logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Bankrut nauczycielem?

Niedziela, 21 września 2025 (08:20)

Aktualizacja: Niedziela, 21 września 2025 (15:10)

Jezus powiedział do uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał więc go do siebie i rzekł mu: »Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać«.

Na to rządca rzekł sam do siebie: »Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem już, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę odsunięty od zarządzania«.

Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: »Ile jesteś winien mojemu panu?«. Ten odpowiedział: »Sto beczek oliwy«. On mu rzekł: »Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt«. Następnie pytał drugiego: »A ty ile jesteś winien?«. Ten odrzekł: »Sto korców pszenicy«. Mówi mu: »Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt«. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości.

Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi.

Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” (Łk 16,1-13).

Rozważanie:

Przypowieść o nieuczciwym rządcy opowiedziana przez Jezusa należy do grupy tekstów budzących konsternację, niepokój czy wręcz zdziwienie słuchaczy – na pierwszy rzut oka wydają się „niekompatybilne” z nauczaniem o miłości, sprawiedliwości czy miłosierdziu. Zgrzyta, gdy jest mowa o „nienawiści ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego” w kontekście powołania uczniowskiego (Łk 14,26) czy ogniu, który ma być „rzucony na ziemi” (Łk 12,49). W starożytności niektórzy filozofowie, odnosząc się do niej, próbowali wręcz zdyskredytować Jezusa jako piewcę niemoralności. Nic więc dziwnego, że naturalnym odruchem kaznodziejskim jest zwykle próba „obłaskawienia” owego niepokoju. O co zatem chodzi w ewangelicznej historii? Czy Chrystus jest niekonsekwentny?

Być może mamy do czynienia z kontekstem nieznanym nam dzisiaj (oczywistym dla słuchaczy Jezusa) – działanie zarządcy niekoniecznie musiało oznaczać kradzież w majestacie prawa. W przypadku należności wynikających z dzierżawy ziemi istniały mechanizmy obniżenia wartości długu ze względu na złą pogodę, nieurodzaj czy klęski żywiołowe. Niewykluczone, że skorzystał on z tej możliwości. Jest bardzo prawdopodobne, że zmniejszając dług, rządca zrezygnował też ze swojej prowizji. Czyli stracił. Dlaczego? Mimo wszystko miał w sobie na tyle wolności wobec materii, że wolał ją poświęcić, niż odejść w niełasce u ludzi. Wybrał relację, nie bogactwo. Jezus, wkładając w usta właściciela majątku pochwałę nieuczciwego zarządu – interpretując całą sytuację, nadając jej sens uniwersalny – dopowiada ważne słowa: „[kiedyś] wszystko się skończy”. I wtedy okaże się, że TAM ziemskie dobra nie mają żadnej wartości. Miłość się liczy. Reszta pełni rolę tylko środka wiodącego do celu.

Niektórzy egzegeci zwracają uwagę na jeszcze inną możliwość interpretacji przypowieści: Bóg Ojciec jest panem domu. Jezus Chrystus jest zarządcą. Gdy spłata długu zaciągniętego przez człowieka nie jest możliwa, bierze go na siebie. Miłosierdzie staje się wyższą miarą sprawiedliwości. Człowiek zostaje usprawiedliwiony.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik