logo
logo

Obraz Zesłanie Ducha Świętego z katedry Najświętszej Maryi Panny w Antwerpii Zdjęcie: / Inne

Przyjdź, Duchu Święty!

Niedziela, 5 czerwca 2022 (08:01)

Dziś w Kościele obchodzimy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Pięćdziesiąt dni po wiosennym żydowskim święcie Paschy, upamiętniającym Wyjście – ucieczkę z Egiptu (ok. 1225 przed Chr.), lud pierwszego przymierza obchodził Pięćdziesiątnicę Paschalną. Przypominano sobie wtedy zawarcie przymierza, którego zasady ujęte zostały w Dekalogu, i tablice Mojżeszowe, które patriarcha zniósł z Synaju. W to właśnie podniosłe i uroczyste żydowskie święto zawarcia przymierza na Synaju, a i doczesnej radości z plonów, nastąpiło Zesłanie Ducha Świętego. Na apostołów świętujących i zgromadzonych w Wieczerniku zstąpiły nagle – zapowiadane im przez Mistrza – Potęga i Moc z wysoka i – jak to urokliwie przetłumaczył ks. Jakub Wujek – „Stał się z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i napełnił wszystek dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki jakoby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna: i napełnieni są wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty wymawiać dawał” (Dz 2,2-4). To z Wieczernika właśnie apostołowie rozeszli się aż po krańce świata. Tego dnia bowiem narodził się Kościół. Pięćdziesiątnica jest więc rocznicą narodzin Kościoła, dniem, kiedy to od razu nawróciło się trzy tysiące żydów (Dz 2,41). I już zaledwie po pięćdziesięciu latach od dnia Pięćdziesiątnicy Zesłania Ducha Świętego w każdym zakątku znanego wówczas świata usłyszano najświętsze imię naszego Pana i Zbawiciela. Zesłanie Ducha Świętego jest pierwszym i najstarszym świętem Kościoła. Obchodzono je już w następnym roku pięćdziesiątego dnia po Zmartwychwstaniu. Zielone Świątki – pamiętajmy – są też świętem Trzeciej Osoby Boskiej – Ducha Świętego. Jego bowiem Ojciec i Syn zsyłają na świat, aby to, co Ojciec stworzył, a Syn z grzechu odkupił, zostało umocnione i uświęcone przez Niego.

Duch Boży w Biblii

Pierwszą wzmiankę o Duchu Świętym znajdujemy już na pierwszej stronie Biblii: „Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2). W Starym Testamencie ponad 100 razy mówi się o Duchu Boga (hebr. ruah Jahwe), o Mocy, Sile, która podtrzymuje świat w istnieniu (Rdz 1,2; Mdr 1,7). Duch ten prowadzi naród przez pustynny Synaj i przez dalsze jego dzieje. Słabych przywódców swego ludu przemienia w odważnych, charyzmatycznych wodzów, obdarzając ich swoją mocą i mądrością, jak Gedeona, Jeftego czy Samsona, o których czytamy w Księdze Sędziów (np. Sdz 6,34; 11,29; 13,25). Ten sam Boży Duch opanował i uczynił przewodnikiem narodu króla Dawida (1 Sm 16,13).

Święci autorzy biblijni pouczają, że Duch Boży umożliwia życie ludzi i zwierząt (Rdz 7,15; Ps 104,29n). Wielokrotnie też udziela nadzwyczajnej siły fizycznej (Sdz 14,6; 1 Krl 18,12; 2 Krl 2,6), bądź też przygotowuje dzieci Boże do skutecznych poczynań wojennych dla dobra wszystkich (Sdz 3,10; 6,34). Duch specjalnej mocy jest jednak darem dla nielicznych. Otrzymali Go od Boga wielcy przywódcy narodu, jak np. Mojżesz i 70 starszych (Lb 11,24-29), Saul (1 Sm 11,6) czy Dawid (1 Sm 11,24-29), oraz prorocy (Koh 9,30; Iz 48,16; Mdr 3,8), których zresztą wręcz nazywano „mężami Ducha”. Szczególnie dużo mówił o wpływie Ducha na siebie samego prorok Ezechiel, który legitymizuje swoją misję tak: „Owładnął mnie Duch Pański i powiedział do mnie: mów, bo tak mówi Pan” (Ez 11,5). Prorok nazwał go „siłą, która spada, podnosi bądź zabiera” (Ez 11,5 oraz 3,12-14). Powoduje też wzburzenie (Hi 21,4) albo smutek (Iz 54,6). Wszystko, co w Starym Testamencie pisze się o Duchu Bożym, dotyczy przejawów Jego działania, siły, mocy i działalności, a nie tego kim jest, nie samej Jego Istoty. Ducha Świętego Jako Osobę objawia nam dopiero sam Chrystus Jezus.

Duch Boga Starego Testamentu jest również Duchem Chrystusa, dzięki któremu narodził się jako człowiek i którego z kolei On udzielił swoim uczniom: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Jezus za sprawą Ducha Świętego wypędza demony (Mt 12,28). Apostoł Paweł powie nam, byśmy ciągle trwali w Duchu Świętym (Rz 8,9), pozwalali mu się prowadzić (Rz 8,14) i zamieszkać w sobie (Rz 8,11). Tak więc Duch Święty przebywa w nas i działa w ludzkich sercach, sumieniach i duszach, pomagając nam tworzyć wspólnotę w rodzinach, sąsiedztwie, Narodzie i Kościele.

Gołębica jako symbol Ducha Świętego

Najstarszymi symbolami przedstawiającymi Ducha Świętego są: biała gołębica, języki jakby ognia bądź świetlane złociste promienie rozchodzące się od równoramiennego trójkąta. Bliższego wyjaśnienia wymaga tutaj symbol gołębicy. Wydaje się, że ewangeliści wspominają o niej z pewnym zakłopotaniem. Żaden z nich nie mówi, że widziany w chwili chrztu nad Jordanem znak był gołębiem czy gołębicą. Ewangeliści używają greckiego przysłówka hos, a Mateusz hosei, czyli „jak/jakby”, peristeran – tj. „gołąb”. Tę samą formułę porównania („jak gołębica”) spotykamy i w Starym Testamencie (Iz 59,11 i 60,8; Jr 48,28; Ez 7,16; Oz 7,11 i 11,11). Z tekstów powyższych wynika, że w literackich powoływaniach się na gołębicę chodzi bardziej o porównanie poetyckie związane z szybkością i delikatnością lotu tego ptaka osiadającego majestatycznie i płynnie na swoim gnieździe, jak chyba żaden inny ptak. Wybitny biblista ks. prof. Antoni Tronina sugeruje, że ewangelistom chodziło właśnie o takie poetyckie porównanie zstępowania/spływania Ducha Świętego na Pana Jezusa w Jordanie. Nie należy zatrzymywać się nad fizycznością gołębia – ptaka.

Do istoty sceny chrztu w Jordanie nie należy więc roztrząsanie gołąb – niegołąb. Ważne jest to, że zebrani zobaczyli znak. A może był to obłok – ten z pustyni synajskiej, który w błyskawicznym, delikatnym spłynięciu na Pana w Jordanie skojarzony został z gołębiem/gołębicą. „Słusznie można więc powiedzieć – wróćmy do profesora – że w opisie Chrztu Pańskiego formuła ’jak gołębica’ nie oznacza fizycznej obecności tego ptaka, a jedynie przysłówek: ’zaraz’, ’natychmiast’. Nawet wzmianka o ’cielesnej postaci’, którą przyjął Duch Święty, zstępując na Jezusa (Łk 3,22), nie przeczy bynajmniej takiej interpretacji. Nie chodzi tu bowiem o to, by Duch Święty miał przyjąć postać materialną (gr. somatico), ale o podkreślenie Jego rzeczywistej, skutecznej obecności”. Tak więc skupianie się na materialnym znaku gołębia/gołębicy odwraca nas od najistotniejszego momentu zdarzenia, tj. od głosu Ojca, który dokonuje inwestytury swego Syna przed swym ludem jako Pana, Zbawiciela i Mesjasza.

Sala na górze

Dzięki starożytnym pielgrzymom – np. Egerii (IV w.), Pielgrzymowi z Bordeaux (IV w.), Anonimowi z Piacenzy (VI w.) oraz wielu innym, którzy nawiedzali i opisywali topografię miejsc świętych, wiemy, gdzie działy się wydarzenia ewangeliczne i gdzie sprawowano kult Boży w Jerozolimie i Ziemi Świętej. Wieczernik jest miejscem Ostatniej Wieczerzy, ustanowienia trzech sakramentów: Eucharystii, pokuty i kapłaństwa, oraz dwóch spotkań Zmartwychwstałego z uczniami. Z pokolenia na pokolenie miejsce to jest nam dokładnie znane. Wiemy, gdzie – na której górze – był katolicki Święty Syjon (Hagia Sion). Na nim wzniesiono Matkę wszystkich kościołów (Mater Ecclesiarum) – wspaniałą bazylikę zniszczoną przez Persów w 614 roku. Na jej miejscu krzyżowcy zbudowali imponującą bazylikę Santa Maria in Monte Sion – zrównaną z ziemią przez zdziczałe hordy Saladyna w 1187 roku. Na miejsce tamtej ewangelicznej „Sali na piętrze, dużej, ustawnej i gotowej” (Mk 14,15) wejść możemy i dziś. W 1523 roku, po blisko 200 latach odbudowy i pobytu franciszkanów na tym miejscu, grabieżcy osmańscy wypędzili ich z Wieczernika. W 1551 roku zaś przez Sulejmana Wspaniałego (zm. 1566) „wspaniale” zostali pozbawieni w ogóle prawa własności. Dopiero po 493 latach nieobecności w 1936 roku franciszkanie wrócili, ale tylko w sąsiedztwo historycznego Wieczernika. Odkupili od islamskiej rodziny Dejanich starą, zrujnowaną piekarnię i plac przylegający bezpośrednio do Wieczernika. Zaadaptowali ją na klasztor, a przy nim wznieśli kościół ad Coenaculum – przy Wieczerniku.

Do swojego właściwego, historycznego Wieczernika („Sali na piętrze”) franciszkanie publicznie i oficjalnie – by odprawić modlitwy – mogą wejść tylko trzy razy w roku, tj. w Wielki Czwartek, w Zesłanie Ducha Świętego i w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Do niedawna jeszcze – gdy administrowali obiektem muzułmanie – zakazane tam były głośne modlitwy i śpiewy katolickich pielgrzymów. Zakaz ten praktycznie nie obowiązuje od 2000 roku, czyli od przejścia obiektu pod nadzór izraelskiego Ministerstwa ds. Religii i Turystyki, co zawdzięczamy głównie Janowi Pawłowi II Wielkiemu.

Ikonografia Ducha Świętego

Gołębicę jako Ducha Świętego widzimy już w katakumbach św. Kaliksta (zm. 222), gdzie bywa też ona czasem utożsamiana z uchodzącą duszą zmarłego. Później (IV w.) i na mozaikach wczesnochrześcijańskich – jak np. w rzymskich bazylikach św. Pawła za Murami czy świętych Marcelina i Piotra na Eskwilinie – gołębica oznacza już wyłącznie Ducha Świętego. Od VIII w. gołębica w locie stała się głównym motywem zdobiącym europejskie chrzcielnice, a później i ambony. Jednocześnie Duch Święty jeszcze w XVI w. był przedstawiany jako Trójca Święta w grupie trzech mężczyzn bądź samych trzech zrośniętych męskich głów. Słynna ikona Andrieja Rublowa (zm. 1430) przedstawia Trójcę Świętą w postaci trzech aniołów (Rdz 18,1-15). Dopiero Urban VII wydał dekret – i było to jedyne jego rozporządzenie, gdyż był Papieżem tylko 13 dni: od 15 do 27 września 1590 roku. W końcu Benedykt XIV (zm. 1758), wybitny znawca i mecenas sztuki, półtora wieku później wydał kolejny dekret (ważny do dziś), że Ducha Świętego należy przedstawiać wyłącznie w symbolu gołębicy. W ten sposób zamknięto raz na zawsze tradycję przedstawiania Trójcy Świętej pod postaciami trzech mężczyzn. Odtąd już zawsze symbolem Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej pozostaje gołębica. Najpiękniejsza w historii jest dziełem Giovanniego Lorenza Berniniego (zm. 1680) w oknie absydy bazyliki św. Piotra na Watykanie.

Duch Święty Paraklet

W czytaniach mszalnych na 50-dniowy czas wielkanocny słyszeliśmy przez lata o Duchu Świętym Pocieszycielu. W nowych lekcjonarzach przystosowanych do użytku liturgicznego imię „Pocieszyciel” zniknęło. Słusznie bowiem tłumacze zastąpili je nieprzetłumaczalnym na język polski imieniem użytym w oryginalnym greckim tekście Ewangelii św. Jana, a mianowicie Parakletos – w spolszczeniu: Paraklet. W tym świętym imieniu Ducha Świętego zawiera się bowiem mnogość znaczeń. Paraklet to nie tylko Pocieszyciel, ale też Pomocnik, Opiekun, Obrońca (jak podaje Biblia poznańska), Orędownik (jak w przekładzie ekumenicznym), Wspomożyciel, Prowadzący, Przewodnik oraz Adwokat, Ten, który gotów jest do usług i pomocy, Ratownik wręcz. W sądownictwie parakletos był pomocnikiem oskarżonego i przemawiał w jego imieniu. Paraklet przecież przynosi nam siedem darów. Co znowu – zgodnie z symboliką cyfr – znaczy, że przynosi nam wszystkie potrzebne nam dary, ich pełnię do życia godnego Dzieci Bożych. Nie zaś dosłownie tylko siedem i ani jednego więcej.

Gdy grubo ponad pół wieku temu przygotowywano pierwszy od 400 lat po Wujku przekład Biblii tynieckiej, już wtedy dwaj pierwsi młodzi bibliści o światowym formacie – ks. Augustyn Jankowski i ks. Kazimierz Romaniuk – proponowali pozostawienie imienia „Paraklet” w oryginalnym zapisie, bez tłumaczenia. Zrobił się wtedy niemały rwetes i Pocieszyciel pozostał, zubożając istotę Ducha Świętego.

Ks. Jerzy Banak

Nasz Dziennik