Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa
Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: „Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu”. Lecz On rzekł do nich: „Wy dajcie im jeść!”. Oni zaś powiedzieli: „Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi”. Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu”. Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków.
W kruszynie chleba, Panie, jesteś…
Kilka dni po uroczystości Trójcy Przenajświętszej celebrujemy tajemnicę obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Tegoroczne obchody są szczególne: od Bożej Opatrzności otrzymaliśmy dwa niezwykłe, bardzo podobne do siebie znaki – cuda eucharystyczne. Dokonały się w miejscach znajdujących się po przeciwnych krańcach Polski – w Sokółce i w Legnicy. Czy Chrystus – w świecie, w którym obojętność rozlewa się coraz większą falą w sercach wierzących w Niego – chciał nam w ten szczególny sposób o sobie przypomnieć: o swojej obecności w Eucharystii, realnej, prawdziwej? Zapewne tak, choć to tylko nasze ludzkie hipotezy. Niełatwo jest nam uwierzyć, że Stwórca świata, Pan wszechrzeczy, Bóg, który jest Trójjednością Osób, może w tak pokorny sposób do nas przychodzić, że pomieści się w odrobinie konsekrowanego chleba i kropli wina, która jest w istocie Jego Najdroższą Krwią. Że na ołtarzach całego świata nieustannie w bezkrwawy sposób dokonuje się Ofiara na Krzyżu – za nasze grzechy, za to, abyśmy mieli życie w obfitości.
Z wiarą w eucharystyczną Obecność mieli kłopot nawet uczniowie. „Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać?” – mówili niektórzy, gdy Jezus wyjawił im, że stanie się Pokarmem na życie wieczne (J 6,53n). Wielu zrezygnowało z chodzenia za Nim – nie umieli sobie wyobrazić tego, co mówił, więc ich wiara umarła wraz z wątpliwościami. „Czyż i wy chcecie odejść?” – zapytał pozostałych. „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” – odpowiedział Piotr. Mówi nie tylko za tych, którzy pozostali. Stał się w tym momencie rzecznikiem każdego z nas.
Nasze wyjście w uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa na ulice miast i wiosek jest publiczną manifestacją wiary w tę cudowną Obecność. Nie ma tu nic z duchowego folkloru. Ze swej natury bowiem wiara staje się silniejsza wtedy, gdy się nią nawzajem dzielimy. Ograniczona tylko do „prywatnych przekonań” – karłowacieje. Umacnia się, gdy odważnie ją wyznajemy. Mamy dostrzec, iż – wbrew uparcie lansowanym opiniom – jest nas dużo! Mamy się policzyć, zobaczyć, przeżyć radość spotkania. Zrozumieć, że jesteśmy silni wtedy, gdy stanowimy jedność. Uświadomić sobie, że Eucharystia to pokarm dla słabych, a nie uczta dla elit.

