Uroczystość Najświętszej Trójcy
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi”.
Rozważanie
W blasku tajemnicy
Po domknięciu okresu liturgicznego (zesłanie Ducha Świętego), skoncentrowanego na celebracji Misterium Paschalnego Chrystusa, Kościół zaprasza do pochylenia się nad tajemnicą Trójcy Przenajświętszej. Czas i kontekst uroczystości nie są przypadkowe. Prawda o istnieniu Trójjedynego Boga stanowi centrum naszej wiary – wejście w nią, w relacje pomiędzy poszczególnymi Osobami, poznanie Ojca, który objawił się w Jezusie Chrystusie Odkupicielu i udziela się w Duchu Świętym, stanowi fundament życia chrześcijańskiego, szczególny klucz w pojęciu jego logiki. Nie chodzi o samą tylko wiedzę – raczej o to, by człowiek mógł mieć udział w tym Bożym życiu, czerpać z niego jak najpełniej. Cała historia zbawienia jest zaproszeniem do udziału w wewnętrznym życiu Trójcy Przenajświętszej. Poznajemy je już na ziemi, na tyle, na ile nam pozwala nasza ułomność – teologia podpowiada nam, że kontynuacja owego procesu będzie źródłem niekończącego się szczęścia w Niebie. Wydaje się, że w powyższym kluczu należy tłumaczyć słowa Jezusa: „Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. O jaką prawdę chodzi? Najkrócej mówiąc: o zasadę życia. O jego cel, sens, wewnętrzny porządek, spójność itp. Najpełniejszą „ilustracją” – o ile takiego słowa można użyć – relacji, jaka łączy Osoby Boskie, jest miłosierna miłość Jezusa, Jego wydanie się za nas na śmierć, wzięcie na siebie ludzkiej „kondycji po grzechu”. On nas uczy, co to znaczy żyć dla innych, na czym polega pełna wolność, gdzie szukać szczęścia…
Ktoś powie: to twarda teologia… Trudno ją ogarnąć. Owszem, tak. Nigdy nie pojmiemy głębi istnienia Trójjedynego Boga – co najwyżej zbliżymy się do niej. Ale możemy ufnie otworzyć się na nią, próbować odczytać siebie w jej blasku. Bóg dopełni reszty.

