logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Matuszak/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 26 lutego 2023 (09:36)

Mt 4,1-11

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód.

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”.

Lecz On mu odparł: „Napisane jest: ’Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych’”.

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: ’Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień’”.

Odrzekł mu Jezus: „Ale napisane jest także: ’Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego’”.

Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”.

Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: ’Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz’”.

Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.

 


 

Rozważanie

Rozdroże

Liturgia Słowa pierwszej niedzieli Wielkiego Postu kieruje naszą uwagę ku początkom: stworzeniu człowieka i kuszeniu Jezusa na pustyni, gdzie znalazł się zaraz po chrzcie, jaki przyjął z rąk Jana. Były to momenty próby. Pierwszą Adam i Ewa przegrali. Fałszywa ewangelia, za którą poszli, okazała się drogą donikąd.

Pan Jezus wyszedł z tej próby zwycięsko. „Próba pustyni” stanowi nie tylko osobiste doświadczenie Chrystusa, ale też zawiera w sobie daleko szersze implikacje, zapowiada Jego mękę. „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu” – pisze św. Łukasz (4,13). Można również odnaleźć w niej profetyzm, niosący w sobie zapowiedź, jakim próbom będą poddawani Jego wyznawcy.

Zło mamiące pozorem dobra, „anioł ciemności” strojący się w szaty „anioła światłości”, rzeczywistość, w której każdy ma „swoją prawdę”, szczęście ponad wszystko, pokusa panowania, sławy, bogactwa – skąd my to znamy? To nasza codzienność, gdzie chrześcijańska nadzieja jest nieustannie sprawdzana.

Szatan nigdy nie emanuje dosłownością zła, nie pokazuje jego skutków. Zawsze proponuje pozór dobra. Kusi wolnością, szczęściem, bogactwem. To podstawowy oręż fałszywych proroków – jak by się nie nazywali i w której epoce by nie żyli – metodologia ich działania była i jest taka sama. Tak było od zawsze – inna jest tylko skala.

„Jedna jest droga człowiecza – prosta i niewątpliwa: niekończące się nigdy rozdroże” – pisał przed laty pewien katolicki publicysta. Rozdroże to moment zwrotny w życiu człowieka, egzamin z wszystkiego, czego się do tej pory nauczył. Każdy z nas w którymś momencie swojej egzystencji na nim się znalazł albo jeszcze znajdzie. Tutaj też zwykle czai się niebezpieczeństwo: każde rozdroże bowiem to ulubione miejsce przebywania fałszywych proroków. Historia świata zna ich wielu. Współczesność – także. Potrafili pociągnąć za sobą ogromne ludzkie rzesze, często na pewną zgubę.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik