Mieszkańcy krajów Afryki już teraz odczuwają skutki wojny na Ukrainie. Z zablokowanych przez Rosję portów zboże nie dociera do tych, którzy na nie czekają. – Ukraina była spichlerzem nie tylko Europy, ale i całego świata – wyjaśnia ks. Paweł Antosiak z polskiej sekcji PKwP. Do Stowarzyszenia docierają już sygnały od misjonarzy, że żywność gwałtownie drożeje. Tak dzieje się m.in. w Tanzanii, o czym alarmowała pracująca z dziećmi w Bukanga s. Rut Ciesielska. W dramatycznym apelu podkreśliła, że „jeśli nie znajdą się serca gotowe, by pomóc, dużo osób w Afryce umrze”. Więcej o tym tutaj: https://pkwp.org/newsy/glod_puka_do_drzwi_dramatyczny_apel_z_tanzanii.
Pomoc Kościołowi w Potrzebie i współpracująca z nią Fundacja Przyjaciel Misji dostrzegają ogromne zagrożenie dla kontynentu. W odpowiedzi do Afryki udała się delegacja z Polski. – Misją Stowarzyszenia i Fundacji jest zobaczyć, jakie są problemy na miejscu, by zaradzić temu, co później może przynieść jeszcze większe cierpienie tych ludzi, czyli ślepej migracji niosącej olbrzymie ofiary zwłaszcza wśród najsłabszych – mówi ks. Paweł Antosiak. Skład delegacji uzupełniają Michał Banach, pracujący w warszawskim biurze PKwP, i Nikodem Bała z Krakowa.
PKwP planuje w Afryce kilkudniowy pobyt. Rozpocznie go od Ugandy, gdzie w ostatnich latach realizowany był projekt budowy centrum edukacyjnego dla dzieci i młodzieży z obozu dla uchodźców w Bidibidi. – 25 czerwca nastąpi konsekracja kościoła Niepokalanego Serca Maryi, ale też otwarcie centrum dla dzieci i młodzieży” – informuje pracujący na miejscu ks. Andrzej Dzida. Werbista tłumaczy, że na co dzień opiekuje się uchodźcami z Sudanu Południowego, z czego ponad 200 tys. to osoby poniżej 18. roku życia. – U siebie w kraju te dzieci nie miały możliwości nauki. Zajęcia były przerywane konfliktami, nie było pensji dla nauczycieli, a najmłodszych wysyłano do pracy w polu – podkreśla misjonarz.
Wybudowane dzięki darczyńcom z Polski pierwsze centrum to szansa, by dzieci i młodzież mogły odrabiać lekcje i rozwijać swoje pasje. Nie mają takiej możliwości na co dzień, m.in. przez liczne obowiązki domowe. Chatki, w których mieszkają, w porze deszczowej często przeciekają. Silny upał również utrudnia odrabianie zadań domowych. Gdy zapada zmrok, nie ma dostępu do prądu. Te problemy może rozwiązać centrum edukacyjne. – Będzie prąd, bo zostaną wykorzystane baterie solarne. Z rynien ma spływać woda do cystern, by można było z niej skorzystać, gdy zawodzi studnia – zaznacza o. Andrzej Dzida.
Centrum edukacyjne w Bidibidi, na co zwraca uwagę ks. Paweł Antosiak, już teraz jest nazywane „domem nadziei”. Mieszkańcy obozu odbierają budynek jako szansę, zwłaszcza dla najmłodszych. – Szansę na to, że jeżeli kiedyś powrócą do swojego kraju z jakimś wykształceniem, będą mogli budować swój kraj w pokoju – dodaje.
Po Ugandzie przedstawiciele polskiej sekcji PKwP planują wizytę w Republice Środkowoafrykańskiej. Na miejscu pracuje ks. bp Mirosław Gucwa, ordynariusz diecezji Bouar, w której działa szkoła dla młodych mam chcących zarobić na życie swoje i swoich dzieci. Pomoc Kościołowi w Potrzebie we współpracy z diecezją kaliską zbierała środki na wyprawki dla kobiet. Inicjatywa umożliwia m.in. zakup maszyn do szycia, które pozwolą młodym mamom realizować zawód krawcowej po ukończeniu edukacji.

