logo
logo

Zdjęcie: fot. s. Amata J. Nowaszewska. Obraz autorstwa Zbigniewa Kotyłło/ Inne

Błogosławiona Maria Stella i Towarzyszki, męczennice z Nowogródka

Czwartek, 4 września 2025 (06:05)

Po napadzie wojsk niemieckich na Polskę we wrześniu
1939 roku część przerażonej ludności polskiej mieszkającej dotąd w Nowogródku opuściła swe domostwa i udała się
na Wileńszczyznę.

Na miejscu pozostał jedynie proboszcz miejscowej fary. Musiał się podzielić swym dwupokojowym mieszkaniem
z funkcjonariuszem NKWD. Właśnie przy farze nowogródzkiej przyszło pracować nazaretankom.

Zgromadzenie zostało zaproszone do pracy na tej ziemi przez ks. bp. Zygmunta Łozińskiego w 1920 roku. W czasie okupacji musiały opuścić tak szkołę, jak i własny klasztor. Zmieniły habity na świecki strój i szukały jakiegoś zajęcia, aby zapewnić sobie skromne utrzymanie. Jedynie s. Imelda nie zdjęła habitu. Siostry szukały odpowiedniego dachu nad głową u dobrych ludzi. Spotykały się razem tylko
w kościele farnym na Mszy św. i Różańcu. Rosjanie,
którzy zetknęli się bliżej z siostrami, byli pod wrażeniem ich uczciwości i rzetelności w pracy. Nie mogli wyjść
z podziwu dla polskiej ludności, która bardzo licznie gromadziła się w kościele.

6 lipca 1941 roku w Nowogródku zmienili się okupanci. Okazało się szybko, że nowy okupant nie jest lepszy
od poprzedniego. Niemcy starali się wykorzystywać antagonizmy między Białorusinami i Polakami, by skłócać ich na wszelkie możliwe sposoby. Obiecywali Białorusinom autonomię, a nawet niepodległość. Kiedy w 1943 roku sowieccy i polscy partyzanci zajęli miasteczko Iwieniec, Niemcy przystąpili do planowego mordowania Polaków.
Co jakiś czas organizowali „pokazowe” rozstrzeliwanie Polaków, aby zastraszyć wszystkich stawiających jakikolwiek opór.

Podobna akcja miała miejsce 18 lipca 1943 roku, kiedy  aresztowano 120 osób z zamiarem rozstrzelania. Wówczas siostry nazaretanki wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin. Wobec kapelana i rektora fary, ks. Aleksandra Zienkiewicza,
tę decyzję w imieniu wszystkich wypowiedziała s. Maria Stella, pełniąca wtedy obowiązki przełożonej. Uwięzieni zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy, ale kilku zwolniono. Wobec zagrożenia życia jedynego w okolicy kapłana siostry ponowiły gotowość ofiary: „Ksiądz kapelan jest bardziej potrzebny ludziom niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż Księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara”. Bóg tę ofiarę przyjął.

31 lipca 1943 roku wieczorem siostry otrzymały wezwanie na komisariat. Po wieczornym nabożeństwie 11 sióstr stawiło się na wezwanie. Dwunasta siostra, Małgorzata Banaś (jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2003 r.), nie wróciła jeszcze z pracy w szpitalu. Tego samego wieczora Niemcy wywieźli siostry za miasto, szukając miejsca na egzekucję. Nie znaleźli odpowiedniego, więc wrócili na komisariat i zamknęli siostry w piwnicach.
Następnego dnia, w niedzielę 1 sierpnia 1943 roku, około godz. 5.00 rano ponownie wywieźli siostry poza miasto. Tam w lesie dokonał się mord na niewinnych zakonnicach. Niemcy rozstrzelali 11 sióstr nazaretanek. Były to: s. Maria Stella od Najświętszego Sakramentu – Adela Mardosewicz, lat 55, pochodząca z okolic Pińska; s. Maria Imelda od Jezusa Hostii – Jadwiga Żak, lat 51, z Oświęcimia; s. Maria Rajmunda od Jezusa i Maryi – Anna Kukołowicz, lat 51,
z Wileńszczyzny; s. Maria Daniela od Jezusa i Maryi Niepokalanej – Eleonora Jóźwik, lat 48, z Podlasia; s. Maria Kanuta od Pana Jezusa w Ogrójcu – Józefa Chrobot, lat 47, z ziemi wieluńskiej; s. Maria Sergia od Matki Bożej Bolesnej – Julia Rapiej, lat 43, z okolic Grodna; s. Maria Gwidona od Miłosierdzia Bożego – Helena Cierpka, lat 43,
z woj. poznańskiego; s. Maria Felicyta – Paulina Borowik, lat 37, z Podlasia; s. Maria Heliodora – Leokadia Matuszewska, lat 37, z Pomorza; s. Maria Kanizja
– Eugenia Mackiewicz, lat 39, z Suwałk; s. Maria Boromea – Weronika Narmontowicz, lat 27, z okolic Grodna.

Jeden z morderców opowiadał później, że siostry przed straceniem uklękły, modliły się, żegnały ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła. Zarówno ks. Zienkiewicz, jak i pozostali uwięzieni ocaleli.

Rok po męczeństwie sióstr ks. Zienkiewicz powrócił do Nowogródka. Dzięki jego zabiegom doczesne szczątki nazaretanek 19 marca 1945 roku ekshumowano
i przeniesiono do wspólnej mogiły przy farze. Opiekowała się nią aż do swej śmierci w 1966 roku uratowana od rozstrzelania s. Małgorzata Banaś. Troszczyła się też
o kościół farny. Relikwie nazaretanek znajdują się
w sarkofagu w tym kościele.

JG, brewiarz.pl

NaszDziennik.pl