logo
logo

Zdjęcie: chrystusowcy.pl/ Inne

Razem z wiernymi

Piątek, 25 lutego 2022 (11:02)

Wszyscy księża i wiele sióstr zakonnych, z którymi rozmawiałem, mówią, że zostaną na Ukrainie aż do końca – podkreślił ks. Leszek Kryża TChr.

Liczą się z ryzykiem śmierci, towarzysząc tym, których mają pod opieką – zaznaczył w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie KEP.

Jak dodał chrystusowiec, który od lat koordynuje pomoc, jaka za pośrednictwem Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie płynie do krajów byłego ZSRS, najwięcej próśb, jakich w tej chwili otrzymuje, dotyczy pomocy w dostaniu się do Polski z różnych stron Ukrainy. – Najgorsza jest bezradność. Dzwonią do mnie osoby, które nie są w stanie dotrzeć do przejść granicznych. Na granicy też rozgrywają się dramaty, bo z powodu powszechnej mobilizacji rodziny są rozdzielane i mężczyźni nie są wypuszczani z Ukrainy. Wobec tych rosnących trudności, tym bardziej szukamy wciąż nowych dróg wielowymiarowej pomocy i wsłuchujemy się w to wszystko, co mówią nam osoby przyjeżdżające czy kontaktujące się ze Wschodu – zwrócił uwagę ks. Kryża.

Wskazał, że prośby o pomoc w przedostaniu się do Polski nie padają ze strony duchownych, którzy są zdeterminowani, by pozostać na Ukrainie. – Wszyscy księża i wiele sióstr zakonnych, z którymi rozmawiałem, mówią, że zostaną na Ukrainie aż do końca. Liczą się z ryzykiem śmierci, towarzysząc tym, których mają pod opieką. Widziałem też m.in. wypowiedź ks. bp. Pawła Gonczaruka z diecezji charkowsko-zaporoskiej, który mówił, że gotów jest na wszystko, co może go spotkać tam, na miejscu – akcentował.

Dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie zauważył, że ważnym elementem niesienia pomocy jest konkretne informowanie o sytuacji w tej części świata, która, choć dla Polaków jest elementem historii, dla wielu osób poza Polską pozostaje niemal nowością. – Widzę tu ważne zadanie dla Polonii. Tam, gdzie jesteśmy w świecie, mówmy o naszej historii, o wyzwaniach, ale także o tym, co piękne i wartościowe, co nam, Polakom, być może wydaje się oczywiste. Niech chociaż to przyczyni się do tego, że wojna na Ukrainie nie będzie ignorowana i niezrozumiana – zaapelował.

JG, KAI

NaszDziennik.pl