Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?”. Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia”. I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: ’Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów’. I rzekł: ’Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!’. Lecz Bóg rzekł do niego: ’Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?’. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga”.
Rozważanie
Bardziej być
„Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością” – usłyszymy dziś w pierwszym czytaniu. Tylko że ta „marność” ma w sobie wielką siłę przyciągania. Najłatwiej mówić o niej tym, którzy nie doświadczają jej braku…
W historii Kościół miał sporo kłopotów z herezją – systemem religijnym zwanym manicheizmem, zakładającym, iż materia, świat widzialny są z natury rzeczy złe i każdy kontakt z nimi prowadzi do grzechu. Został zdecydowanie potępiony, ale niekiedy jego echa brzmią tu i ówdzie. Tymczasem gdy Bóg stwarzał świat, Jego dzieło zostało określone jako „dobre”, człowiek zaś – jako „bardzo dobre” (por. Rdz 1-2). Materia nie jest zła, świat widzialny jest dobry, piękny. Nie w materii zatem problem, ale w naszym stosunku do niej.
„Strzeżcie się wszelkiej chciwości” – mówi Jezus. Chciwość, nieumiarkowanie połączone z cynizmem i bezwzględnością zaślepiają, niszczą to, co w człowieku najcenniejsze, stanowiąc prawdziwy problem naszych czasów. Wielu ludzi, rozpędzając się w pogoni za dobrami widzialnymi, nie potrafi się już zatrzymać. Oddalają od siebie myśl, że kiedy przyjdzie kres, staną przed Sędzią z pustymi rękami. To jest właśnie „marność”. I największe nieszczęście, jakie może nas spotkać.

