Maryjo, jesteś naszą Królową. Nie tylko Matką, ale i Królową. Pod tym tytułem czci Ciebie Kościół od wieków. Wzywamy Ciebie jako Królową świata, a nawet Wszechświata, Królową Kościoła, Królową Polski. Jesteś Królową męczenników i wyznawców, Królową dziewic i apostołów, jesteś też Królową Różańca Świętego i Królową pokoju. Maryjo, jesteś naszą Królową. Jakże cieszymy się Twoim wyniesieniem tak wielkim, że nasz ubogi, ziemski język nie jest w stanie go wysłowić, więc nazywamy Cię Królową, czyli Osobą posiadającą najwyższą godność. Jakże kiedyś będziemy Cię wysławiać w Niebie, do którego, z Twoją pomocą i za Twoim wstawiennictwem, mamy nadzieję dojść. W Niebie, gdzie język ludzki już nie stanowi przeszkody w przekazywaniu uczuć i nie posługuje się żadnymi porównaniami.
Dokument soborowy „Lumen gentium” uczy nas, że zostałaś wyniesiona do godności Królowej Wszechświata, abyś była pełniej zjednoczona z Twoim Synem, Królem królów i Zwycięzcą grzechu i śmierci (69). Jesteś więc Królową z dwóch przyczyn. Pierwszą jest Twoje Boskie Macierzyństwo. Jesteś Matką Boga, Króla nad wszystkim, co istnieje, a matka króla zawsze nosi tytuł królowej. Drugą przyczyną jest Twoja współpraca w dziele odkupienia. Pisał o tym m.in. Papież Pius XII w encyklice „Ad caeli Reginam”, ukazując analogię między Tobą i Twoim Synem. Nauczał, że Chrystus jest Królem nie tylko dlatego, że jest Synem Boga, lecz również, ponieważ jest Odkupicielem. Ty zaś, Maryjo, jesteś Królową nie tylko dlatego, że jesteś Matką Boga, lecz również, ponieważ złączona jako Nowa Ewa z Nowym Adamem współpracowałaś z dziełem odkupienia rodzaju ludzkiego. Ta analogia między Tobą i Chrystusem pozwala nam – zgodnie ze słowami Papieża – zrozumieć znaczenie Twojej godności królewskiej (AAS 46 [1954] 634-5).
Ty, Matko, byłaś zawsze najściślej zjednoczona z Jezusem, Twoim Synem. Na ziemi byłaś zawsze tam, gdzie On, jeśli nawet nie fizycznie, to sercem i duchem, chciałaś tego, co On chciał. I tak teraz trwasz nadal aż po całą wieczność. Czyż nie jest tak, że zjednoczenie i podporządkowanie woli własnej Bożej woli jest oznaką świętości? Im większe to zjednoczenie, tym większa świętość? Jakże trudne nieraz bywa to zjednoczenie! Doświadczyłaś tego pod krzyżem Syna. Cierpiałaś jak On, ponieważ cierpienie osoby umiłowanej potrafi być nawet bardziej okrutne i bardziej dojmujące niż własne. Ty, stojąc pod krzyżem, wiedziałaś, że męka i śmierć Twojego nade wszystko umiłowanego Syna jest czymś najlepszym i najszczęśliwszym, co może się wydarzyć, bo niesie ze sobą odkupienie ludzkości, bo jest skutkiem woli Bożej, a więc woli Jezusa. Cierpiałaś w sposób niewymowny, Królowo męczenników, a przecież Twoje serce było wypełnione nadprzyrodzoną radością i wdzięcznością za tyle dobra, ile Bóg wyświadcza ludziom za to poświęcenie, które Twój Syn ofiarowuje za tych, którzy dopiero na mocy Odkupienia, po pokonaniu grzechu pierworodnego, mieli się stać przyjaciółmi Boga. Łatwo jest godzić się z wolą Bożą, jeśli wszystko idzie po mojej woli. Ale kiedy wszystko krzyczy z bólu, kiedy natura ludzka woła „nie”, a jednak odpowiada się Bogu „tak” – wtedy dopiero ukazuje się prawdziwy sprawdzian świętości.
Starodawna polska pieśń wielkopostna mówi: „Płaczą rzewnie aniołowie, ach, któż żałość ich wypowie”. A Ty, płacząc, radowałaś się, że spełnia się wola Twego Syna. Zjednoczenie Twojej woli, Maryjo, przerastało zjednoczenie wszystkich chórów anielskich. Dlatego nie jesteś już tylko Świętą, ale Najświętszą i jako taką czci Ciebie cały wszechświat. Z godnością króla łączy się posiadanie władzy. Dlaczego Boga nazywamy Królem Wszechświata? Bo posiada nad nim absolutną władzę. Bóg nie tylko stworzył świat, ale w każdej chwili podtrzymuje go w istnieniu. Jeśli Twoja wola, Maryjo, jest zupełnie podporządkowana woli Bożej i z nią złączona, to znaczy, że masz udział w Jego władzy nad wszechświatem. Co Bóg chce, Ty także chcesz. Zawsze się spełnia wola Twoja, bo jest ona wolą Najwyższego. A nawet masz wpływ na Jego wolę, bo prosisz. Czyż nie nazywamy Cię wszechmocą Proszącą? W Kanie Galilejskiej wyprosiłaś u Syna Jego pierwszy cud i przyspieszyłaś objawienie się Jego chwały. Teraz też nieustannie prosisz, a Twój Syn z radością spełnia Twoje życzenia. I jest rzeczą nie do pomyślenia, byś miała Go prosić o coś, co byłoby sprzeczne z Jego wolą, bo przecież Twoja wola jest zawsze podporządkowana Jego woli. Oto paradoksy Bożej miłości. Oto konsekwencje miłości łączącej Ciebie z Twoim Boskim Synem, oto cuda tej miłości, którą, na Jego wzór, żywisz do wszystkich ludzi, którzy z Jego woli stali się Twoimi dziećmi. Któż zdoła pojąć i wysłowić te tajemnice? Kiedyś, w Niebie, będziemy je wiecznie kontemplować i nigdy nie dojdziemy do końca, bo miłość Boża jest nieskończona.
O Tobie pisał św. Bernard: „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi”. Tą ufnością ożywieni składamy w Twoje ręce nasze prośby, nasze problemy życiowe, cierpienia i smutki, błagając, byś je ukoiła. Jednak, jak czytamy w jednej z modlitw mszalnych, „ponieważ nasze czyny nie mogą się (Bogu) podobać, niech nam wyjedna zbawienie Matka Twojego Syna, Jezusa Chrystusa”.
Dlaczego nasze czyny nie mogą podobać się Bogu? Bo jesteśmy niedoskonali, a więc i nasze czyny nie mogą być doskonałe. Podobnie jest i z naszymi modlitwami i prośbami. Tak często nie są one zgodne z wolą Bożą, tak często są splamione naszym egoizmem i interesownością. Ale jeśli skierujemy nasze modlitwy do Boga przez Ciebie, jeśli przejdą one przez Twoje niepokalane ręce – jak nas zapewnia św. Maksymilian Kolbe – oczyszczają się, „filtrują” z braków i nieczystości i jako doskonałe stają się miłe Bogu.
Tak więc Twoja wielkość jako Królowej nie sprzeciwia się Twojej wrażliwości jako Matki. Jedna i druga wywodzi się z tego samego wydarzenia, jakim była Twoja obecność pod krzyżem na Golgocie. Tam Syn Twój ustanowił Cię Matką, powierzając każdego z nas Twojej matczynej opiece, tam również, uczestnicząc w zbawczej ofierze Twojego Syna, stałaś się naszą Królową.
Ty, Maryjo, korzystając z mocy udzielonej Ci przez Boga, bronisz nas przed podstępami i atakami szatana. „Ogromna czartu jesteś, w szyku obóz silny” – śpiewamy w Godzinkach. Ty zmiażdżyłaś jego głowę (Rdz 3,15), Ty wydałaś na świat Tego, kto go zwyciężył, Ty go pokonujesz zarówno w wielkich wydarzeniach historycznych, jak i w drobnych pokusach naszego życia codziennego. Ty zawsze jesteś z nami.
Niech więc daleka będzie od nas chęć tworzenia dystansu między Tobą i nami. Jako Matka i Królowa nasza zapraszasz wszystkich do dzielenia z Tobą tej szczęśliwości, którą sama już radujesz się w Niebie. Ty, która wszystko, co sama posiadasz, a przede wszystkim miłość Chrystusa, pragniesz przekazać i ofiarować nam, Twoim dzieciom. Nie opuszczaj nas w żadnej potrzebie.

