logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Być odbiciem oblicza Boga

Niedziela, 22 listopada 2015 (09:45)

Aktualizacja: Niedziela, 22 listopada 2015 (12:54)

Redakcja „Naszego Dziennika” wraz z rodzinami pielgrzymowała wczoraj do  sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana Marii Kolbego w Niepokalanowie. Poświęcono tam Cudowne Medaliki. Zostaną one dołączone do „Naszego Dziennika” w piątek, 27 listopada 2015 r., w 185. rocznicę objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré.

Wspólne pielgrzymowanie rozpoczęła Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił o. Jan Stefaniuk, dyrektor Wydawnictwa Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie.

– Dziś wspominamy ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny. Dla rodziców to na pewno była wielka ofiara, bo oznaczała rezygnację z ukochanej córki. Na kartach Ewangelii znajdujemy wiele takich przykładów, gdzie dzieci były ofiarowane Bogu w świątyni i Bóg miał przez nich działać i dokonywać wielkich rzeczy – zauważył kaznodzieja.

– Za Maryją też mówmy: niech się stanie wola Boża w moim życiu. Jest to bardzo trudne, każdy z nas tego doświadcza, potrzebujemy Boga, ale do spełniania naszych marzeń, po naszemu, po naszej myśli, według naszych planów, a ciężko jest postępować jak Maryja i kroczyć drogą Jezusa – dodawał.

Kapłan podkreślił, że jest to bardzo piękne, kiedy dziś potrafimy wpatrywać się w oblicze Boga, Matki Najświętszej i rzeszy świętych.

– Jest to zarazem bardzo trudne, bo każdy z nas doświadcza, jak bardzo często zapominamy o Jego obecności, o Jego działaniu, o Jego opiece – mówił.

Według o. Stefaniuka, dzieje się tak, bo ciągle myślimy po ludzku.

– Wiemy, że każdy człowiek jest skażony grzechem i każdy bez miłosierdzia Bożego, bez kontaktu z Bogiem, szybko upadnie i straci tę więź z Bogiem, jeżeli nie będzie mu wierny – dodał. Dlatego są nam potrzebne szczególne znaki Bożej obecności.

– W naszym pielgrzymowaniu po tym świecie, gdy mamy różaniec czy obrazek ze świętym, czy wizerunek Matki Bożej, np. Cudowny Medalik, wierzymy, że w naszym działaniu, naszym pielgrzymowaniu doświadczamy szczególnej opieki. Jednocześnie każdy z nas musi przyznać, że zapominamy o obecności Bożej i próbujemy to wszystko rozwiązać po ludzku, a po ludzku to znaczy według reguł tego świata, a nie według reguł świata przyszłego – mówił o. Stefaniuk do zgromadzonych w kaplicy św. Maksymiliana.

Franciszkanin zwrócił także uwagę, że u każdego człowieka często rodzi się pokusa urządzania Kościoła po swojemu.

– Nam ciągle wkradają się te elementy ludzkie, ciągle doświadczamy skłonności do grzechu ludzi tworzących Kościół, ale mamy patrzeć na ten znak szczególny obecności Bożej w naszym życiu i patrzeć także po Bożemu na innych ludzi, właśnie Jego oczami – podkreślał i zarazem przypomniał, że Jezus do budowania swojego Kościoła wybrał prostych ludzi, a nie ekspertów. To ci zwykli ludzie nie wierzyli we własne siły, ale w Jego moc.

– My jako wyznawcy Chrystusa też nie powinniśmy wierzyć tylko w nasze umiejętności, w nasze strategie, tylko w moc Bożą. Mamy być świadkami jego miłości, przebaczenia podkreślał zakonnik.

O. Stefaniuk zaznaczył też, że każde nawrócenie powinno zaczynać się od samego siebie.

– Powinniśmy spojrzeć innymi oczami na tę rzeczywistość, nie ludzkimi, żeby kogoś wyeliminować, bo jest słaby, zastąpić go kimś innym, ale każdemu dać szansę – dodał i wskazał, że sanktuaria są właśnie takimi miejscami, gdzie każdy człowiek, obojętnie jak żył, ma znaleźć kontakt z Bogiem, ma wrócić pojednany i rozpocząć nowe życie.

Jednocześnie kapłan przypomniał, że jesteśmy odpowiedzialni za kształtowanie umysłów i budowanie Królestwa Bożego.

– Ewangelia podpowiada nam, że trzeba zdać się na Boga i tak jak On cieszyć się z nawrócenia każdego człowieka. To jest dla nas oznaka, jak jeszcze wiele mamy do zrobienia we własnym życiu, żebyśmy byli takim transparentem, odbiciem Jego miłości, żebyśmy tam, gdzie pójdziemy, gdzie spotkamy innych ludzi, potrafili pokazać oblicze Boże, żeby ludzie potrafili powiedzieć: spotkałem Boga w tym miejscu, spotkałem miłość i przebaczenie – zaznaczył o. Stefaniuk.

Przypomniał, że to Bóg dokonuje cudów poprzez nas, naszą działalność, nasze przebaczenie i nasz przykład, którym możemy zmotywować innych do budowania Królestwa Bożego.

– Mamy tyle wzorów i w świętych, i w ludziach, którzy ciągle rozszerzają to Królestwo. Nie da się go zmierzyć ani liczbami, ani statystyką, bo wciąż borykamy się ze słabościami. Chcemy, żeby nam coś wyszło, a nie zawsze się to udaje, ale zawsze możemy spojrzeć na figurę Matki Bożej, Cudowny Medalik czy Krzyż – i to nas motywuje, i uzmysławia, że odkupienie świata odbywa się w inny sposób, nie ludzki a Boży – podsumował.

Na zakończenie homilii franciszkanin zaapelował, by poświęcić Bogu swoje życie i zdolności, a Ten dokona wielkich rzeczy: Królestwo Boże będzie coraz bardziej widoczne na świecie i w naszej Ojczyźnie.

Ukoronowaniem pielgrzymki było zwiedzanie klasztoru w Niepokalanowie: Muzeum św. Maksymiliana, Muzeum Papieskiego, drukarni, Muzeum Pożarnictwa oraz Panoramy Tysiąclecia.

 

 

 

Aneta Przysiężniuk-Parys, Niepokalanów

NaszDziennik.pl