logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Pan jest przy mnie

Niedziela, 21 czerwca 2026 (08:50)

Aktualizacja: Niedziela, 21 czerwca 2026 (11:44)

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”. (Mt 10,26-33)

Zachęta, aby porzucić lęk, często pojawia się w nauczaniu Chrystusa. Wiele razy spotykamy ją w Starym Testamencie. „Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci” (Pwt 31,6) – zachęca autor Księgi Powtórzonego Prawa. Nie bój się, nie tłumacz, że bycie apostołem jest za trudne, że nie dla ciebie. Albo że inni zrobią to lepiej. Ty idź i głoś Jego imię, „nastawaj w porę i nie w porę”, nie ustawaj w gorliwości (por. 2 Tm 4,1-5). On będzie z Tobą – słyszy św. Paweł, a wcześniej Dawid, Izajasz, Jonasz, Gedeon. „Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą” – przypomina nam dziś Jeremiasz. Zapewnienie wybrzmiewa w różnych momentach Ewangelii. Jezus wchodzi w nasze życie tak, jak wszedł w pustkę uczniów wędrujących do Emaus, w serce racjonalnego św. Tomasza. Wchodzi w nasz lęk i poczucie porzucenia. Przynosi pokój i nadzieję. Zabiera smutek i strach. Bo też pokusa, aby dopuścić do siebie myśl, że Bóg opuścił człowieka, jest bardzo realna – to główny oręż szatana. Doświadczył go nawet Jezus na krzyżu.

W świadectwo chrześcijańskiej wiary powinna być zatem wpisana cnota męstwa. Dzięki niej jesteśmy w stanie przekraczać lęk, bierność, budować lepszy, sprawiedliwszy świat. Może dlatego każdy totalitaryzm bał się – i boi się do dzisiaj – odważnych ludzi? Bo mają siłę pociągania za sobą mas ku prawdzie i sprawiedliwości, ku wolności?…

Mówił o tym przed laty bł. ks. Jerzy Popiełuszko: „Biada społeczeństwu, którego obywatele nie rządzą się męstwem! Przestają być wtedy obywatelami, stają się zwykłymi niewolnikami. […] Ale i „biada władcom, którzy chcą pozyskać obywatela za cenę zastraszenia i niewolniczego lęku! […]. Chrześcijaninowi nie może wystarczyć tylko potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, zniewolenia, nienawiści, przemocy. Ale chrześcijanin musi być prawdziwym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości. O te wartości musi odważnie się upominać dla siebie i innych.

„Prawdziwie roztropnym i sprawiedliwym może być tylko człowiek mężny” (św. Jan Paweł II).

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik