logo
logo

Zdjęcie: / Inne

Błogosławiona Tereso Ledóchowska – módl się za nami

Wtorek, 4 listopada 2014 (02:10)

Aktualizacja: Wtorek, 4 listopada 2014 (10:10)

Nazywamy ją Matką Afrykanów, chociaż nigdy jej noga nie stanęła na Czarnym Lądzie. Podobnie jak św. Teresa z Lisieux, będąca patronką misji, pomimo że na misjach nigdy nie była, uczy nas, że miłość i wiara przekraczają kontynenty i ludzkie ograniczenia.

Maria Teresa Ledóchowska pochodziła ze szlachetnej i arystokratycznej rodziny, która dała Kościołowi wielu znakomitych synów i córki. Ojciec, szambelan cesarski, po utracie sporej części majątku zdecydował się opuścić Austrię (tam Maria Teresa przyszła na świat) i przenieść się do Polski, gdzie kupił majątek w Lipnicy Murowanej. Tam dwudziestoletnia Maria Teresa, jako najstarsza z dziewięciorga dzieci, musiała pomagać matce w prowadzeniu gospodarstwa. W 1885 r. zachorowała na ospę, liczono się nawet z możliwością jej śmierci. Przeżyła, lecz za cenę uporczywych problemów zdrowotnych i oszpecenia. Ponieważ zdrowie nie pozwalało jej na prace gospodarskie, rodzina wyprosiła dla niej funkcję damy dworu książąt toskańskich rezydujących w Salzburgu. Tam po raz pierwszy zetknęła się z opowieściami o misjach prowadzonych przez zakony w Afryce. Przeczytawszy broszurę arcybiskupa Algieru, Karola Lavigerie, odnalazła coś, czemu mogłaby poświęcić swoje życie. Uderzyły ją zwłaszcza słowa: „Komu Bóg dał talent pisarski, niechaj go użyje na korzyść tej sprawy, ponad którą nie ma świętszej”. Wiedziała, że posiada nie tylko talent, ale i wielkie kontakty oraz możliwości organizacyjne. Postanowiła zaangażować się w dzieło misyjne oraz walkę z niewolnictwem.

Odeszła z dworu i wynajmując mały pokoik przy domu opieki Sióstr Szarytek, zaczęła pisać sztukę o antyniewolniczej wymowie „Zaida Murzynka” oraz wydawać pismo „Echo z Afryki”. Jednocześnie opracowała statut Sodalicji św. Piotra Klawera (szesnastowiecznego jezuity misjonarza z Czarnego Lądu), pobłogosławiony przez Leona XIII. Stworzyła muzeum afrykańskie oraz kupiła i prowadziła własną drukarnię, gdzie wydawano misyjne broszury, kalendarze, odezwy czy katechizmy. Jej Sodalicja została ostatecznie zatwierdzona w 1910 r. jako nowe zgromadzenie misyjne, chociaż jego członkowie na misje się nie udawali. Matka Afrykanów działała w licznych dziełach i akcjach: Związek Mszalny, Chleb św. Antoniego dla Afryki, Wykup dziecka murzyńskiego z niewoli, Kształcenie seminarzysty i wiele innych.

Zmarła w Rzymie pośród swych duchowych córek w 1922 r., oddawszy wszystkie swoje siły dla dzieci kontynentu, którego nie ujrzała, ale o którym wiedziała, że potrzebuje takiego poświęcenia.

A jakiej Bożej myśli my jesteśmy gotowi oddać się bezwarunkowo? Czy stać nas na wielkoduszność?

ks. Łukasz Kadziński

Nasz Dziennik