logo
logo

Zdjęcie archiwalne z uroczystości beatyfikacji sióstr nazaretanek z Nowogródka Zdjęcie: Sisters News Service/ Inne

Męczeństwo z miłości

Czwartek, 5 marca 2026 (10:09)

Aktualizacja: Czwartek, 5 marca 2026 (11:02)

5 marca 2000 r. św. Jan Paweł II ogłosił siostry nazaretanki z Nowogródka błogosławionymi, uznając ich śmierć
za męczeństwo z miłości.

W lipcu 1943 r. w Nowogródku Niemcy aresztowali około 120 mieszkańców miasta. W większości ojców, często jedynych żywicieli swoich rodzin. W realiach hitlerowskiej okupacji taki krok oznaczał niemal pewną śmierć. Egzekucje były wówczas codziennym narzędziem terroru. W mieście panowało przekonanie, że wyrok zapadnie
lada chwila.

Z relacji świadków wynika, że w klasztorze Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu zamiast odgłosów ucieczki słychać było gorącą modlitwę. Siostry nie szukały ratunku dla siebie. Prosiły Boga, by to one mogły ponieść ofiarę zamiast aresztowanych. Znały zatrzymanych i ich rodziny. Wolały oddać własne życie, niż pozwolić, by oni zginęli.
Nie był to gest rozpaczy ani emocjonalny odruch. Była
to świadoma, dojrzała decyzja. Odpowiedź na Ewangelię, zakorzeniona w głębokiej wierze. Ich motywacja była jednoznaczna: miłość Boga i miłość bliźniego stanowiły
dla nich jedność. Uznały, że nie można kochać Boga
i pozostać obojętnym wobec zagrożonego człowieka.
Nie można deklarować wiary i uchylać się od odpowiedzialności. Przykazanie miłości nie było
dla nich formułą. Było zobowiązaniem, które wypełniły.

1 sierpnia 1943 r. jedenaście sióstr nazaretanek zostało wywiezionych do lasu pod Nowogródkiem i rozstrzelanych. Zginęły razem, pogrążone w modlitwie. Ich śmierć potwierdzają świadectwa, dokumenty oraz późniejszy proces beatyfikacyjny. Po ich egzekucji aresztowani nie zostali straceni. Przeżyli wojnę i wrócili do rodzin. Dzieci nie straciły ojców. Domy nie zostały pozbawione oparcia.

Jedenaście za stu dwudziestu. Bilans był przerażająco prosty: jedenaście istnień przerwanych, sto dwadzieścia ocalonych. Kościół zna ich imiona i wymienia je
z szacunkiem: s. Maria Stella (Adela Mardosewicz),
s. Maria Imelda (Jadwiga Karolina Żak), s. Maria Rajmunda (Anna Kukołowicz), s. Maria Daniela (Eleonora Aniela Jóźwik), s. Maria Kanuta (Józefa Chrobot), s. Maria Sergia (Julia Rapiej), s. Maria Gwidona (Helena Cierpka),
s. Maria Felicyta (Paulina Borowik), s. Maria Heliodora (Leokadia Matuszewska), s. Maria Boromea (Weronika Narmontowicz), s. Maria Kanizja (Eugenia Mackiewicz).

To były zwykłe kobiety. Zakonnice, które uczyły dzieci, pomagały chorym, znały strach i tęsknotę za życiem.
Nie były postaciami z marmuru ani legendy. Były kruche jak każdy człowiek. Tak jak każdy odczuwały ból i lęk.
A jednak podjęły tę decyzję – świadomie.

5 marca 2000 r. św. Jan Paweł II ogłosił je błogosławionymi, uznając ich śmierć za męczeństwo
z miłości. W tym samym czasie, gdy w Auschwitz Maksymilian Kolbe oddał życie za człowieka,
w Nowogródku jedenaście kobiet oddało je za wielu.
Jego czyn stał się jednym z najbardziej znanych znaków chrześcijańskiego heroizmu. W okupowanym Nowogródku wspólnota kobiet odpowiedziała w tym samym duchu
na dramat miasta.

Dziś, gdy wojna przestaje być abstrakcją, a ludzkie życie bywa sprowadzane do statystyki, ich historia nabiera szczególnej aktualności. Nie wzywa do szukania śmierci. Przeciwnie. Wzywa do szukania miłości do życia drugiego człowieka. Bardzo konkretnej, odpowiedzialnej, ale
i wymagającej. Historia sprzed ponad 80 lat nie jest jedynie wzruszającym wspomnieniem. Jest pytaniem postawionym nam tu i teraz. Czy potrafimy kochać Boga
i bliźniego naprawdę? Także wtedy, gdy cena może
być najwyższa.

Sisters News Service

NaszDziennik.pl