Wielki Czwartek
Daję Wam przykazanie nowe Słuchaj, człowieku wiarą
znudzony, obudź się,
bo teraz to już nie żarty.
Są trzy dni Święte, streszczenie
całej historii naszego zbawienia.
Lubię Wielki Czwartek.
Rano w katedrach biskupi
poświęcają oleje do namaszczenia: ochrzczonych,
bierzmowanych, chorych.
Wszyscy kapłani wyznają
Jedynemu Kapłanowi
Jezusowi Chrystusowi:
Chcę być wierny danym
przyrzeczeniom do śmierci.
Przyrzeczenia swoje
ponawiają ministranci,
lektorzy, szafarze Komunii
Świętej i wszyscy, którzy
służą przy ołtarzu. Piękne to, ale ja czekam
na Mszę Ostatniej Wieczerzy, kiedy po Ewangelii mogę
umywać nogi dwunastu
apostołom. Niejednemu łza poleci, mnie też,
i spadnie na stopy apostoła.
A potem nie umiem powiedzieć kazania, jak tylko powtórzyć
to Pana Jezusowe
z Ostatniej Wieczerzy.
Czy zrozumieliście to wszystko,
co Wam uczyniłem?
Wy do Mnie mówicie
– Nauczycielu i Panie.
Dobrze mówicie, bo nim jestem,
ale jeśli Ja, Pan i Nauczyciel
Wasz, umywam Wam nogi,
to Wy powinniście jeden
drugiemu nogi umywać.
Po tym poznają, że jesteście moimi, jeśli miłość mieć będziecie
jeden ku drugiemu…
Daję Wam przykazanie nowe,
abyście się wzajemnie miłowali (por. J 13,1-11). On do końca nas umiłował.
Mój słodki, łowicki Pelikan.
Krwią swą ocalił pisklęta.
Czy świat jeszcze raz powie:
Patrzcie, jak oni się miłują? Nie wiem.
Chciałbym doczekać, że powie.

