logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Zawierzenie to zadanie

Wtorek, 3 maja 2016 (10:49)

Aktualizacja: Wtorek, 3 maja 2016 (11:31)

Z ks. abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

W Akcie zawierzenia, który zostanie wypowiedziany 3 maja na Jasnej Górze, czytamy: „Oddając się dzisiaj Tobie, Bogurodzico i nasza Matko, jesteśmy pewni, że w ten sposób jak najlepiej zabezpieczymy całą naszą chrześcijańską, osobistą i narodową przyszłość”. Co w tym zabezpieczeniu przyszłości jest w tym momencie najważniejsze?

– Na pewno jest to związane z bardzo pięknym, ale też bardzo trudnym pojęciem, jakim jest wierność łasce. Każdy z nas musi być świadomy, że nasze życie jest darem. Myśmy nie przyszli na ten świat dzięki samym sobie, ale otrzymaliśmy je jako dar od Boga za pośrednictwem naszych rodziców. Jednocześnie w związku z tym, odczytując nasze życie odpowiedzialnie, musimy myśleć nie tylko o sobie, ale też o tych, którzy przyjdą po nas. Dlatego najpierw poprzez rodziny jako podstawowe wspólnoty rodzicielskie, macierzyńskie, ojcowskie, a następnie poprzez wspólnoty kościelne i wreszcie poprzez wspólnoty społeczne musimy rzeczywiście pozostać wierni temu, co otrzymaliśmy w dziedzictwie chrześcijańskim, Dekalogowi, Ewangelii Chrystusowej.

Do tego wzywa nas, współczesnych Polaków, jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski…

– Tak, ale nie tylko. Ważna również jest wierność temu charyzmatowi – nie boję się tego podkreślić – maryjnemu, wpisanemu w naszą historię. Dlatego że to nas, Polaków, w jakiś sposób odróżnia. Pomimo że narody Europy i świata również ukazują kult Matki Bożej w swoich wspólnotach, to jednak ta specyfika maryjnego oddania się czy – tak jak dzisiaj mówimy językiem papieskim – zawierzenia jest rzeczywiście naszą siłą duchową, której nie sposób wyrazić słowami. I właśnie dlatego to zawierzenie, które według św. Jana Pawła II jest odpowiedzią własną, osobistą, w pełni świadomą na miłość Boga, jest naszym zadaniem.

Nie jest zatem tak, że zawierzenie zakłada, iż Niebo za nas „wszystko zrobi”, a my możemy być bezczynni?

– Akt zawierzenia nie jest jakimś zaproszeniem nas do bezczynności, braku troski. Nie na tym polega oddanie naszych spraw w ręce Pana Boga, aby On za nas podejmował decyzje, aby nas wyręczał z realizacji tych zobowiązań, które wyznaczył nasz chrzest i chrzest naszego państwa. Nawet tzw. dobre natchnienia ze strony Boga wymagają od nas od razu konkretnego wysiłku. W tym wypadku bardzo ważna jest tu sprawa kształtowania sumienia. Bo nie chodzi tu o jakiś „prywatny głos”, który mi podpowiada, co mam robić, a czego unikać. Chodzi o sumienie nastawione na rozpoznawanie woli Boga. To Bóg chce dla mnie i również dla innych ludzi i całego Narodu najlepszych rozwiązań, aby zrealizowało się Jego pragnienie zbawienia dla nas wszystkich.

Jednocześnie Bóg wspiera nas swą łaską, którą tak skutecznie w naszej historii i osobistej, i państwowej wyjednuje nam orędownictwo Maryi…

– Dlatego Jej zawierzmy. Ale jeśli uwierzymy Bogu, zawierzymy siebie Matce Bożej i Jej Synowi, to wysiłek współpracy z łaską z naszej strony musi być bardzo konkretny. Taki wysiłek współpracy z łaską przynosi owoce nie tylko dla nas, ale także dla tych pokoleń, które przyjdą po nas.

W Akcie zawierzenia pojawia się słowo „przyrzekamy”, a obok sfery osobistej, rodzinnej, kościelnej jest też sfera społeczna. Jakie znaczenie ma to np. dla polityki?

– Oddanie się Maryi i poprzez Nią Chrystusowi to zobowiązanie do chrześcijańskiego wysiłku i pozwolenie na działanie Boga w swoim życiu. To podstawowe zadanie pięknie wyrażone zostało w Dziejach Apostolskich: trzeba bardziej słuchać Boga aniżeli ludzi. Głos Boga w tym wypadku jest priorytetem dla naszych jakichkolwiek zadań i działań.

Słowo „przyrzekamy” nie jest tylko słowem potwierdzającym, że zgadzam się z tym programem, o którym słyszę. To jest oczywiście zobowiązanie do konkretnego wypełniania tego programu. I jeśli tego programu nie wypełniam, jestem zobowiązany do przeproszenia Boga, do aktu wynagrodzenia za to, co nam się także w sferze życia społecznego nie udaje zrealizować. Dlatego za słowem „przyrzekamy” idzie to, co niesie ze sobą słowo „nawrócenie”, a dalej to, co nazywamy ewangelizacją. Potrzebny do tego jest solidny rachunek sumienia, który pokona nasze jedynie ludzkie spojrzenie na siebie, na innych, na świat, który próbuje nas cały czas zmieniać, i przyjęcie spojrzenia według woli Boga. Zawiera się to w wołaniu: nie bierzcie wzorów z tego świata, lecz odczytujcie, co jest wolą Boga, co jest Bogu przyjemne i doskonałe.

W Akcie zawierzenia bardzo mocno brzmią słowa o jedności narodowej, o przebaczeniu, o pokoju w Ojczyźnie. Czy można to osiągnąć w sytuacji, gdy cały czas w Polsce nie ma pełnej ochrony życia wszystkich jej obywateli bez wyjątków?

– Na pewno, aby była jedność, musi być ona budowana na prawdzie. Nie zbuduje się jej, gdy zgodzimy się na tę jakąś „wielowymiarowość prawdy”, bo to jest wtedy zupełnie coś innego.

To jest relatywizm…

– Tak, to jest droga w stronę relatywizmu. Dlatego musi być zasada: mówimy prawdę. Jeśli tak, to czym jest tzw. aborcja czy eutanazja? To jest zabójstwo: z jednej strony zabójstwo dziecka nienarodzonego, a drugiej strony zagłada, a nie jakaś „litość” wobec ludzi chorych czy starszych. Selekcjonowanie ludzi – czy to w łonie matki, czy w ostatnim etapie życia – to zachowanie niegodne człowieka.

Tutaj przypomina mi się bardzo ważne i zdecydowane stanowisko ks. abp. Marka Jędraszewskiego, zastępcy przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wyrażone niedawno w jednym ze szpitali: jeżeli nie będzie jednoznacznego „tak” na rzecz życia, na rzecz rodziny, małżeństwa i pomocy wielowymiarowej, ze strony wielu instytucji, to będziemy iść w kierunku samozagłady! To jest to, co innymi słowy powiedział św. Jan Paweł II, że naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości.

W tym miejscu można przypomnieć oświadczenie Prezydium Episkopatu, które wzywa także rządzących do zapewnienia pełnej ochrony życia dziecka poczętego.

– Trzeba ratować dosłownie życie każdego człowieka, każdego dziecka poczętego, bo to jest wartość nienaruszalna wobec Boga i tym bardziej zobowiązująca nas do troski wobec siebie nawzajem.

Dziękuję za rozmowę.


3 maja, godz. 11.00, Msza św. na Jasnej Górze pod przewodnictwem i z homilią JE ks. abp. Stanisława Gądeckiego. Transmisja w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik