logo
logo

Zdjęcie: / Inne

Przykład św. Augustyna

Piątek, 28 sierpnia 2026 (20:51)

Aktualizacja: Piątek, 28 sierpnia 2026 (21:27)

Niepokoje, błędy, pytania, a nawet nasz opór mogą stać się miejscem, w którym Bóg przychodzi nas szukać – mówił ks. kard. Rolandas Makrickas w bazylice św. Augustyna na Polu Marsowym w Rzymie.

Jak relacjonuje Vatican News, podczas Mszy św. sprawowanej we wspomnienie św. Augustyna hierarcha przypomniał też drogę jego nawrócenia, rolę modlitwy jego matki – św. Moniki. Litewski kardynał zaznaczył ponadto, że pasterze Kościoła mają prowadzić do Chrystusa, a nie do samych siebie.

Ksiądz kard. Makrickas określił św. Augustyna jako człowieka, który szukał Boga z całą siłą serca, a po spotkaniu z Nim uczynił swoje życie darem dla Kościoła. Jego droga prowadziła przez studia, dyskusje, wątpliwości i niepokój – relacjonuje Vatican News.

– Kiedy w końcu spotkał Chrystusa, zrozumiał, że prawda chrześcijańska nie jest po prostu czymś, co należy poznać, ale Kimś, kogo trzeba kochać – mówił ksiądz kardynał, na co dzień archiprezbiter bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie. 
Zaznaczył też, że wiara i rozum nie są sobie przeciwne. Jak mówił, św. Augustyn pokazuje, że można szukać Boga rozumem, głęboko studiować i zadawać pytania, pozostając jednocześnie człowiekiem wiary i pokory.

Pasterzem jest Chrystus. – Biskup, kapłan i każdy pełniący posługę w Kościele jest autentyczny na tyle, na ile pozostaje z Chrystusem zjednoczony i prowadzi do Niego, a nie do siebie – wskazywał hierarcha.

– Kościół nie potrzebuje pasterzy, którzy szukają samych siebie; potrzebuje raczej ludzi zdolnych wskazywać Bramę, zdolnych swoim życiem mówić: Chrystus jest drogą, Chrystus jest prawdą, Chrystus jest życiem! – podkreślił.

Ksiądz kard. Makrickas zauważył też, że w świecie pełnym słów, obrazów, opinii i głosów istnieje ryzyko, że człowiek przestanie rozpoznawać głos Dobrego Pasterza.

Hierarcha przypomniał również postać św. Moniki, której doczesne szczątki spoczywają w bazylice św. Augustyna. Jak zaznaczył, nie nawróciła syna wielkimi przemowami, lecz „towarzyszyła mu modlitwą, cierpliwością, łzami i wiernością”.

– Nie powinniśmy nigdy przestawać modlić się za ludzi, których kochamy – stwierdził. Nawet gdy nie wiadomo już, co powiedzieć lub zrobić, można powierzyć Bogu osobę, która oddaliła się od wiary, przeżywa kryzys lub zagubiła drogę.

Na zakończenie ksiądz kardynał modlił się o Kościół będący „domem, wspólnotą, rodziną”, w którym słucha się Słowa, z wiarą celebruje Eucharystię, przyjmuje ubogich, a każdy może poczuć się szukany i kochany.

JG, vaticannews.va

NaszDziennik.pl