Naukę o czyśćcu Kościół sformułował jako prawdę wiary na soborze florenckim (1439-1443) i trydenckim (1545-1563). Wierzymy, że „ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba” (KKK 1030). Wierzymy, że nasze życie odmienia się tylko, ale się nie kończy.
Wraz z całym Kościołem w listopadzie modlimy się za cierpiących w czyśćcu. Przeżywamy szczególnie mocno prawdę Składu apostolskiego: „Wierzę w święty Kościół powszechny, w świętych obcowanie”. Wyznajemy wiarę we wzajemną łączność, wymianę dóbr duchowych pomiędzy żyjącymi i zmarłymi. Dlatego pomagamy zmarłym przebywającym w czyśćcu. Tworzymy bowiem wspaniałą jedność: my w drodze do wieczności, zbawieni w niebie i oczekujący w czyśćcu na wejście do domu Ojca. Ufamy we wstawiennictwo Niepokalanej Maryi Wybawicielki z czyśćca i licznych świętych, szczególnych wspomożycieli dusz czyśćcowych. Nawrócony sabaudzki mason Joseph de Maistre (zm. 1821) niezwykle pięknie pisał o tym – jak je nazywał – duchowym Mieście Trzech Dzielnic w „Wieczorach petersburskich. O doczesnym panowaniu Opatrzności”: „Jakże wzniosły obraz przedstawia nam to niezmierne miasto dusz ze swymi trzema dzielnicami, które są ze sobą w ustawicznym związku! Kościół walczący jedną dłoń swą podaje Kościołowi cierpiącemu, a drugą chwyta dłoń Kościoła triumfującego. Modły dziękczynne i błagalne, zadośćuczynienia, pomoc, wstawiennictwo, wiara, nadzieja i miłość przepływają ustawicznie od jednych do drugich jak orzeźwiający potok”.
Tradycja chrześcijańska
Świadectwa wiary pierwszych chrześcijan w czyściec znajdujemy już w katakumbach, tak w inskrypcjach życzących zmarłym radości i pokoju, jak i w prośbach o modlitwy za nich, by byli przyjęci do wiecznej chwały. Cała tradycja Kościoła od początku – w oparciu o Słowo Boże (2 Mch 12,45; Mt 5,25; 12,31-32 i 1 Kor 11,15) – zaświadcza wiarę w czyściec, w którym dokonuje się „uiszczenia długu do ostatniego grosza za najmniejszy występek” (Tertulian, zm. 220). Ten sam autor mówi o szczególnym dniu w roku, w którym wszyscy wierzący zanoszą modlitwy za zmarłych. Dodaje też: „Składamy ofiary za zmarłych w rocznicę ich śmierci. Tradycja zatwierdza tę obowiązującą praktykę, zwyczaj ją umacnia, a wiara zachowuje”.
Święty Efrem Syryjczyk (zm. 373) podkreślał, że dzięki ofierze Mszy św. i modlitwom możemy zadośćuczynić za grzechy zmarłych. Święty Cyryl Jerozolimski (zm. 386) mówi: „Sprawując Najświętszą Ofiarę, modlimy się za zmarłych w przekonaniu, iż ofiara ołtarza przynosi ich duszom wielką pomoc”. Święty Hieronim (zm. 420) pochwala rzymskiego patrycjusza Pammachiusa (zm. 410), że nie posypuje ciągle płatkami kwiatów – jak to czynią inni – grobu swojej małżonki Pauli, lecz stara się o to, żeby przez dawanie jałmużny przynieść ulgę jej duszy.
Święty Augustyn (zm. 430) zostawił nam nawet całe dzieło poświęcone pomocy zmarłym („De cura pro mortuis gerenda”), w którym czytamy: „Łza za zmarłymi wyparowuje; kwiat na grobie więdnie; modlitwa natomiast dociera aż do serca Najwyższego”. Ze wzruszeniem czytamy też w 13. księdze „Wyznań” św. Augustyna, jak umierająca matka świętego – św. Monika (zm. 387), powiedziała do bliskich: „Pamiętajcie o mnie przy ołtarzu, gdziekolwiek będziecie”. Zaraz po jej zgonie syn zadbał, by przy jej martwym ciele odprawiono Mszę św. (sam nie był jeszcze wtedy księdzem). Później w „Wyznaniach” tak się modlił: „Pominąwszy dobre uczynki mej matki, za które z radością składam Ci dzięki, Boże, proszę Cię o darowanie jej grzechów. Wysłuchaj mnie przez Tego, który dla uleczenia naszych ran zawisł na Krzyżu, a teraz zasiada po Twej prawicy i wstawia się za nami. Wiem, że była miłosierna i z serca przebaczała swoim winowajcom, odpuść też jej winy. Daruj, daruj jej, proszę Cię, Panie, a nie pozywaj jej przed sąd. Niech Twe miłosierdzie przewyższy sąd, bo prawdą jest, coś powiedział i miłosiernym przyrzekłeś miłosierdzie”.
Doświadczenie czyśćca
Święty Tomasz z Akwinu (zm. 1274) poucza: „W tych rzeczach, które o czyśćcu nie zostały określone przez Kościół, należy się oprzeć na tym, co jest najbardziej zgodne z nauką i objawieniami świętych”. Prawdą naszej wiary w czyściec karmią nas niezliczone świadectwa świętych i mistyków, którzy doświadczali jego rzeczywistości. Wśród nich szczególnie wyróżnia się św. Katarzyna z Genui (zm. 1510), nazywana teologiem czyśćca, który opisała w swoim słynnym „Traktacie o czyśćcu”. Mistyczka opowiedziała nam to, co sama przeżyła, a więc o spłacaniu kary przez dusze czyśćcowe, o grozie czyśćca czy o żarliwym pragnieniu nieba przez dusze czyśćcowe. To od niej wiemy, że przebywający w czyśćcu są szczęśliwi tak niewyobrażalnie, że tylko zbawieni w niebie są od nich szczęśliwsi. A jednocześnie cierpią tak bolesne katusze, że tylko potępieni w piekle cierpią bardziej niż oni. „Święta – według jej ucznia Hektora Vernazzy – będąc jeszcze w więzach ciała, znalazła się w czyśćcu gorejącej Miłości Bożej, która ją oczyszczała i wypalała wszystkie plamy, aby gdy przejdzie próg życia wiecznego, mogła stanąć bezpośrednio przed obliczem Boga, który jest jej jedyną miłością. Z pomocą Boskiego ognia pojęła, jaki jest stan dusz wiernych znajdujących się w czyśćcu, gdzie oczyszczają się z wszelkiej rdzy i skazy grzechu, których się nie wyzbyły za życia”.
Niezwykłą wartość „Traktatu o czyśćcu” krótko podsumował ks. kard. Henry Manning (zm. 1892): „Św. Katarzyna jakby piórem w światłości nadprzyrodzonej maczanym opisała tajemnicę czyśćca. Jej ’Księga o stanie dusz po śmierci’ jest dla nas naocznym i namacalnym oświeceniem pochodzącym od Ducha Bożego”.
Z kolei św. Katarzyna z Bolonii (zm. 1463), której ciało do dziś nie uległo rozkładowi, wyznała, że w różnych sprawach doświadczała szybszej pomocy od dusz czyśćcowych niż nawet od świętych Pańskich. Święta Brygida Szwedzka (zm. 1374), patronka Europy, po wielekroć słyszała wołania z czyśćca, jak np.: „Hojnie będzie wynagrodzony, ktokolwiek w tym cierpieniu przyniesie mi ulgę”. Zaś innym razem: „O Boże! Stokrotnie wynagródź tym, którzy przez swoje modlitwy przychodzą nam z pomocą i dźwigają nas do jasności Twojego Boskiego Światła”. Jeszcze inny głos brzmiał: „Szczęśliwy jest na ziemi, ktokolwiek duszom w czyśćcu pomaga przez swoje dobre czyny i fizyczne cierpienia”.
Wgląd w rzeczywistość czyśćca mieli liczni mistycy i święci Pańscy: od św. Gertrudy Wielkiej, która pierwsza nadała Maryi tytuł Wybawicielki z czyśćca, poprzez św. Mechtyldę, św. Małgorzatę z Cortony, św. Teresę z Ávili, św. Jana od Krzyża, św. Stanisława Papczyńskiego, aż do św. Ojca Pio, który wielekroć powtarzał: „Módlcie się. Módlcie się. Módlcie się. Musimy opróżnić czyściec”.
Świadectwo bł. Katarzyny Emmerich
Zupełnie nadzwyczajne – na przestrzeni całej historii Kościoła – swoje spotkania i przeżycia z duszami czyśćcowymi opisała mistyczka, wizjonerka i stygmatyczka (z koroną cierniową!) bł. Katarzyna Emmerich (zm. 1824). Stąd też sama była wielką orędowniczką dusz czyśćcowych. Wszystkie swoje cierpienia ofiarowała za nie. Zachęcali ją zresztą do tego w wizjach sami święci, a szczególnie św. Augustyn. Stąd właśnie co roku bł. Katarzyna w Dzień Zaduszny przeżywała najgłębsze cierpienia, pozostając w bólu niemal jak nieżywa. Jej opisy czyśćca, cierpień dusz czyśćcowych i wezwań do ekspiacji za nie są wstrząsające. Zaniedbywanie odprawiania Mszy św. za zmarłych nazywała „szkaradnym okradaniem najbiedniejszych spośród biednych”.
Jak żaden chyba ze świętych stygmatyczka i wizjonerka z Dülmen przez całe życie pozostawała w głębokiej, nieustannej łączności i głębokiej zażyłości z czyśćcem. Przed blisko 200 laty mówiła: „Jakież to smutne, że teraz tak mało pomaga się duszom czyśćcowym”. A co by powiedziała dziś, gdy bliscy więcej niosą na cmentarze lampek i kwiatów aniżeli modlitw, zaś o Mszy św. i Komunii św. w intencji zmarłych nawet nie pomyślą.
Misja św. Faustyny
Apostołkę Miłosierdzia Bożego do troski o dusze czyśćcowe wzywał sam Pan Jezus. To pierwsza w historii Kościoła tak bezpośrednia interwencja Zbawiciela w sprawie dusz czyśćcowych. Do tej pory o dusze czyśćcowe upominali się mistycy i święci. Przez św. Faustynę upomniał się o pomoc dla nich sam Zbawiciel. W ósmym dniu Nowenny podyktowanej św. Faustynie Pan Jezus mówi: „Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym, i zanurz je w przepaść miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj je za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużny ducha i spłacała ich długi mojej sprawiedliwości” (Dz 1226). Odpowiedzią na polecenie Zbawiciela była natychmiastowa i żarliwa modlitwa Faustyny za cierpiących w czyśćcu.
Na kartach „Dzienniczka” święta aż trzynaście razy mówi o swoich osobistych spotkaniach z duszami czyśćcowymi oraz modlitwie i umartwieniach za nie. Pewnego razu usłyszała od Zbawiciela: „Wstępuj często do czyśćca, bo tam cię potrzebują” (Dz 1739). W jednej z pierwszych wizji mistycznych sekretarka Miłosierdzia Bożego doświadczyła rzeczywistości czyśćca: „Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję ’Gwiazdą Morza’, Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego” (Dz 20).
W objawieniach Siostry Faustyny czyściec jawi się jako wielki dar miłosierdzia Boga. Daje bowiem szansę wszystkim, którzy choć ukierunkowani w życiu doczesnym na Boga, nie zdołali dotrzeć do granic wieczności w pełnej doskonałości. Jest też wielką łaską Bożej mądrości, że możemy podążać ze skuteczną pomocą do czyśćca, a po śmierci takiego samego wsparcia doznawać i oczekiwać. Ofiarowujmy więc ochotnie duszom czyśćcowym Msze św., posty, modlitwy, Różaniec, psalmy, jałmużny, odpusty, dobrowolne umartwienia, powstrzymanie się od zakupu upragnionych rzeczy czy strojów. Tak samo różne dolegliwości, choroby, krzywdy, zniewagi, przykrości kierujmy w darze na intencję dusz czyśćcowych. I czyńmy to nie tylko w listopadzie – szczególnym miesiącu pamięci o nich, ale zawsze, przez całe życie. Bądźmy gorliwymi wspomożycielami dusz czyśćcowych.
Na koniec warto przytoczyć fragment jednego z listów wielkiego misjonarza – św. Franciszka Ksawerego (zm. 1552): „Pamiętajcie o swoich braciach, którzy cierpią na tamtym świecie. Święty zapał niech was ożywia, ażeby im dopomagać, ale myślcie najpierw o sobie. Zanim pomyśli się o tym, aby ratować dusze z czyśćca, powinno się pamiętać, aby własną duszę od piekła wybawić”. W trosce o swoją wieczność tak modlił się wielki św. Augustyn: „Panie, tu piecz, tu siecz, tu pal, bylebyś na wieki przy sobie zachował”.

