Zakończył się 6. Rajd dla Życia – Pielgrzymka Życia przez Polską Ziemię. W Polsce jest wiele pielgrzymek rowerowych – dlaczego ta jest wyjątkowa?
– O wyjątkowości tego przedsięwzięcia świadczy już sama idea pielgrzymki oraz źródło, z jakiego powstała. Ojcem Rajdu dla Życia jest ks. bp Jerzy Mazur. Pielgrzymka pierwotnie miała łączyć sanktuaria pierwszych męczenników polskich: Międzyrzecz, Gniezno i Giżycko. Jednak młodzież, która uczestniczyła w pierwszym rajdzie, sama rozwinęła tę ideę, a mianowicie, aby opleść Polskę siecią różnych kierunków rajdowych i zanieść tę ideę ochrony życia poczętego na wszystkie krańce Polski. W ten sposób dotychczas przejechaliśmy na rowerach 9505 km. W ramach tej inicjatywy były też dodatkowe kilometry przebyte na paralotniach czy motocyklach, co daje łącznie ponad 12 tysięcy.
Można powiedzieć, że każdy rajd to nowe przedsięwzięcie?
– Każdy Rajd dla Życia ma odpowiedni kształt na terenie Polski, towarzyszące mu symbole oraz hasło, które nawiązuje do danej edycji. To sprawia, że nie ma dwóch podobnych do siebie rajdów i dwóch rajdów, które biegłyby tą samą trasą. I tak po trasie Międzyrzecz – Giżycko była trasa „Krzyżem przez Polskę” potem „Krzyżem przez Polskę Maryjną”. 4. Rajd przyjął kształt okręgu i odbył się pod hasłem „W objęciach świętych”. 5. Rajd przyjął kształt trójkąta, którego ramiona opisywało hasło „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Z kolei w tym roku przemierzyliśmy trasę po czworoboku, zaś hasłem rajdu była „Sztafeta Miłosierdzia” nawiązująca do charakteru inicjatywy oraz promocji przyszłorocznych Światowych Dni Młodzieży.
Czy są już pomysły na przyszły rok?
– W przyszłym roku planujemy, aby z różnych punktów Polski, spod katedr poszczególnych diecezji wyruszyli uczestnicy rajdu. Będzie to swojego rodzaju zlot gwiaździsty, którego celem będzie Kraków i odbywające się tam pod przewodnictwem Papieża Franciszka Światowe Dni Młodzieży.
Tegoroczny Rajd dla Życia przebiegał w atmosferze dyskusji, wreszcie podpisu prezydenta pod ustawą legalizującą procedurę in vitro.
– Był to ważny aspekt tegorocznej pielgrzymki, który przewijał się także podczas spotkań z dziennikarzami, a także z poszczególnymi osobami spotykanymi na trasie naszego rajdu. Z tych spotkań wynieśliśmy jedną podstawową rzecz, a mianowicie, że społeczeństwo w Polsce jest niestety niedoinformowane w kwestii in vitro, mało tego, ten brak świadomości otwiera furtkę do manipulacji przez środowiska liberalne. Niestety procedurę in vitro propaguje się i postrzega jako niesienie życia i coś dobrego, a wszelkie przejawy sprzeciwu i racjonalne argumenty przeczące tej tezie – chociażby to, co my robimy – odbierane są w sposób emocjonalny i uważane za wrogie. Kiedy jednak zaczyna się dyskusja i kiedy przedstawia się, jak wygląda cała ta procedura chociażby w kwestii sposobu poczęcia człowieka, kto ma prawo bądź nie ma prawa decydować o tym, co się dzieje z tymi osobami ludzkimi, które również zostały poczęte, ale nie zostały wszczepione w kobiece łono, to wówczas pojawia się pytanie, czy nie ma innych możliwości poczęcia po to, aby nie stawiać siebie przed takim dylematem. Wtedy takie osoby dowiadują się, że jest naprotechnologia.
Jak uczestnicy rajdu odebrali podpis prezydenta Komorowskiego?
– Powiem wprost, że tragedii nie było. Nie rozpaczamy, bo wierzymy, że małymi krokami idzie w Polsce nowe, i ta świadomość pozwala nam z umiarkowanym, ale optymizmem patrzeć w przyszłość. To, co obserwujemy na scenie politycznej – zwłaszcza w ostatnim czasie na przedwyborczej prostej – nazwałbym ostatnimi podrygami zła. Stąd zwieranie szeregów polityków, którzy zamiast wypoczywać na urlopach, próbują dopinać pewne sprawy, jak kwestia in vitro czy ustawa o uzgadnianiu płci. To wszystko to ostatnie podrygi zła, działania na zamówienie wbrew wartościom, które obowiązują w naszej kulturze. Z wielką nadzieją czekamy i liczymy dni do 6 sierpnia, kiedy nastąpi zmiana na urzędzie Prezydenta RP. Czekamy na nową Polskę, którą rozpocznie prezydent Andrzej Duda. Oby kolejnym elementem pozytywnych zmian w Polsce były też październikowe wybory i zwycięstwo prawicy – ludzi sumienia. Mamy nadzieję, że nastąpi i rozpocznie się naprawa i odbudowywanie polskiej kultury i gospodarki oraz przywracanie wartości, które były niszczone nie tylko przez nierozważnych polityków, ale także przez polskojęzyczne, ale de facto obce media. Tak odebrali to uczestnicy Rajdu dla Życia. Póki co robimy swoje idziemy do przodu, bo mamy robotę do skończenia. W Polsce tak naprawdę jest przynajmniej 85 proc. zwolenników nienaruszalności życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Mamy dawać świadectwo, że Polacy są za całkowitą ochroną życia.
W drodze pątnikom towarzyszyły relikwie bł. Karoliny Kózkówny…
– Od początku jest z nami w relikwiach bł. Karolina – dziewica i męczennica, patronka młodzieży polskiej, której życie i ofiara może być i jest motywem, impulsem w poszukiwaniu odwagi do codziennego budowania cywilizacji miłości, cywilizacji życia. Można powiedzieć, że nasi koledzy i koleżanki wiozą ze sobą swoją błogosławioną koleżankę Karolinę, która jest w Niebie. I tak bł. Karolina jechała z nami na rowerach, na motocyklach, leciała paralotnią, samolotem. W ten sposób patronka Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży żyje z nami – nie wśród fanfar i chorągwi, ale jako święta koleżanka z Nieba obecna jest na ziemi wśród kolegów i koleżanek pielgrzymujących do niebieskiej ojczyzny. Jeszcze nigdy nas nie zawiodła, mimo iż na drodze bywało różnie.
Rajd dla Życia to nie tylko uczestnicy – rowerowi pątnicy, ale także całe zaplecze. Kto je tworzy i jak wygląda praca tej, nazwijmy, „grupy wsparcia”?
– Na całej trasie korzystamy ze szczodrości ludzi, którzy nas goszczą, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Żeby nie stwarzać dodatkowych problemów, staramy się, aby liczbę uczestników ograniczyć do minimum. Rajdem kieruje pilot i ksiądz w jednej osobie i to on, jadąc przed rajdem, przygotowuje różne przestrzenie począwszy od posiłków po noclegi czy spotkania z dziennikarzami. Kapłan sprawuje też duszpasterską, duchową opiekę na rajdem i jego uczestnikami, odprawia nabożeństwa i przewodniczy modlitwom. Jest z nami także dziennikarz, który zdaje relacje w internecie z poszczególnych etapów. Na końcu rajdu jedzie bus ze sprzętem, rowerami, częściami zamiennymi, ale także z materiałami promocyjnymi i prasą katolicką, które są rozdawane po drodze. Osoba, która podróżuje busem jednocześnie obsługuje rajd od strony medycznej.
Jaki był przekrój wiekowy uczestników tegorocznego Rajdu dla Życia?
– W rajdzie uczestniczy łącznie kilkadziesiąt osób, głównie ludzi młodych z różnych stron kraju, których łączy przynależność do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i idea ochrony życia poczętego. Ostatni etap odbył się motocyklem ze Świdnicy do Świnoujścia. Zasada jest taka, że uczestnikiem Rajdu może być osoba, która ukończyła 16 lat, granicy górnej nie ma, ale wśród uczestników przeważali ludzie młodzi. Natomiast najstarszą osobą spośród osób obsługujących rajd był mój ojciec Tadeusz, który ma już ponad 60 lat.
W tym roku – jak wspomniał Ksiądz wcześniej – dodatkowym motywem rajdu była promocja Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się za rok w Krakowie…
– Owszem, to było główne motto tegorocznego rajdu. Dlatego stworzyliśmy cztery nitki rajdu, oznaczone czterema kolorami – nawiązującymi wprost do logo Światowych Dni Młodzieży. Tymi nitkami niejako otoczyliśmy Polskę. Jechaliśmy w koszulkach ŚDM, rozdawaliśmy także materiały poświęcone przyszłorocznym ŚDM. Był to zatem rajd łączący ŚDM z ideą ochrony życia ludzkiego. W tym roku promotorem naszej pielgrzymki był kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc, który jest zwolennikiem ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

