Rozważanie:
Kiedy czytamy opis powołania przez Jezusa pierwszych uczniów, uderzają radykalizm i gwałtowność, z jaką zostawiają wszystko to, co do tej pory było dla nich ważne, i idą za Nim! „Wstał i poszedł za Nim” – pisze ewangelista o powołaniu Mateusza. W innym miejscu czytamy: „Oni [Szymon i Andrzej – przyp. red.] natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim”.
Użyty w obu fragmentach w formie greckiego aorystu „termin »ujrzeć« nasuwa skojarzenie ze strzałą, która wnika w głąb” – pisał włoski kameduła o. Innocenzo Gargano. „Chodzi o jeden konkretny moment. Grecki czas aoryst odnosi się do ściśle określonego punktu w czasie, jest jak błyskawica. Jezus widzi tych ludzi zanurzonych w swoją historię, widzi ich przywiązanych rękami i nogami do morza, i przenika do głębi swoim spojrzeniem. Nie potrzeba słów. Wystarczy ten błysk światła, a Szymon i Andrzej zostają trafieni w samo serce, w miejsce, gdzie kryją się ich najgłębsze pragnienia”. Droga do poznania Chrystusa była jeszcze daleka, wiele musiało się wydarzyć, aby w pełni pojęli, kim jest i jaka jest Jego misja.
W życiu ważny jest ów pierwszy krok, odważna odpowiedź: „Tak, chcę iść za Tobą! Ufam Ci, Jezu!”, choć wiem, nie jestem Ciebie godzien. Ale Ty możesz mnie oczyścić! Nie wiem, co nastąpi „po wołaniu”, jakimi ścieżkami dalej mnie poprowadzisz. Czy wywyższenie będzie miało kształt Taboru czy Golgoty.
Szaweł, po nawróceniu pod Damaszkiem musiał wiele lat pokornie czekać na ciąg dalszy realizacji Bożych planów wobec siebie. Apostołowie oddali życie za wierność Chrystusowi, tak jak potem Jego wyznawcy w kolejnych wiekach istnienia Kościoła. Podobnie dzieje się dziś w wielu krajach świata. Ale ważne jest, by poddać się Bożemu prowadzeniu. Złożyć swoje życie w Jego ręce.
Wiara nie jest podążaniem za ideologią, światopoglądem, bliżej nieokreśloną wizją życia. Nie jest niezależnie istniejącym systemem etycznym, zbiorem mądrości, inspiracją dla „dobroludzizmu”. Jest przede wszystkim wędrowaniem za Nim – zawsze zaczyna się od SPOTKANIA żywego, kochającego Jezusa, rozpoznania Go. On staje pośrodku naszego grzechu, tak jak stanął pomiędzy celnikami – kolaborantami, grzesznikami, po ludzku niegodnymi Jego obecności. Przynosi pokój i nadzieję. Pociąga do siebie!

