logo
logo

Ewangelia i Rozważanie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Boże „dziś”

Niedziela, 26 stycznia 2025 (08:27)

Aktualizacja: Niedziela, 26 stycznia 2025 (10:34)

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.

W owym czasie: Powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.

Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana”.

Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.

Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. (Łk 1,1-4; 4,14-21)

Rozważanie:

Święty Łukasz przenosi nas w wydarzenia następujące bezpośrednio po chrzcie w Jordanie i kuszeniu na pustyni. Rozpoczyna się okres historii zbawienia, który w trzeciej różańcowej tajemnicy światła określamy mianem „głoszenia królestwa Bożego i wzywania do nawrócenia”. Synagogalne, jak byśmy to dziś powiedzieli, lectio divina ukazuje inność misji, jaką podejmuje. Różnicę widać już w sposobie traktowania proklamowanego tekstu: podczas gdy rabini zazwyczaj koncentrowali się na wyjaśnieniu tekstu, Jezus zwrócił uwagę na to, co się wydarzyło – nie na księgę, lecz na swoją osobę. Nie na zwyczajne wyjaśnienie i interpretację tekstu biblijnego, lecz na jego bezpośrednie urzeczywistnienie. Bardzo mocno wybrzmiało słowo „dziś”, stając się kluczowe nie tylko dla zrozumienia sensu wydarzenia w Nazarecie, lecz także dla nas, żyjących dwadzieścia wieków później.

Język grecki, w którym została napisana Ewangelia, na określenie czasu używa dwóch terminów: chronos i kairos. Pierwszy to „zwykły” czas – w rozumieniu linearnym – stanowiący sumę, następstwo wydarzeń: był poniedziałek, dziś jest czwartek, a za chwilę rozpocznie się kolejny tydzień etc. Drugie określenie: kairos, to czas TU i TERAZ – właściwy moment, stworzony przez okazję, i niepowtarzalne, przemijające okoliczności, do działania, jedyny w swoim rodzaju, który nigdy w takim kształcie się nie powtórzy.

„Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. Oto przełomowy punkt w historii świata! Dziś – teraz! – ważą się jego losy i losy każdego człowieka! Historia zbawiania osiągnęła swój kulminacyjny moment! – mówi nam Jezus. Tu już nie ma na co czekać. W Nim miłość Boga objawia się w całej pełni. Gdy sięgamy do opowieści o powołaniu Szymona i Andrzeja, czytamy: „Gdy usłyszeli słowa: »Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi« […] NATYCHMIAST zostawili sieci i poszli za Nim” (por. Mt 4,18--20). Bez czekania i zbędnych dywagacji. Rozpoznali swój kairos.

Czy potrafimy odkryć „czas nawiedzenia, czas zbawienia” w swoim życiu? Moment na wejście na drogę nawrócenia, zwrócenia się ku Bogu, dobrą spowiedź, pojednanie z bliźnimi? Bez odkładania i czekania na „lepszą okazję”, która przecież może nie nadejść…

 

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik