretny. Nie zawieszony w enigmatycznym „gdzieś tam / kiedyś tam”, nie będący kolejną zszarzałą kartką w kalendarzu, ale wpięty w określony ściśle czas. Dotyczy to wydarzeń sprzed dwudziestu wieków, ale też współczesności. Naszego dziś. Tu i teraz. W moim domu, w mojej rodzinie, w moim życiu! Jeśli zabraknie tej świadomości, nie uda się dobrze przeżyć najbliższych dni.

Wspominamy narodziny Syna Bożego. Paradoks ów doskonale oddaje tekst kolędy, w której śpiewamy: „Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi”. Otuliliśmy go tradycją, kulturowym ornamentem, obyczajem, „tępiąc” przy tym ostrze Słowa, które stało się Ciałem (por. J 1,1-18) – podobnie jak wtedy, gdy „przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Dlatego może nie potrafimy się już dziś zadziwić tym faktem, zachwycić miłością do końca. Stąd smutek Bożego Narodzenia, jałowy pęd, komercja, kartki i plakaty wypełnione po brzegi smutkiem, nihilizmem, beznadziejnością. Nie ma ani słowa o Nim. Jakby Bóg, zanim się narodził, już został skazany na śmierć, zapomnienie…

Ale jest nadzieja! Ona płynie spoza nas!

Przecież stajnia betlejemska pachniała nie perfumami, ale zwierzęcymi odchodami. Siano kłuło delikatne ciało Dziecięcia. Noc była chłodna. Daleko stąd do sielankowej wizji słodkiego Jezusa położonego na puchowej poduszeczce w naszych parafialnych żłóbkach, w otoczeniu styropianowych aniołów i choinek. Bóg chciał takiej scenerii – nie pałacu. Wszedł w ludzką nędzę, grzeszność świadomie i dosłownie. Aby nas ośmielić, zaprosić. By przypomnieć, że jesteśmy chciani przez Niego, szukani – niezależnie od tego, kim jesteśmy, jak bardzo nasze życiowe ścieżki się poplątały. Był TAM, w Betlejem – jest dziś pośród nas. Wierny do końca.

Tekst Ewangelii czytanej przy wigilijnym stole, podczas Pasterki kończy się słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał”. Uwielbienie Boga za dzieła, których dokonał – i nadal dokonuje w nas, w Kościele i świecie – powoduje niesamowitą interakcję: wlewa pokój w ludzkie serca! Oba procesy dokonują się niejako równolegle. Niebiosa i ziemia współgrają ze sobą! Serce Boże i serce ludzkie zaczynają bić w tym samym rytmie. Czy można wyobrazić sobie coś piękniejszego?

Ks. Paweł Siedlanowski

NaszDziennik.pl