logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch./ Inne

47. rocznica wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża

Czwartek, 16 października 2025 (08:45)

Aktualizacja: Czwartek, 16 października 2025 (08:57)

Ówczesny metropolita krakowski został wybrany
w poniedziałek 16 października 1978 r., w drugim
dniu konklawe.

Dziś mija 47. rocznica wyboru ks. kard. Karola Wojtyły
na Papieża. Metropolita krakowski stał się 262. Następcą św. Piotra. 

Bardzo znamiennie, z perspektywy wszystkich wydarzeń, brzmią słowa, jakie ks. kard. Wojtyła wypowiedział
11 października 1978 r. w bazylice Mariackiej, podczas Mszy św. intencji zmarłego Papieża, Jana Pawła I: „Mężowie stanu, głowy państw mówią o tym,
że zapoczątkował nowy styl pasterzowania na Stolicy Apostolskiej. Styl pełen ogromnej prostoty, pełen ogromnej skromności, pełen olbrzymiego poszanowania
dla człowieka”.

15 sierpnia 1963 r. podczas uroczystości koronacji przez Prymasa Wyszyńskiego figury Matki Bożej Ludźmierskiej miał miejsce znamienny – z perspektywy późniejszych wydarzeń – epizod. Kardynał Wojtyła uchwycił berło,
jakie podczas procesji w pewnym momencie wypadło
z ręki Madonny. „Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą”
– powiedział do ks. bp. Wojtyły stojący obok kolega,
ks. Franciszek Macharski.

Niektórzy bliscy znajomi ks. kard. Wojtyły uważają,
że jego niezwykłe zachowanie w dniach poprzedzających konklawe (w tym szczególne skupienie i małomówność) mogło wskazywać, że przeczuwał, co się ostatecznie wydarzy. Kiedy rankiem 29 września 1978 r. metropolita krakowski dowiedział się o niespodziewanej śmierci Jana Pawła I, głęboko wstrząśnięty powiedział: „Niezbadane
są wyroki Boże, chylimy przed nimi głowę”.

Ostatnią noc przed wyjazdem na pogrzeb Jana Pawła I
i konklawe przyszły Papież spędził w domu gościnnym sióstr urszulanek na warszawskim Powiślu. W tym samym domu od lat mieszkał wybitny historyk filozofii Stefan Swieżawski, od lat przyjaciel Karola Wojtyły. „Był bardzo milczący. Pożegnaliśmy się właściwie bez słowa. Widziałem, że nie chce nic mówić. A on już wiedział...”.

Przed konklawe, które wybrało go na Papieża ks. kard. Wojtyła mieszkał w Papieskim Kolegium Polskim przy Piazza Remuria. Wczesnym rankiem 14 października
1978 r. w kaplicy Kolegium odprawił Mszę św. Po południu odjechał na konklawe samochodem prowadzonym przez
br. Mariana Markiewicza ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Wysłużone już wówczas auto kupił po latach amerykański aktor Jon Voight, odtwórca roli Papieża
w amerykańskim filmie „Jan Paweł II” (USA, 2005).

Bezpośrednim poprzednikiem Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej był ks. kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jan Paweł I. Zmarł na atak serca 28 września 1978 r.
po 33 dniach pontyfikatu. Wedle niepotwierdzonych doniesień Papież zmarł we śnie, trzymając w dłoni słynne dzieło Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Kardynał Wojtyła niemal „na styk” zdążył na konklawe, które wybrało go na Papieża. 14 października metropolita krakowski wybrał się po południu do rzymskiej kliniki Gemelli, aby odwiedzić chorego przyjaciela, biskupa Deskura. Do kaplicy Sykstyńskiej wszedł ostatni, a trzeba wiedzieć, że po zamknięciu wrót kaplicy do środka nie wpuszcza się nikogo, nawet kardynałów. Kardynał Karol Wojtyła został wybrany na Papieża w poniedziałek
16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Metropolita krakowski stał się 262. Następcą św. Piotra. Ostatnia notatka w prowadzonej przez metropolitę krakowskiego Księdze czynności biskupich, przesłanej później do Krakowa, brzmi:
„Około godz. 17.15 – Jan Paweł II”.

Podczas konklawe Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński szepnął kardynałowi Wojtyle:
„Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać...”.

Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat Papieżem
nie Włochem (od czasu pontyfikatu Hadriana VI, który
był Holendrem i pełnił najwyższy urząd w Kościele
w latach 1522-1523), najprawdopodobniej pierwszym
w dziejach Papieżem Słowianinem i pierwszym w historii Kościoła Papieżem, który przybranym imieniem powołuje się aż na trzech swoich bezpośrednich poprzedników
(Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I).

Pełne, oficjalne i uroczyste określenie urzędu, na jaki wybrano ks. kard. Wojtyłę brzmiało: „Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II, Biskup Rzymski, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła katolickiego, Patriarcha Zachodu, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Rzymskiej Prowincji Kościelnej, Suwerenny Władca Państwa Watykańskiego, przedtem Arcybiskup i Metropolita Krakowski Karol Kardynał Wojtyła”.

Postać nowego Papieża wzbudzała medialną gorączkę
na całym świecie, zaś osoby, które znały ks. kard. Wojtyłę udzielały nieskończonej liczby wywiadów. Tuż po konklawe ciekawą charakterystykę metropolity krakowskiego przedstawił włoskiemu radiu sekretarz Episkopatu Polski ks. bp Bronisław Dąbrowski: „Żyje bardzo ubogo. Gdybyście widzieli, jak mieszka w Krakowie, gdzie jest wielki pałac, a on zajmuje mały pokoiczek, nic więcej...
To człowiek pracy. Śpi mało, pracuje wiele […]. Mogę powiedzieć, że jest ludzki, że to człowiek święty,
bardzo dobry, otwarty dla wszystkich”.

Wśród wielu zadziwiających faktów dotyczących Karola Wojtyły, jakie u kresu pontyfikatu zebrał szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve”, podano i ten, że metropolita krakowski przybył na konklawe, mając ze sobą wyjątkowo skromne kieszonkowe, stanowiące odpowiednik
125 franków szwajcarskich.

Dla bloku państw komunistycznych na czele z ZSRR wybór polskiego kardynała na Papieża był potężnym ciosem. Ciężki szok przeżywało kierownictwo PZPR, które tuż
po wyborze zwołało specjalną naradę. Jej klimat opisywał jeden z jej funkcjonariuszy: „Konsternacja widoczna. Olszewski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą […]
– »ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam niż jako Prymas tu«. Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”.

Oficjalna reakcja władz na wybór ks. kard. Wojtyły
na Papieża była utrzymana w tonie radości i satysfakcji. Niekiedy starania, aby robić dobrą minę do złej gry, przynosiły efekt humorystyczny. W telegramie wystosowanym przez władze PRL nazajutrz po zakończeniu konklawe napisano m.in.: „Na tronie papieskim po raz pierwszy w dziejach jest syn polskiego narodu, budującego w jedności i współdziałaniu wszystkich obywateli wielkość
i pomyślność swej socjalistycznej ojczyzny...”.

Wybór hierarchy „zza żelaznej kurtyny” wywołał radość
i wzbudził wiele nadziei. Vaclav Havel, wówczas słynny dysydent i dramaturg (później prezydent Czechosłowacji,
a następnie Republiki Czeskiej), siedział z przyjaciółmi
w swoim górskim domku. „Kiedy usłyszeliśmy tę wiadomość, zaczęliśmy wiwatować i krzyczeć z radości
do późnego wieczora. Instynktownie czuliśmy, że jest to olbrzymie wsparcie dla wszystkich ludzi kochających wolność, a żyjących w świecie komunistycznym”.

AB, KAI

NaszDziennik.pl