logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

„Liberalny” Kościół katolicki a buntownicy

Wtorek, 22 kwietnia 2014 (14:39)

Kiedy docierają do nas głosy zaniepokojonych parafian z Jasienicy, którzy w liście poprosili ks. abp. Henryka Hosera o zamknięcie ich kościoła z powodu realnego zagrożenia profanacją dokonaną przez awanturników stojących po stronie zbuntowanego księdza Lemańskiego, gdy bolesny podział i rozłam wspólnoty katolików stał się tu faktem, a bolesna rana nie tylko, że się nie goi, ale przez ludzi złej woli jest pogłębiana, chciałbym ukazać zjawisko podziału w szerszej perspektywie i odnieść takie sytuacje jak bunt, nieposłuszeństwo czy realizacja własnych ambicji do większych rozmiarów w ramach Kościoła katolickiego.

Jesteśmy już niejako przyzwyczajeni, gdy środowiska socjalliberalne Europy Zachodniej oskarżają Kościół katolicki i jego liderów o staroświeckość i konserwatyzm. Także Papież przełomu, już wkrótce św. Jan Paweł II został okrzyknięty przez libertynów i postkomunistów zamkniętym konserwatystą. Jednak w okresie jego wielkiego pontyfikatu pojawiały się też takie grupy interesu, które uznały go za agresywnego modernistę i liberała.

Chciałbym zatem zaprezentować pokrótce Czytelnikom portalu NaszDziennik.pl ciekawe zjawisko ruchów schizmatyckich w nurcie katolickim, dla których działania Papieża Polaka, jakie podejmował w poszukiwaniu wspólnego języka do realizowania pokoju i harmonii z innymi środowiskami, nie były poszukiwaniem mądrych rozwiązań na drodze pokoju, zrozumienia i zbliżenia, ale dowodami na liberalizm i modernizm Jana Pawła II i Kościoła katolickiego po odnowie Soboru Watykańskiego II.

W przekonaniu sedewakantystów czy lefebrystów pontyfikat Jana Pawła II był niezgodny z duchem nauczania prawdziwego katolicyzmu, uosabianego w osobie św. Piusa X. Schizmatycy czynią znak równości pomiędzy błędami liberalizmu i modernizmu a nauczaniem posoborowym Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II, Benedykta XVI czy Franciszka, czyniąc ich adresatami pierwszych słów encykliki Piusa X, który na wstępie napisał, że celem wrogów Boga jest zniszczenie królestwa Jezusa Chrystusa.

Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X (FSSPX) jako środowisko negujące „modernistyczne” działania Papieży posoborowych powołał abp Marcel Lefebvre, na którego wraz z jego współpracownikami Jan Paweł II został zmuszony nałożyć karę ekskomuniki. Pomimo wieloletnich wysiłków stworzenia platformy porozumienia z nieposłusznym założycielem nie udało się powrócić do pełnej komunii, Lefebvre wyświęcał bez poszanowania dyscypliny kościelnej kolejnych kapłanów, aż w końcu on sam oraz jego współpracownicy, wspomniany już Fellay oraz kapłani Bernard Tissier de Mallerias, Ryszard Williamson i Alfons de Galarreta, uznani zostali za schizmatyków w liście motu proprio „Ecclesia Dei” z 2 lipca 1988 roku. Papież wyraził w nim głęboki smutek z powodu nieposłuszeństwa tych duchownych, którzy sprzeciwili się prymatowi Następcy św. Piotra.

Oprócz wyświęcania duchownych bez kanonicznego pozwolenia schizmatycy odrzucili wiele postanowień Soboru Watykańskiego II, kwestionując między innymi zreformowany mszał Pawła VI z 1970 roku oraz podważyli autorytet Papieża, najpierw Pawła VI, następnie Jana Pawła II. Po ekskomunice wielu seminarzystów i kapłanów wystąpiło z bractwa, tworząc Bractwo Św. Piotra, podkreślając swoją nazwą pełną komunię z Rzymem. Stolica Apostolska od lat pracuje nad pełną jednością Kościoła i ponawia próby zachęcania Bractwa FSSPX do pełnego podporządkowania się prymatowi Następcy św. Piotra. (Jednym z takich przejawów jest osobista decyzja Benedykta XVI o powrocie do tradycji Mszy łacińskiej, co Papież prezentuje w liście motu proprio Summorum pontificum z 7 lipca 2007 roku.) Innym środowiskiem schizmatyckim są sedewakantyści, Zgromadzenie Maryi Niepokalanej Królowej, które odłączyło się od Kościoła po Soborze Watykańskim II.

Oba nurty uważają, że jedynie one zachowały prawdziwy duch tradycjonalistycznego katolicyzmu rzymskiego, a wszyscy Papieże soborowi i posoborowi odeszli od prawdy, kierując się modernistycznymi zasadami. Główna walka ideologiczna toczy się pomiędzy sedewakantystami a Bractwem św. Piusa X.

Uogólniając problem, głównym zarzutem, jaki warto skierować w stronę sedewakantystów, to destrukcyjny konklawizm, natomiast zarzut dotyczący zarówno ultramontan, jak i lefebrystów to brak sukcesji apostolskiej. Nie wróży to dobrze obu schizmatyckim ruchom. Radykalni sedewakantyści w swojej negacji wszystkich Papieży po Piusie XII mają już kilkudziesięciu rozsianych po całym świecie papieży, a umiarkowani żadnego, uważając to za efekt grzechów Kościoła. Z kolei lefebryści święcą swoich biskupów i kapłanów bez zgody Stolicy Apostolskiej i choć nie negują samej istoty papiestwa posoborowego, uznając Jana Pawła II, Benedykta XVI czy Franciszka za prawowitego Papieża (zawsze się za nich modlą podczas Mszy Świętej), to nie są mu posłuszni przez negację niektórych uchwał Soboru Watykańskiego II.

Lefebryści, nie mogąc okazywać posłuszeństwa soborowi, wybierają te zasady, które wedle porządku przedsoborowego lub soborowego są zgodne z duchem świętej Tradycji. W ten sposób najwyżsi hierarchowie FSSPX sami odgrywają rolę „papieża”, decydując, które zasady, dogmaty i nauczanie są prawidłowe, a które należy odrzucić. Dodatkowo energię do funkcjonowania czerpią z prowadzenia ataków ideologicznych na Bractwo Św. Piotra i Kościół katolicki. 

Z innymi Kościołami chrześcijańskimi nie rozmawiają w ogóle, uznając je za sekty niekatolickie, gdyż jedynym chrześcijaństwem jest katolicyzm. Przy czym sedewakantyści są zdecydowanie radykalniejsi. Uznają Papieża Jana Pawła II nie tyle za heretyka, ile za apostatę, który zdradził i całkowicie odrzucił prawdziwą wiarę chrześcijańską, pozostałe zaś nurty za sekty, schizmatyków lub heretyków, w zależności od „odstępstw”.

Tak właśnie pycha, brak miłości, „szukanie swego”, nieposłuszeństwo przełożonym sieją spustoszenie wśród wierzących w Kościele. Miejmy nadzieję, że w Jasienicy nie powstanie nowy kościół pw. ks. Lemańskiego, ponieważ takie niebezpieczeństwo zawsze istnieje, szczególnie w sytuacji, gdy zdaniem niektórych parafian z Jasienicy Msza św. jest ważna wyłącznie wtedy, gdy odprawia ją ksiądz rebeliant. Wiemy jednak, że tam, gdzie rośnie pszenica, pojawia się też kąkol.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl