logo
logo

Zdjęcie: Mateusz marek/ Nasz Dziennik

Przełomowy głos arcybiskupa

Wtorek, 28 października 2014 (02:00)

Na synodzie odegrał ważną, a może nawet przełomową rolę. Ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki, gdy zaczęto podważać nauczanie Kościoła o rodzinie, odważnie wskazał, że nie tędy droga.

Obszerny wywiad, jakiego udzielił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki „Naszemu Dziennikowi” i Radiu Watykańskiemu, jest ważną dokumentacją tego, co wydarzyło się w dniach 5-19 października br. w Watykanie. Opowiada, jak powstawały i co zawierają dokumenty końcowe. Zwraca także uwagę na te kwestie, które wzbudziły najwięcej zamętu.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że naciski medialne na ojców synodalnych, które nasiliły się w drugim tygodniu obrad, nie ustały wraz z ich zakończeniem. Cały czas środowiska liberalno-lewicowe obwieszczają rzekome wejście Kościoła na „właściwą” drogę, która ma oznaczać otwarcie na takie kwestie, jak Komunia Święta dla rozwodników żyjących w nowych związkach czy „otwarcie” na układy jednopłciowe. Ignorowany jest np. fakt, że jeden z punktów końcowego dokumentu synodalnego potępia nacisk organizacji międzynarodowych na wprowadzanie legislacji tzw. małżeństw homoseksualnych.

Niestety, naciski ze strony świata nie pozostawały bez wpływu na niektórych ojców synodalnych. Ogromną konsternację i zamieszanie, jakie wywołał roboczy dokument relacjonujący pierwszy tydzień obrad synodu, przerwała bezkompromisowa wypowiedź ks. abp. Stanisława Gądeckiego. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski bardzo celnie wypunktował zawarte w tym tekście błędy oraz, co istotne, powiedział, że z tym dokumentem roboczym nie identyfikuje się większość obradujących. To okazało się momentem przełomowym w czasie synodu, kamieniem, który wywołał lawinę konstruktywnej i jakże potrzebnej negacji dokumentu. Uwagi, które wniósł ks. abp Gądecki, jak choćby te dotyczące pojęcia grzechu, zostały podjęte w dyskusji, a następnie uwzględnione w końcowym dokumencie. – Być może także dzięki mojemu skromnemu głosowi udało się to uzupełnić – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Podsumowując w czasie spotkania z dziennikarzami swój udział w synodzie, ks. abp Gądecki podkreślił wczoraj, że nawet warunkowe dopuszczenie osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach do Komunii Świętej wprowadziłoby duży zamęt. – To wprowadza duży zamęt w trzy sakramenty – małżeństwo, Eucharystię i spowiedź. Te trzy sakramenty są w tym momencie mocno podważone, w takim sensie, jak do tej pory je rozumiemy – zwrócił uwagę. Jednocześnie przestrzegł, że jeśli dojdzie do zawieszenia obowiązującej obecnie reguły, „Kościół dozna potężnej protestantyzacji, rozmyje istotę nauczania Kościoła”.

Za tak zdecydowane słowa w obronie depozytu wiary metropolita poznański już zapłacił nagonką na swoją osobę nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Lecz on sam koncentruje się na przełożeniu synodu na polską rzeczywistość. – Trzeba zapalić do tego w pierwszym rzędzie księży, katechetki i katechetów. Zaangażować stowarzyszenia prorodzinne, aby – według wskazań synodalnych – podjąć ścieżki duszpasterskie, które dźwigałyby duchowo nasze rodziny – podkreśla. Jednocześnie gasi tych, którzy uznają wydarzenia na synodzie za zmieniające „kurs Kościoła”, i konsekwentnie przedstawia niezmienne nauczanie Kościoła o małżeństwie i rodzinie oparte na Piśmie Świętym i Magisterium Kościoła. Swoją jednoznacznością wprowadza spokój, tak bardzo potrzebny do podjęcia pracy na rzecz polskich rodzin.

 

Marcin Perłowski

Nasz Dziennik