logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

Dostrzegał Chrystusa w ludziach

Środa, 3 sierpnia 2016 (04:34)

Z ks. prof. dr. hab. Janem Machniakiem, kierownikiem Katedry Teologii Duchowości na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Zmarł ks. kard. Franciszek Macharski, wielki Polak, wybitny człowiek Kościoła – napisał dziś na Twitterze prezydent Andrzej Duda. Można powiedzieć, że wraz z odejściem kard. Macharskiego zamknęła się pewna epoka…

– Ks. kard. Franciszek Macharski rzeczywiście należał do najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce, był też przyjacielem Ojca Świętego Jana Pawła II. Z Karolem Wojtyłą poznali się jeszcze podczas II wojny światowej w Sodalicji Mariańskiej. Co więcej, do tej grupy modlitewnej należał także ks. kard. Andrzej Maria Deskur. I ci ludzie przez całe życie wzajemnie się wspierali.

Kim był ks. kard. Franciszek Macharski?

– Kard. Macharski urodził się 20 maja 1927 r. w Krakowie w rodzinie mieszczańskiej, kupieckiej. Rodzice kard. Macharskiego byli właścicielami sklepu kolonialnego Hawełki w samym centrum Rynku w Krakowie, mieli własny dom na terenie parafii pw. św. Szczepana. Wojna dokonała rewizji planów, jakie rodzice mieli wobec młodego Franciszka. W czasie wojny trzeba było pracować, aby móc się utrzymać – tak było też w przypadku Franciszka Macharskiego. I właśnie wówczas w sercu młodzieńca zrodziło się powołanie czy może bardziej odkrywanie tego powołania. Zaraz po wojnie wstąpił do krakowskiego seminarium, gdzie spotkał się ze starszym od siebie Karolem Wojtyłą. 2 kwietnia 1950 r. został wyświęcony na kapłana, a więc cztery lata później niż jego przyjaciel Karol Wojtyła. Był wikariuszem w parafii pw. Świętych Szymona i Judy Tadeusza w Kozach k. Bielska-Białej, a następnie został posłany na studia w szwajcarskim Fryburgu, gdzie w 1961 r. uzyskał doktorat z teologii pastoralnej. Później był wykładowcą teologii pastoralnej i homiletyki, był także ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, a w latach 70. kard. Wojtyła powierzył mu bardzo ważną funkcję rektora tej uczelni. 30 grudnia 1978 r., a więc po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, Ojciec Święty nominował ks. Macharskiego na metropolitę krakowskiego.

Jak następcę ks. kard. Wojtyły przyjęli mieszkańcy Krakowa?

– W Krakowie nie było zdziwienia, zwłaszcza że wszyscy wiedzieli, że ks. rektor Macharski jest bliskim współpracownikiem Ojca Świętego Jana Pawła II. Dlatego ta nominacja została przyjęta z wielkim uznaniem i przekonaniem, że stolica arcybiskupia, że Kościół krakowski zostaje w dobrych rękach. Kard. Macharski został wyświęcony na biskupa 6 stycznia 1979 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie przez Jana Pawła II i sprawował urząd arcybiskupa metropolity krakowskiego do czerwca 2005 r., kiedy przeszedł na emeryturę, a Papież Benedykt XVI mianował nowym metropolitą ks. kard. Stanisława Dziwisza.

W swoim zawołaniu biskupim ks. kard. Macharski umieścił słowa „Jezu, ufam Tobie”. Można powiedzieć, że idea Miłosierdzia była mu szczególnie bliska…

– Idea Bożego Miłosierdzia była znana ks. kard. Macharskiemu – a wiem to od niego – jeszcze z czasów II wojny światowej. Właśnie we wspomnianym wcześniej kręgu Sodalicji Mariańskiej Karol Wojtyła, Andrzej Maria Deskur i Franciszek Macharski poznali Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Potwierdził to także ks. kard. Andrzej Maria Deskur. To dowodzi, że ci trzej wielcy późniejsi książęta Kościoła Koronką do Bożego Miłosierdzia modlili się już w czasie niemieckiej okupacji. Stąd to nabożeństwo do Jezusa Miłosiernego było głęboko w sercu ks. kard. Macharskiego. Dlatego nikogo w Krakowie nie dziwiło zawołanie „Jezu, ufam Tobie”, jakie przyjął ksiądz kardynał. Proszę zwrócić uwagę, że zwykle nowo mianowani biskupi za swoje zawołanie biorą fragment Ewangelii, Starego czy Nowego Testamentu, natomiast ks. kard. Macharski za swoje wziął właśnie słowa, które Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie Kowalskiej i które kazał umieścić na obrazie Jezusa Miłosiernego. Przez całe swoje biskupie posługiwanie ks. kard. Franciszek Macharski praktycznie realizował jako program duszpasterski te właśnie słowa „Jezu, ufam Tobie”. Przypomnę tylko, że to ks. kard. Macharski jako metropolita krakowski kończył proces beatyfikacyjny, a potem prowadził proces kanonizacyjny Siostry Faustyny. Papież Jan Paweł II beatyfikował Siostrę Faustynę w 1993 r., ale to ks. kard. Macharski od 1979 r. prowadził starania najpierw o beatyfikację, a następnie o kanonizację Siostry Faustyny. Potem ks. kard. Macharski troszczył się o kult Bożego Miłosierdzia. W krakowskich Łagiewnikach rozpoczął budowę sanktuarium Bożego Miłosierdzia, tej wielkiej bazyliki, którą zaprojektował wybitny krakowski architekt prof. Witold Cęckiewicz. Tę bazylikę konsekrował Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 r., w czasie swojej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny. Ks. kard. Macharski ma niewątpliwe zasługi w rozszerzaniu kultu Jezusa Miłosiernego. Ponadto był zawsze bardzo bliski siostrom ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik. I to całkowite zaufanie i całkowite oddanie się Jezusowi Miłosiernemu było jednym z najbardziej istotnych elementów posługi duszpasterskiej ks. kard. Macharskiego.   

Ks. kard. Macharski był księciem Kościoła, ale tak jak Ksiądz wspomniał – był przede wszystkim duszpasterzem. Czym było kapłaństwo dla ks. kard. Macharskiego?

– Tak jak powiedziałem wcześniej, ks. kard. Macharski był wychowawcą w krakowskim seminarium duchownym, a następnie jego rektorem i już wówczas dał się poznać jako kapłan głębokiej wiary i bardzo głębokiego wnętrza kapłańskiego. Dla niego zawsze najważniejsza była Eucharystia sprawowana z wielkim skupieniem. Jeszcze jako kleryk uczestniczyłem we Mszach św. odprawianych przez ks. kard. Macharskiego i pamiętam to jego wielkie skupienie, zapatrzenie w Chrystusa Eucharystycznego. Pamiętam, jak wielkie wzruszenie przeżywał w czasie Eucharystii. To była wielka mistyka ks. kard. Macharskiego, który był zanurzony w Bogu, a szczególnie zjednoczony z Chrystusem Najwyższym Kapłanem. I tym swoim kapłaństwem służył księżom jako pasterz, jako ojciec, którym był dla kapłanów. Szczególnie starał się o kapłanów chorych, kontynuował program duszpasterski ks. kard. Karola Wojtyły. To za jego czasów został ukończony Dom Księży Emerytów w Makowie Podhalańskim, a następnie drugi – Dom Księży Chorych w Swoszowicach. To pokazuje wielką troskę ks. kard. Franciszka o księży, także o księży chorych. Wszyscy wiedzieli, że jeśli ksiądz jest chory, to wystarczy pójść do ks. kard. Macharskiego, a on będzie starał się pomóc choćby swoimi znajomościami w szpitalach czy klinikach, co miało duże znaczenie zwłaszcza w czasach PRL. Zawsze starał się, aby każdy kapłan miał możliwie najlepszą opiekę medyczną.         

To chyba najlepiej pokazuje, kim dla ks. kard. Macharskiego był drugi człowiek…

– Był człowiekiem spotkania nie tylko z kapłanami, ale w ogóle z wiernymi, do których wychodził i ich szukał. To jego człowieczeństwo było widoczne szczególnie w okresie stanu wojennego w Polsce. Może ks. kard. Macharski nie był wybitnym mówcą czy pogromcą komunistów – tak jak ks. abp Ignacy Tokarczuk – ale bardzo pomagał. Pomagał poprzez ludzi krakowskiej kurii, którzy dostarczali paczki dla internowanych czy ich rodzin, ale także dla innych inwigilowanych, prześladowanych przez komunistyczny aparat represji. Wiemy, że stan wojenny miał też swoje ofiary, że wielu ludzi zginęło czy zmarło na skutek prześladowań i ks. kard. Franciszek Macharski zawsze starał się być blisko tych wszystkich ludzi ciemiężonych. Sam też udawał się do obozów internowania, bo uważał, że już nawet sama jego obecność będzie wielkim wsparciem duchowym.

Jan Paweł II zmarł o godz. 21.37, a ks. kard. Macharski o godz. 9.37… Nawet w tym zestawieniu czy odwróceniu godzin odejścia można się doszukiwać bliskości obu przyjaciół…

– Przede wszystkim ci wielcy mężowie stanu, kapłani byli sobie bardzo bliscy. Już to, że Ojciec Święty Jan Paweł II wybrał na swojego następcę ks. Macharskiego, bo była to – jak pamiętamy – jego osobista nominacja, tylko potwierdza, że byli sobie bardzo bliscy duchowo. Mam tu na myśli także wnętrze i zaufanie do Jezusa Miłosiernego, które również dla św. Jana Pawła II było ogromnie ważne, bo to on rozpropagował przesłanie Bożego Miłosierdzia na całym świecie, zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Natomiast ks. kard. Franciszek Macharski realizował ten program w archidiecezji krakowskiej. I może to zestawienie godzin odejścia jest zbiegiem okoliczności, a może Bożym darem, że o tej samej godzinie odchodzą do Domu Ojca, tyle że Jan Paweł II wieczorem o godz. 21.37, a ks. kard. Macharski rano o 9.37. Ponadto dziś obchodzimy święto Matki Bożej Anielskiej, w którym wspominamy też św. Franciszka z Asyżu, który był patronem ks. kard. Macharskiego i do którego zmarły miał szczególne nabożeństwo. Zresztą ks. kard. Franciszek Macharski był głęboko przekonany, że imię, które nosi, zobowiązuje i to wyrażało się w wielkiej prostocie życia. Będąc księciem Kościoła – kardynałem, żył bardzo skromnie, żył bardzo prosto. Ta jego franciszkowa prostota wyrażała się także w wielkim otwarciu się na ludzi – na chorych, niepełnosprawnych. Tak jak św. Franciszek, również ks. kard. Franciszek Macharski dostrzegał Chrystusa w ludziach chorych, ubogich, potrzebujących.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl