logo
logo

Zdjęcie: Caritas Polska/ Inne

Polska siostra troszczy się o wykluczone dzieci

Piątek, 21 sierpnia 2026 (09:55)

Aktualizacja: Piątek, 21 sierpnia 2026 (11:41)

Publiczne szkoły w boliwijskim Oruro nie potrafią odpowiedzieć na potrzeby uczniów z trudnościami w nauce.

Ponad 120 dzieci otrzymuje pomoc w ośrodku prowadzonym przez polską terezjankę, s. Joannę Olszewską, wspieranym przez Caritas Polska. Placówka działa na andyjskim płaskowyżu, blisko 4000 m n.p.m. Jak relacjonuje misjonarka, rodzice słyszą niekiedy, że powinni zabrać dziecko ze szkoły. 
– Gdzie ci ludzie mają pójść? – pyta w rozmowie z Vatican News.
 
Terezjanka od 10 lat posługuje w Boliwii. Jak wskazuje, centrum obejmuje dzieci z około 60 rodzin, a blisko połowa rodziców nie potrafi czytać ani pisać. Część rodziców przenosi się do Oruro z górskich terenów, gdzie wcześniej zajmowała
się wypasem. Ich dzieci często nie mają dokumentów
i wcześniej w ogóle się nie uczyły.
 
Od 2 lat przybywa podopiecznych w spektrum autyzmu,
z ADHD i innymi zaburzeniami rozwojowymi. Szkoły radzą rodzicom, by zabrali dziecko i zgłosili się do sióstr. – Kiedy pojawia się dziecko z autyzmem albo z innym zaburzeniem,
to jest po prostu dodatkowa bieda – akcentuje s. Olszewska.
 
Centrum powstało z myślą o dzieciach ulicy, lecz z czasem poszerzyło działalność. Dziś wspiera także uczniów
z trudnościami w nauce i dzieci wymagające specjalistycznej terapii. – Założyłyśmy ośrodek, bo taki jest nasz charyzmat, żeby pomóc tutejszym dzieciom z ulicy – wyjaśnia terezjanka.
 
Caritas Polska wspiera w Boliwii dwa projekty: ośrodek
dla dzieci w spektrum autyzmu i z ADHD oraz centrum edukacyjno-wychowawcze dla dzieci ulicy. W przypadku placówki w Oruro środki pozwalają szkolić miejscowe pracownice, pokrywać koszty dojazdów i materiałów oraz prowadzić salę stymulacyjną. – Ta pomoc Caritas pozwala
mi prowadzić ośrodek – podkreśla s. Olszewska.
 
Kryzys polityczny oraz niedawne blokady dróg ograniczały dostęp do żywności i lekarstw. Najubożsi żyją z dnia na dzień, a pracujące dzieci zarabiają tyle, by wystarczyło na jeden posiłek. Osoby bez ubezpieczenia unikają szpitali, dlatego siostry pomagają opłacać operacje i leczenie po wypadkach.
 
W rozmowie z Vatican News s. Joanna Olszewska przywołuje historię jednej z podopiecznych. María Jesús trafiła
do centrum jako trzylatka. Jej matka i babcia są osobami
z niepełnosprawnością intelektualną. Gdy szkoła nie potrafiła się z nimi porozumieć, siostry stanęły w obronie rodziny.
Dziś pomagają dziewczynce w nauce, a wszystkie trzy
mogą codziennie jeść w ośrodku.
 
María Jesús – jak podkreśla s. Olszewska – dzisiaj rozwija
się świetnie. Jej matka i babcia od trzeciej nad ranem pieką ciastka, które później sprzedają na rynku. – Wiedzą, że mogą tu ze wszystkim przyjść, cokolwiek się wydarzy – dodaje misjonarka.
 
Takich historii jest więcej, lecz cel wsparcia pozostaje
wspólny: przygotować podopiecznych do samodzielnego
życia. – Chciałabym, żeby byli bardziej niezależni,
żeby byli bardziej samodzielni – podsumowuje terezjanka.

JG, vaticannews.va

NaszDziennik.pl