Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: ’Oko za oko i ząb za ząb’. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Słyszeliście, że powiedziano: ’Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził’.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.
Rozważanie
Strategia miłości
Kontynuujemy lekturę Kazania na Górze. Jezus, „wypełniając Prawo” – podnosi je na poziom serca. Powiedzielibyśmy: czyni je jeszcze trudniejszym, bo przecież żadne zewnętrzne prawo nie jest w stanie przemienić ludzkiego serca (rozumianego jako ośrodek afirmacji, wewnętrzne „centrum dowodzenia” w człowieku), jeśli go nie dotknie – jeśli nie poprzedzi go zgoda ucznia, by do niego wniknęło. Jaką motywację przedstawia Jezus? Dlaczego mamy kroczyć za Jego słowem? Nowość Królestwa Bożego i oryginalność ścieżek, które tam prowadzą, gwarantuje swoim autorytetem: „A Ja wam powiadam”.
Dziś proklamowany fragment wydaje się szczególnie trudny. Trudny dla słuchaczy był także dwadzieścia wieków temu. Znane były przecież zapisy Kodeksu Hammurabiego („oko za oko, ząb za ząb”), w starożytnym świecie nie patyczkowano się z wrogami, zdrajcami. Zresztą… w XXI wieku również lubimy oglądać filmy, gdzie skrzywdzony zamienia się w mściciela, po swojemu wyrównując rachunki. Lubimy patrzeć na kogoś, kto zadławił się swoją chciwością, dotknęło go ostrze okrucieństwa, jakim się sam wcześniej posługiwał.
I oto w tym okrutnym świecie staje Jezus i mówi: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi […]. Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. Utopia, paradoks, zuchwałość godna litości? – ilu z nas tak pomyśli, słuchając w niedzielę słów Chrystusa?
Wypowiadając tak trudne słowa, Jezus zaproponował światu jedyną w swoim rodzaju „strategię miłości”. Skuteczną. Zło bowiem prowokuje kolejne zło, nienawiść budzi jeszcze większą agresję, brak miłosierdzia – jeszcze większą bezwzględność. Błędne koło się zamyka. Miłosierna miłość ma to do siebie, że jest niczym woda zalewająca ogień. Pozwala spoglądać głębiej, dalej. Jezus doskonale zdawał sobie sprawę z naszej niemocy wobec grzechu. Dlatego przyjął na siebie zło świata, dał się ukrzyżować prześladowcom, nie przeklął ich – przeciwnie: okazał miłość, gdy na krzyżu modlił się o ich nawrócenie, „ponieważ nie wiedzą, co czynią”. W Nim najpierw wypełniło się wszystko, co głosił!

