W Kościele obchodzimy wspomnienie św. Gerarda, biskupa i męczennika. Przyszły święty urodził się w zamożnej rodzinie w Wenecji w 977 r. Na chrzcie otrzymał imię Jerzy. Kiedy miał 5 lat, ciężko zachorował. Wtedy rodzice zawieźli go na Wyspę św. Jerzego, która leży przy Kanale Wielkim, w pobliżu placu św. Marka, by ofiarować go świętemu patronowi. Kiedy Jerzy wyzdrowiał, rodzice w podzięce oddali go do klasztoru Benedyktynów, który do dziś na tej wyspie się znajduje. Tu obrał sobie imię Gerard, by uczcić ojca, który to imię nosił, a niedawno zmarł.
Studiował w Bolonii, a po powrocie został opatem klasztoru na wyspie św. Jerzego. Wkrótce udał się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Zatrzymał się na Węgrzech. Król, św. Stefan, był pod tak dużym wrażeniem pobożności i wiedzy Gerarda, że namówił go do pozostania na Węgrzech w celu prowadzenia misji ewangelizacyjnej wśród węgierskich pogan i nauczania ośmioletniego królewicza św. Emeryka (1015-1023).
Gerard zginął prawdopodobnie z rąk pogan. Jego ciało miało zostać strącone do Dunaju ze stromej góry Kelem, zwanej dzisiaj górą św. Gerarda (Gellerta), 24 września 1046 r. W roku 1083 Papież św. Grzegorz VII na prośbę św. Władysława zezwolił na kult Gerarda – wraz ze św. Stefanem, św. Emerykiem i św. Andrzejem Świeradem i jego towarzyszem, św. Benedyktem.
W ikonografii przedstawiany w stroju biskupim. Jego atrybutami są: mitra, pastorał, palma, kadzielnica i łódka, wizerunek Matki Bożej.

