logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Zamyślenia z nowym świętym

Sobota, 11 czerwca 2016 (03:27)

o. Stanisław Papczyński (1631-1701)

11-12 czerwca 2016

Ludzkie konanie, stan ludzkiego ciała po odejściu duszy na sąd Boży i pogrzeb

1

Rozważ lub wyobraź sobie jakiegoś człowieka, a nawet samego siebie, znajdującego się już w chwili ostatecznego zmagania u kresu życia. W takim momencie złe duchy atakują duszę i chcą albo przez przypominanie zasług pobudzić ją do zarozumiałości, albo przez wyolbrzymianie grzechów wtrącić ją w rozpacz. Potem zaś wyobraź sobie, że jesteś otoczony przez przyjaciół, członków rodziny i bliskich. U wezgłowia leżącego i bardzo ciężko jęczącego jest zapalona świeca, jakiś obrazek lub krucyfiks włożony w ręce. O jak straszne jest to konanie, gdy potężna moc choroby będzie usiłowała wyprzeć duszę z ciała, ona zaś będzie się sprzeciwiać, ociągać i opierać, nie chcąc opuścić swego nieodłącznego towarzysza, zwłaszcza gdy będzie świadoma złych uczynków, które w nim popełniła. Cóż wtedy powiesz? Co wyrazisz w modlitwach? Którego wezwiesz Patrona? Kogo przywołasz na pomoc z Bożych lub swoich przyjaciół? Nic ci nie będzie mogło pomóc, jak tylko świadomość spełnionych dobrych uczynków opartych na zasługach Chrystusa.

Zastanów się już nad odchodzeniem duszy, która ciężko walcząc, ustępuje ze swej siedziby, to jest z serca, gdy z rąk, z nóg i z głowy uchodzi z żywotnym ciepłem i wychodzi przez bramę ust. Następnie, z jednej strony, w towarzystwie strzegącego jej Anioła, a z drugiej, obecnego też złego ducha kusiciela, śpieszy ona przed trybunał Sędziego. Tam, po rozpatrzeniu jej uczynków, w zależności od ich jakości, otrzyma ona wyrok: albo zostanie dopuszczona do niebieskiej chwały, albo zostanie skazana na oczyszczające płomienie, albo na wieczne potępienie. Zobacz więc, jak bardzo winieneś czcić wielu świętych, a wśród nich szczególnie Najświętszą Dziewicę, Matkę umierających, i wiernego ci podczas życia Anioła Stróża. Obyś wtedy doznał ich pomocy, gdy sam sobie w żaden sposób nie będziesz mógł poradzić.

Rozważ, jak twoje ciało, gdy tylko opuści je dusza, zaraz stanie się zimne, blade i cuchnące. Wszystkie członki zesztywnieją i ściągną się, a u otaczających je będą do tego stopnia wzbudzać wielką odrazę, że ci, którzy za życia wesoło się z tobą bawili, teraz ze wstrętem i ze zgrozą odwrócą się od zmarłego, i sami w pojedynkę nie będą mieli nawet śmiałości podejść bliżej. Później to samo ciało, obmyte ciepłą wodą, zostanie złożone na katafalku i, aby nie drażnić ludzkich nozdrzy swoim odrażającym zapachem, z pośpiechem zostanie pogrzebane w grobie. Bo ci sami, którzy ci życzą długich lat życia, czym prędzej usuną twoje zwłoki sprzed swych oczu i powierzą ziemi, żebyś umarły już im nie cuchnął. Co natomiast stanie się z pięknem twego ciała? Ono spuchnie, rozłoży się, rozleje w cuchnącą posokę, w której wylęgnie się mnóstwo robactwa i zje wszystko, co tylko pozostanie z ciała z wyjątkiem kości; wszystko obróci się w proch, z którego powstałeś. Skoro więc w przyszłości nie będziesz niczym więcej, tylko puchliną, zgnilizną, ropą, fetorem, pokarmem robaków i prochem, to dlaczego teraz się wynosisz i śnisz, że jesteś czymś wielkim? Po co idziesz za zmysłowością? Dlaczego pozwalasz ciału na więcej, niż mu się należy? Czyż ciała, które jest nieprzywykłe do służenia, a które szybko powróci do swojego prochu, nie powinieneś poddać pod władzę nieśmiertelnej duszy?

Nasz Dziennik