Kochani moi!
Wszyscy narzekają, że za głośno.
Pani w szkole woła: „Proszę o ciszę!”.
Mama w domu krzyczy:
„Uspokójcie się, bo oszaleję!”.
Wszyscy niby chcą ciszy,
a jednak nie chcą ciszy
i boją się ciszy.
Ja wiem dlaczego.
Bo gdy człowiek milczy,
to musi myśleć.
Ludzie boją się myślenia. Lubię ludzi pustyni, bo tam jest cisza, słońce, piasek i śmierć.
Bo trzeba być mocnym i odważnym.
Mnisi w ciszy medytują,
słuchają, co mówi Bóg.
W bibliotekach, czytelniach słuchają,
czytają, szukają, uczą się.
Pozbierałem więc kilka słów o ciszy.
Może przy kapliczce uda się nam wyciszyć, zasłuchać, pomyśleć? Boimy się ciszy, bo istnieje
w nas i wokół nas cisza
która nas przeraża.
Cisza osamotnienia i bezradności,
cisza nieufności i zwątpienia,
głucha cisza beznadziei,
pustki i obojętności
Lecz gdy się milczy,
to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może
drzemie w nas. Ciszo, płaszczu Boga
rzucony na ludzkie mrowisko
Ciszo, muzyko owoców
Ciszo, porannych myśli,
które przygotowują się do lotu,
bo niedobrze, gdy niespokojny jest twój umysł i twoje serce.
Ciszo serca, ciszo słów,
kiedy wszystko już zostało powiedziane, a jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.
Ciszo Boża, porcie wszystkich myśli
(por. A. de Saint-Exupéry).
Ciszo święta, przychodzisz do mnie,choć zamknięte są drzwi
mego wieczernika,
i dzielisz się swym słowem
jak bochenkiem chleba (J. Iwaszkiewicz). Spadnij rosą na wargi
oczyść z wszelkiego zgiełku
daj się połknąć jak hostia
ucisz nas do głębi. Naucz mnie milczeć
kiedy chcę krzyczeć,
kiedy milczenie boli (A. Kamieńska). Dobranoc!
W cichym śnie
zaśnij już.

