logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 3 lipca 2016 (10:25)

Łk 10,1-12.17-20

Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: ’Pokój temu domowi’. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: ’Przybliżyło się do was królestwo Boże’.

Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: ’Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże’. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”.

Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.


ROZWAŻANIE

Wiara oparta na świadectwie

Proklamowany dzisiaj tekst Ewangelii jest głęboko osadzony w symbolice żydowskiej. Jezus wybrał dwunastu apostołów, aby reprezentowali dwanaście pokoleń Izraela. Według Żydów, istniały siedemdziesiąt dwa narody pogańskie. Nie bez znaczenia pozostaje fakt wysłania uczniów po dwóch. Mieli się wzajemnie wspierać, poprzez wzajemną relację (miłość, troska, miłosierdzie) potwierdzać wiarygodność wypowiadanych słów, a przede wszystkim być żywą ilustracją Ewangelii i przygotowywać ludzkie serca na przyjście Chrystusa.

Dziś wiele się mówi o nowej ewangelizacji. Pomysłów na nią jest dużo, większość to jednak jednorazowe, spektakularne akcje. Mogą zapalić, wskazać kierunek, ale nie zastąpią codziennej żmudnej pracy nad sobą, podjęcia trudu osobistego nawrócenia. Poprzez sakrament chrztu świętego każdy ochrzczony otrzymał powołanie do tego, aby być misjonarzem. Wielu to zadanie podejmuje, inni się boją. Święty Jan Vianney powtarzał: „Pierwszym sidłem, które zastawia szatan na osobę, która zaczyna służyć Bogu, jest obawa przed ludzką opinią”. To pokusa: co inni sobie pomyślą? Lęk paraliżuje, bywa, że prowadzi do zdrady, obojętności.

Jesteśmy skłonni cedować misjonarski obowiązek na innych. Tłumaczymy się sloganem, że wiara jest sprawą prywatną, a dla moralności nie ma miejsca w polityce, że tolerancja domaga się ukrywania swojej wiary, maskowania przekonań. Środowiska wrogie Bogu dysponują tysiącem sposobów na zamknięcie ust ludziom wierzącym, wmówienie, iż w XXI wieku nie warto się przejmować tym, co ma nam do powiedzenia Chrystus. To wielkie kłamstwo. „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie” – mówi Jezus. Nie ma większej radości i cenniejszej nagrody. Walczmy o nią. Usuńmy wszystko z naszego życia, co może ją nam odebrać.

 

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik