logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Był jak ojciec i przyjaciel

Środa, 2 kwietnia 2025 (08:39)

Aktualizacja: Środa, 2 kwietnia 2025 (08:47)

ROZMOWA z JEm. ks. kard. Gerhardem L. Müllerem

 

Eminencjo, przeżywamy 20. rocznicę odejścia do domu Ojca św. Jana Pawła II. Co szczególnie zapisało się w Księdza Kardynała pamięci z tamtych wyjątkowych kwietniowych dni 2005 roku?

– Wielka modlitwa całego Kościoła. Byłem w Polsce, kiedy nadeszła spodziewana wiadomość o śmierci naszego ukochanego Ojca Świętego. Natychmiast zaczęliśmy się modlić, aby Bóg przyjął Go do siebie i aby Chrystus, którego był Namiestnikiem na ziemi, był dla Niego miłosiernym sędzią.

Kapłani i biskupi różnią się od innych chrześcijan jedynie święceniami, w których są w Duchu Świętym powoływani i upoważnieni, by głosić Słowo Boże i przekazywać im życie łaski poprzez sakramenty w imię Chrystusa, Głowy Kościoła. Ale tak jak wszyscy inni idą oni swoją życiową drogą jako pielgrzymi wiary, nadziei i miłości. Jak wszyscy inni muszą „zabiegać o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem ” (Flp 2,12), ale także w niezawodnej nadziei, że wraz z odkupieniem naszego ciała w śmierci objawimy się jako synowie Boży (Rz 8,19).

 

O św. Janie Pawle II mówi się: prorok, świadek nadziei, misjonarz świata, geniusz intelektu i ducha… A kim dla Eminencji osobiście jest św. Jan Paweł II?

– Tak, to wszystko są dobre i poprawne opisy Jego niezwykłej osobowości pod względem jej znaczenia dla Kościoła i całej rodziny ludzkiej. Dla mnie osobiście zawsze był wzorem do naśladowania, jak ojciec i przyjaciel, duchowo wierny towarzysz na mojej kapłańskiej drodze. Przede wszystkim byłem pod wrażeniem Jego pewności w nauczaniu wiary i moralności, z jaką – ofiarnie wspierany przez kard. Josepha Ratzingera – zawsze prowadził Łódź Piotrową, w prawdzie Chrystusa, przez wszystkie mielizny i burze na morzu czasu, w którym posługiwał, do bezpiecznego portu.

Bardzo długi pontyfikat św. Jana Pawła II zakończył się 20 lat temu, ale już wówczas wiele osób podkreślało, że Jego misja musi trwać dalej. Czy papieskie słowa „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi” nadal są wyzwaniem dla ludzi polityki, nauki i kultury w Europie, i nie tylko?

– Słowa te są niezapomniane dla wszystkich i są bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Święty Jan Paweł II wołał o otwarcie dla zbawczej władzy Chrystusa granic państw, systemów ekonomicznych i politycznych, a także zabiegał o szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju. „Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!”, wskazywał.

Pontyfikaty 266 papieży od czasów św. Piotra są odmienne, o większym lub mniejszym znaczeniu w historii Kościoła. Większość z nich nie jest już znana szerokiej publiczności. W przypadku św. Jana Pawła II jestem przekonany, że jest On jednym z naprawdę wielkich papieży, którego dziedzictwo będzie znane także wielu przyszłym wierzącym. Jan Paweł II jest również kanonizowanym świętym i z tego powodu pozostanie obecny w liturgii i kalendarzu świętych. Nawet wówczas, jeśli ci, którzy jako teologowie i historycy Kościoła zajmują się Nim naukowo, pozostaliby w mniejszości.

Obserwujemy w świecie postępujące odchodzenie od antropologii chrześcijańskiej w stronę ideologii, które podważają fundamenty dzieła stworzenia człowieka, np. negując nawet istnienie jedynie dwóch płci. Czy w tym kontekście nauczanie Papieża Polaka można nazwać kołem ratunkowym, które jest dziś szczególnie potrzebne światu?

– Tak, św. Jan Paweł II powiedział, że drogą Kościoła w przyszłości będzie człowiek. Nie chodzi tu o antropocentryzm, który zapomina o Bogu, ale o coś dokładnie przeciwnego, o światopogląd, który wywodzi ludzką godność z relacji każdej osoby do Boga, Stwórcy i Odkupiciela, i chroni każdego człowieka przed instrumentalizacją dla polityki wielkich mocarstw (żołnierze jako mięso armatnie), dla badań naukowych (ludzie jako materiał dla humanoidalnego robota) lub dla iluzorycznych projektów społecznych (komunistyczny lub faszystowski raj na ziemi: Auschwitz i Gułag).

Ateistyczne ideologie zaprzeczają naturze człowieka, która nas podtrzymuje i daje nam uzasadnione możliwości wolnej i moralnej odpowiedzialności za naszą osobowość. Natura człowieka również nas chroni przed samoinstrumentalizacją naszej fizycznej i społecznej egzystencji (w rodzinie i państwie) lub przed nadużywaniem nas jako królików doświadczalnych dla społecznych utopii. To, że istnieją tylko dwie płcie, jest empirycznie stwierdzalnym faktem i odpowiada racjonalnej woli (Logos) Boga, który stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę i powierzył im jako potencjalnym ojcom i matkom fizyczną i duchową ciągłość ludzkości w następstwie pokoleń. Wokeizm z jego arbitralną liczbą płci, które nie wynikają z natury ludzkiego ciała, ale z preferencji erotycznych (bez formy moralnej), jest niczym innym jak hedonistycznym wariantem marksizmu w kapitalistycznym przebraniu.

Ideologie, które drenują zarówno uniwersytety, jak i sferę kultury oraz prawa, prowadzą do degradacji instytucji małżeństwa i rodziny w wielu państwach. Co odpowiedziałby Ksiądz Kardynał tym, którzy uważają, że zadania rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym ukazane przez św. Jana Pawła II w adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” (1981 r.), są „nie na obecne czasy”?

– Wszystko, co dzieje się w pewnym okresie historii, jest na czasie. Ale wszystko, co się wydarza, musi być również oceniane moralnie, zgodnie z podstawowym prawem moralnym: należy czynić dobro, a unikać zła. Zniewolenie ludzi nie jest złe dlatego, że nie jest już zgodne ze starym pogańskim Rzymem, ale dlatego, że w zasadzie zawsze i wszędzie jest sprzeczne z godnością każdej istoty ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boga. Tak jak świadectwo św. Matki Teresy, poświęcającej się na rzecz ubogich i umierających w Kalkucie, jest nadal „na obecne czasy”, ponieważ jest moralnie uczciwe, mimo że wielu ludzi na Zachodzie szuka sensu życia w materialnym pobłażaniu sobie, ale ostatecznie zostaje oszukanych i rozczarowanych tym procesem.

Dlatego my, chrześcijanie, nie powinniśmy dać się zwabić w pułapkę zwątpienia w prawdę przesłania Chrystusa przez propagandową formułę tego, co rzekomo współczesne i przestarzałe. Pragnienie znalezienia partnera do harmonijnego małżeństwa na całe życie i posiadania rodziny z dobrymi i szczęśliwymi synami i córkami jest wpisane w serce każdego człowieka. Wystarczy przeprowadzić weryfikację przeciwną. Ilu jest nieszczęśliwych młodych ludzi z rozbitych rodzin (sieroty rozwodowe) i jak często miłość i zaufanie zostały zawiedzione, zranione i zdradzone? Tylko pełne małżeństwa i całe rodziny mogą zapewnić ludzkości dobrą przyszłość.

Świętego Jana Pawła II często się nazywa Papieżem Życia. Niedawno obchodziliśmy 30. rocznicę ogłoszenia encykliki „Evangelium vitae” (25 marca). Ten dokument z jednej strony afirmuje życie każdego człowieka, a z drugiej potępia wszelkie ataki na nie, z aborcją i eutanazją na czele. Z czego wynika to, że np. proaborcyjne ustawodawstwo w wielu krajach staje się faktem dzięki poparciu m.in. takich polityków, którzy określają się katolikami? Co św. Jan Paweł II powiedziałby dziś europejskim elitom, które odcinają się od chrześcijańskich korzeni Starego Kontynentu?

– Ponieważ tak wielu ludzi odwróciło się od Boga, Twórcy i Przyjaciela życia, z powodu antychrześcijańskich ideologii, ich nienawiść do Boga skutkuje również nienawiścią do życia, którego On jest źródłem i celem. Mordowanie dzieci w łonach matek, a następnie niszczenie młodych ludzi poprzez narkotyki, okaleczanie ciała, które eufemistycznie nazywa się „zmianą płci”, oraz homoseksualizacja (czyli oszukiwanie własnej płci i jej naturalnego ukierunkowania na partnera płci przeciwnej) jest realizacją globalnego planu zmniejszenia liczby ludności o 2 miliardy. Dzieje się tak dlatego, że tak zwane elity finansowe i polityczne żyją od lat 50. XX wieku złudzeniem przeludnienia, ale wywołały katastrofę demograficzną na skutek polityki jednego dziecka w Chinach.

Przerażające jest to, że nawet katoliccy politycy podpisali się pod tym mizantropijnym złudzeniem i pozwolili się upokorzyć, stając się poplecznikami demonicznej polityki. Jest oczywiste, że dziś, podobnie jak w swoich czasach, Jan Paweł II podniósłby proroczy głos w obronie życia nienarodzonych i narodzonych dzieci (przeciwko aborcji) oraz godności życia aż do naturalnej śmierci (przeciwko eutanazji).

W jednym z wywiadów stwierdził Ksiądz Kardynał, że „więcej Jana Pawła II byłoby bardzo korzystne dla dzisiejszego Kościoła” i że św. Jan Paweł II „nadał papiestwu najlepszy profil na XXI wiek”. Dlaczego?

– Jest to już jasne z tego, co zostało powiedziane do tej pory. Jego jasność nauczania w sprawach wiary i moralności, jego krytyka imperialistycznej polityki i antyludzkich ideologii, ale także Jego wezwanie do młodych ludzi, aby szukali swojej wewnętrznej i wiecznej przyszłości w Chrystusie, Synu Bożym, który posiada tę samą Boską istotę, co Ojciec i Duch Święty (w tym roku przypada 1700. rocznica Soboru Nicejskiego), jest również najlepszym paradygmatem bycia chrześcijaninem w naszych czasach.

Czego nas, katolików XXI wieku, powinna uczyć świętość Jana Pawła II?

– Otrzymaliśmy już świętość jako dar od Boga podczas chrztu. Jest to łaska, która czyni nas sprawiedliwymi i świętymi przed Bogiem (Ef 4,24), ale także uzdalnia nas do pełnienia dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował dla nas do wykonania w ciągu naszego życia (Ef 2,10). W ten sposób coraz bardziej upodabniamy się do Chrystusa, który umarł za nas i został dla nas wyzwolony przez Ojca z mocy śmierci jako pierworodny spośród umarłych. Odnosi się to do wszystkich chrześcijan, którzy już przez chrzest uczestniczymy w świętym życiu Boga, ale przez życie miłe Bogu osiągamy również cel świętości, a mianowicie zjednoczenie z Ojcem i Synem w miłości Ducha Świętego na zawsze, kiedy „Bóg jest wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28). Pojedynczy chrześcijanin nie może znać z imienia wielu kanonizowanych świętych, którzy są w niebie. Wie jednak, że jest z nimi zjednoczony w komunii wszystkich świętych. Ponieważ jednak św. Jan Paweł II jest bardzo bliski naszym czasom, wielu chrześcijan dzisiaj i jutro może czuć się z Nim bezpośrednio i osobiście związanym, brać Go za wzór do naśladowania i w modlitewnej komunii z Nim polecać się Jego wstawiennictwu z ufnością i siłą w swoich własnych intencjach i w wielkich troskach pielgrzymującego Kościoła.

Słowami Soboru Watykańskiego II, w którym młody biskup Karol Józef Wojtyła brał udział jako ojciec soborowy, możemy tak opisać Jego znaczenie jako świętego dla dzisiejszego i przyszłego Kościoła: „Przyglądając się życiu tych, którzy wiernie naśladowali Chrystusa, mamy z nowego tytułu pobudkę do szukania Miasta przyszłego (por. Hbr 13,14 i 11,10) i równocześnie poznajemy najpewniejszą drogę, po której wśród zmienności świata stosownie do właściwego każdemu stanu i warunków będziemy mogli dojść do doskonałego zjednoczenia z Chrystusem, czyli do świętości. Poprzez życie tych ludzi, którzy będąc współuczestnikami naszego człowieczeństwa, w sposób jednak doskonalszy przemieniają się według wzoru Chrystusowego (por. 2 Kor 3,18), Bóg ukazuje ludziom naocznie swoją obecność i swoje oblicze. W nich do nas sam przemawia i daje nam znak Królestwa swego, do którego przemożnie pociągani jesteśmy, mając takie mnóstwo świadków (por. Hbr 12,1) i takie potwierdzenie prawdy Ewangelii” („Lumen gentium” 50).

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński, „Nasz Dziennik”

tłum. Anna Meetschen

Nasz Dziennik